Wywiady
0 razy skomentowano

The Telegraph: Sir Paul McCartney | 1/14

Dodany przez | 03/10/2014
 

Liczący sobie siedemdziesiąt jeden lat Sir Paul McCartney, w przeciągu ostatnich czterech lat większość czasu spędził w trasie koncertowej, co więcej, mimo upływającego czasu, nie zwolnił swojego tempa.

Jestem w Tokyo Dome, niecałą godzinę przed koncertem, z pięćdziesięcioma tysiącami fanów czekających na swoich miejscach i stopniowo narastającą gorącą atmosferą przed występem, John Hammel, będący od dłuższego czasu asystentem Sir Paul’a McCartney’a oraz technicznym, sprawdza gitary. Tutaj mamy Epiphone’a – gitara do piosenki Taxman – dalej Höfner (bas) z roku 1963, mówi Hammel. Zręcznie podnosi gitarę, w końcu posiada w swoich rękach czterdzieści lat sumiennego serwisowania sprzętów w mroku post-soundcheck’u. Zwykle umieszczana była jeszcze na tym lista piosenek do zagrania w czasie koncertu, którą Paul napisał w Parku Candlestick, znajdowała się ona na odwrocie papierosów Senior Service, mówi Hammel, nawiązując do ostatniego koncertu zespołu The Beatles, na stadionie baseballowym w San Francisco z 29 sierpnia 1966 roku. Zdjęliśmy to ponieważ było coraz bardziej zniszczone.

Dodaje również, że te gitary to tylko dwa „historyczne” instrumenty. Ma on tu na myśli wiek zespołu. Jeszcze więcej historii jest spakowanej znajdujących się tutaj dwóch walizkach. Jego palce przemykają po akustycznym Epiphone, na tej gitarze zagrał Yesterday, w roku sześćdziesiątym czwartym podczas Ed Sullivan Show. Światowej sławy programu telewizyjnego, na oczach siedemdziesięciu trzech milionów amerykańskich widzów, debiut The Fab Four w Stanach Zjednoczonych, iskra, która pięćdziesiąt lat temu wznieciła piekło światowej Beatlemanii – to na pewno zalicza się do kategorii „historyczne”? Nieważne, teraz Hammel gra na Gibsonie 1960 flame-top, jest to bardzo rzadko spotykaną gitarą, dla leworęcznych. Linda kupiła mu ją lata temu.

Oprócz łącznie dziesięciu gitar (wliczając również basowe), znajdziemy tu również ukulele z lat dwudziestych, które George dał Paul’owi podczas nagrywania AntologyMówi, marszcząc brwi na wspomnienie George’a Harrison’a i mini serii dokumentalnej o zespole The Beatles i albumie. To dostał od Johny’ego Depp’a, dodaje, podnosząc Baratto – gitarę o kształcie pudełka na cygara, która pojawiła się w dokumencie z 2003 roku, zatytułowanego Sound City, który został wyreżyserowany przez Dave’a Grohl’a z Foo Fighters, McCartney został nominowany do nagrody Grammy za występ w tym filmie, co więcej będzie on również występował na tej właśnie gali. Został on również nominowany w trzech innych kategoriach, w nawiązaniu do reedycji Wings oraz albumu z coverami z roku 2012 Kisses on the Bottom. Jego ostatni album New, nie został uwzględniony do nagrody Grammy 2014.

Na tej mandolinie, mówi Hammel, napisał krótką melodię dla swojej córki Beatrice. Piosenka zainspirowana, obecnie dziesięcioletnim dzieckiem McCartney’a zmałżeństwa z Heather Mills, została zatytułowana Dance Tonight i znajduje się na albumie z 2007 roku – Memory Almost Full. Napisał to w kuchni. Następnie nakręcił klip wideo z Natalie Portman.

Witamy w świecie Paul’a McCartney’a. Każdy krok jest przepełniony historią. Każda anegdota łączy się z jakimś znanym nazwiskiem. Każda piosenka opowiada jakąś historię i vice versa.

