Wywiady
0 razy skomentowano

The Yorkshire Post: James Blunt | 7/14

Dodany przez | 16/02/2015
Informacje
 
 

Późnym latem 2005 roku nie było radia, które nie grałoby Jamesa Blunta, który z drżącym głosem śpiewał You`Re Beautiful. Jego pean na cześć miłości i straty (rzekomo zainspirowane byłą dziewczyną) był trzecim singlem pochodzącym z debiutanckiego albumu Back to Bedlam, który wydany został rok wcześniej i przeszedł bez większego echa.

Piosenki mogą zapoczątkować lub zakończyć karierę, a 9 lat temu cały świat, a przynajmniej tłumy pełnych uwielbienia fanek nie miało dość Jamesa Blunta. W przeciągu tygodni zmienił się z borykającego się z życiem muzyka w gorące nazwisko, które stało na czele list przebojów. You`re Beautiful stała się ścieżką dźwiękową niezliczonych pierwszych tańców weselnych wzdłuż kraju i podłożyła ogień pod jego muzyczne ognisko.

Back to Bedlam okazała się być wielkim sukcesem, rozchodząc się w 17 milionach egzemplarzy na całym świecie, podczas gdy dwa pochodzące z krążka single You`re Beautiful i Goodbye My Lover sprzedały się w ilości 20 milionów kopii. Od tamtego czasu Blunt wydał trzy albumy, odbył trzy światowe trasy koncertowe, wydał cztery single, które trafiły na pierwsze miejsca list przebojów i zdobył więcej nagród niż można sobie wyobrazić, łącznie z Grammy, Brits oraz kilka statuetek Ivor Novellos.

Nie zawsze był to jednak łatwy kawałek chleba dla śpiewającego rekruta jakim był Blunt. Tak jak zbyt duża ilość czekolady może przyprawić o mdłości, tak nadmierna obecność w mediach może zamienić się w chińską torturę wodną. Czasami opisywano Blunta jako pastę jajeczną świata pop, kochaną lub znienawidzoną przez słuchaczy. Sława, jak przekonał się muzyk w 2008 roku, bywa kapryśną kochanką – wtedy to właśnie wygrał ze strażnikami miejskimi konkurs na najbardziej irytującą postać.

Zaledwie dwa lata wcześniej dostał nagrodę Brit w kategorii najlepszy wykonawca pop i najlepszy artysta solowy. Mógł spokojnie usunąć się w cień po dorobieniu się fortuny, ale wbrew temu co mówią krytycy,  Blunt jest utalentowanym muzykiem. Choć od ponad dekady nie wspiął się na szczyt komercyjnego sukcesu, to nie próżnował i zajęty był uprawianiem swego muzycznego pola. Jego najnowszy album Moon Landing udowadnia, że nadal potrafi pisać przyzwoite piosenki, a sam muzyk jest w połowie światowej trasy koncertowej, z którą zawitał do starej dobrej Anglii.

W ubiegłym miesiącu występował obok Paula Wellera i Deacona Blue na Delby Forest – corocznej serii koncertów plenerowych organizowanych przez zarząd lasów Wielkiej Brytanii, a za kilka tygodni wystąpi na Doncaster Rececourse. Z niecierpliwością oczekuje na ten koncert. To świetny jednodniowy wypad, podczas którego ludzie mogą spędzić czas oglądając wyścigi a potem obejrzeć koncert, mówi. To największa produkcja, z jaką wyruszyłem w trasę, ale wygląda to fantastycznie i mam nadzieję, że ludzie będą się dobrze bawić. Tor wyścigowy nie jest mu obcy. Bywałem tam jako gracz gdy jeszcze mieszkałem w Yorkshire, mówi przypominając, że gdy był młody mieszkał przez jakiś czas w York.

Trasa promująca Moon Landing pokrywa się z czwartym studyjnym albumem wokalisty wydanym ubiegłej jesieni. Krążek opowiada o miłości i tęsknocie, o świadomości upływającego czasu i chęci czerpania z życia pełnymi garściami. W lądowaniach na księżycu kryje się coś romantycznego, staromodnego i osamotnionego, mówi. Nostalgiczne wspomnienie czegoś tak wielkiego, w osiągnięcie czego trudno nam uwierzyć tak jak w to, że z jakiegoś smutnego powodu drugi raz nam się to nie uda – podobnie jest z pierwszą miłością.

Starszy i mądrzejszy Blunt brzmi jak mężczyzna, który czuje się teraz o wiele lepiej w swojej skórze. Nie staram się niczego udowodnić, nigdy nie grałem pod publiczność i nie starałem się za dużo myśleć jakie powinny być moje utwory. Mam pond dziesięcioletnie doświadczenie – tyle minęło od momentu wydania mojej pierwszej płyty, mówi. Prawdopodobnie i tak nagrałbym taką płytę jak ta, gdyby Back To Bedlam nie cieszyła się takim powodzeniem. Choć Blunt zawita do Yorkshire ze swoją nową trasą, to nadal będzie wykonywał przeboje z wciąż powiększającego się katalogu. Wiem czego chcą ludzie. Chcą usłyszeć piosenki które znają, jak 1973, Wisemen i You`re Beautiful. I jak to mówi stare porzekadło „dajcie im czego chcą”.

To przenosi nas do z powrotem do fenomenu You`re Beautiful. Trudno o inną piosenkę, która tak bardzo podzieliła publiczność, ale Blunt to rozumie. To zupełnie zrozumiałe, szczególnie kiedy piosenka jest tak często puszczana czy też wszechobecna, jak wtedy mówiono. Zaczyna się to robić denerwujące i zupełnie to rozumiem, mówi. Choć piosenka ta przyniosła mu wiele słów krytyki, okazał się również być błogosławieństwem, a Blunt jest na tyle mądry by to dostrzec. Obecna trasa jest moją czwartą, co muzycznie jest niezwykłym doświadczeniem i mam takie szczęście, że moje hobby zamieniło się w moją pracę. Jego olbrzymie tournee wystartowało w Szanghaju w Sylwestrową noc 2013 roku i po ponad roku zbliża się do końca, który nastąpi w marcu 2015 roku, goszcząc tym samym prawie na każdym kontynencie.

Świeżo upieczony 40-latek, jakim jest Blunt może się cieszyć niezwykłą karierą, której początki nie zapowiadały się tak dobrze. Jego ojciec był pułkownikiem w Britishw Army Corps, a Blunt, który przyszedł na świat w szpitalu wojskowym, jako dziecko mieszkał na Cyprze, w Niemczech, w Hempshire i Yorkshire.

Jak w przypadku wielu dzieci, moja mama zmuszała mnie, bym pobierał znienawidzone lekcje gry na pianinie, mówi. Ale tam gdzie matka odniosła porażkę, tam pomógł szkolny kolega, który zdołał zainteresować Blunta muzyką. Ktoś pokazał mi kilka chwytów na gitarę gdy miałem 14 lal i to było to. Zacząłem pisać piosenki i szybko zdałem sobie sprawę, że chcę zostać muzykiem. Ale podczas gdy Elvis Presley pokazowo wstrzymał swoją karierę by wstąpić w szeregi armii, w przypadku Blunta było na odwrót. Wychowywany w obecności wszechobecnej wojskowej rzeczywistości, zachęcany był aby obrać tę ścieżkę kariery. Poszedł do szkoły w Harrow, a po ukończeniu studiów socjologicznych na Uniwersytecie Bristol zakończył edukację w Sandhurst, który był domem Królewskiej Akademii Wojskowej

To może wydawać się dziwne, jak na kogoś, kto żywił nadzieję na karierę muzyczną, ale ponieważ to Armia sponsorowała jego naukę, musiał im się odwdzięczyć. Byłem ich dłużnikiem za czas, który mi poświęcili, ale dopóki nie miałem pracy nie mogłem tego długu spłacić. W dalszym ciągu pisałem piosenki i myślałem, że potem przyjdzie czas na muzykę. Zaciągnął się na cztery lata i został przydzielony jako oficer do straży przybocznej. Po sześciu miesiącach szkolenia w Kanadzie wysłany został w 1999 roku na Bałkany, służąc jako zbrojny oficer zwiadu. Będąc na posterunku w Kosowie podczas NATO-skiego bombardowania, Blunt przymocował gitarę do jednej ze ścian czołgu i poprowadził pierwszy szwadron do stolicy Prisztiny.

Piosenkę No Bravery napisał podczas pobytu w Kosowie, choć przez długi czas muzyka nie zaprzątała wtedy jego głowy – bazował przecież w rejonie wyniszczonym wojną domową. To był bardzo niebezpieczny okres i wyjątkowo nieprzyjemne miejsce. Smutno było patrzeć na to, jak ludzie potrafią się nawzajem krzywdzić, mówi.

Ostatecznie Blunt spędził sześć laty służąc w wojsku zanim odszedł w 2002 roku by zrealizować swe muzyczne marzenie. Nie zapomniał jednak o swych wojskowych korzeniach i nadal wspiera organizację charytatywną Help For Heroes, której jest dumnym patronem. Wybraliśmy polityków, którzy wysłali naszych żołnierzy do stref wojennych na całym świecie, dlatego też uważam, że powinniśmy wziąć za to odpowiedzialność i o nich zadbać, mówi.

Wiodąc życie w cywilu Blunt został zgarnięty przez Custard Records i wysłany do Los Angeles by nagrać Back to Bedlam (zatrzymał się u gwiazdy Gwiezdnych Wojen, Carrie Fisher, która zasugerowała tytuł płyty) Był rok 2005, gdy wszystko się zaczęło. Jesteś zwykłym facetem, który robi swoje a potem nagle znajdujesz się w blasku fleszy.

 Album Back to Bedlam poszybował na szczyty list przebojów w osiemnastu krajach, został nominowany do czterech nagród Grammy a wokalista z Wielkiej Brytanii został drugim, po Eltonie Johnie, który zdobył pierwsze miejsce w Stanach Zjednoczonych. Dzięki temu Blunt stał się sławny i jak łatwo się domyślić, ustawiło go to na całe życie. Ale za ten poziom upublicznienia trzeba zapłacić wysoką cenę. Teraz czuję się o wiele bardziej zrelaksowany, mówi. Czy chciałbym przeżyć to jeszcze raz? Nie wiem. To obusieczny miecz.

Przypomina tytuł swego drugiego krążka All the Lost Souls. Celnie określa on, w jakim miejscu się wtedy znajdowałem. To byłam ja, rzucony przed oczy społeczeństwa, co nie spotkało się z moim entuzjazmem. Zanim doszedłem do trzeciej płyty byłem o wiele bardziej spokojny i zacząłem pisać piosenki z myślą o arenach.

Jeżeli jest już spokojniejszy, to również bardziej docenia to co ma i jakie możliwości stworzyła mu muzyka. Miałem wiele szczęści i po czwartym albumie jestem w trakcie czwartej światowej trasy koncertowej. Mam szczęście, że moje piosenki są nadal grane i można wciąż je usłyszeć. Wiele rzeczy sprawia mi radość, ale dobrze jest wrócić do domu i poczuć życzliwość płynącą ze swojej ojczyzny.

Źródło: yorkshirepost.co.uk / James Blunt (fot. budnews.hu)