Jest październik, rok 2013, jesteśmy w Japonii, ostatnim przystanku trasy koncertowej po całym świecie Out There, która trwała od zeszłej wiosny. Prawdę mówiąc, trasa Out There miała miejsce zaraz po On the Run (2011-2012), która to nastąpiła po trasie Up and Coming (2010-2011), będącej wynikiem Good Evening Europe (2009), ta natomiast miała miejsce po Summer Live 09, tak więc można powiedzieć, że McCartney okrążał świat regularnie przez cztery i pół roku.

Sir Paul McCartney ma siedemdziesiąt jeden lat. Przez ponad pięćdziesiąt miesięcy był cały czas w trasie. … przez całe moje życie kochany! wtrąca McCartney ironicznym scouse’m (dialekt mieszkańców Liverpoolu), prawie podskakując na sofie, w pokrytej kwiatami i wypełnionej zapachem garderobie w Tokyo Dome. Za nim na ogromnym ekranie telewizora, wyświetlane są powtórki You’ve Been Framed.

Wspomina również wizytę Beatles’ów w Tokio. Pod koniec czerwca 1966 roku lot zespołu Japońskimi Liniami Lotniczymi wzbudził kontrowersje w kraju. Wielu japońskich konserwatystów było przeciwnych występowi zespołu na hali Nippon Budokan. Nieważne czy byli to ukochani „mop-topsi” (styl uczesania spopularyzowany przez zespół) czy nie, żadna grupa z zachodu nie miała prawa zbezcześcić duchowego domu sumo. W powietrzu wyczuwało się napięcie. Opancerzone pojazdy oraz trzydzieści pięć tysięcy policjantów było wymaganych do ochrony The Beatles, którzy zostali zatrzymani w hotelu na czas ich zaplanowanych wcześniej trzech koncertów.

Nawet teraz, McCartney jest zażenowany tą manią. Chodzi mi o to, że tam skąd pochodzimy, raczej żaden sport nie zasługuje na tak ogromny szacunek. Na pewno nie zapasy! Mówi to jako szczerze oddany fan sumo – jego wizyta na zawodach Kyushu Ground Sumo w Fukuoka, jeszcze przed przyjazdem do Tokio, było wiadomością z pierwszych stron gazet. Tak więc, nie do końca to rozumieliśmy. Potem jakiś człowiek zagroził, ze jeśli wystąpimy to on popełni hara – kiri. Pomyśleliśmy wtedy, że zabrnęło to trochę za daleko.

Nie tak daleko jak zaszły one na następnym przystanku zespołu The Beatles: na Filipinach. Tam, odebrane jako swego rodzaju lekceważenie pierwszej damy – Imelda’y Marcos, wywołało zamieszki na lotnisku Manila, Miesiąc później koncertowali już w Ameryce. Dwa tygodnie później, w Parku Candelstick, zespół, razem z ich małym PA, został stłumiony przez Beatlemanię. The Beatles nigdy więcej nie zagrało publicznego koncertu.

Tak. Przynaje McCartney, Byliśmy już tym wszystkim przepełnieni. Mieliśmy już dosyć.

Lecz było to już dawno temu. Natomiast teraz wydaje się, że McCartney występujący solo – pominąwszy wiek emerytalny – nawet nie sprawia wrażenia, jakby miał tego dosyć.

Spotkaliśmy się na trzy godziny przed dzisiejszym występem, pierwszym z trzech koncertów w Tokio, na które bilety zostały już wyprzedane. Szczupły „Macca” o dłuższych włosach, wita mnie serdecznym Yo! Chodź! Dalej wołając Dough eatah she mashy tay! będące skrupulatnie wyćwiczonym japońskim odpowiednikiem „you’re welcome!” W ciągu sześciu swoich występów w Japonii, McCartney będzie rozwijał swoje pozdrowienia w tym języku, aby zadowolić mieszkańców.

McCartney na bastage’u okazuje duży entuzjazm. Mógł to spowodować tonik, lub jakieś urządzenie kontrolujące przepytywanie, coś co musi być uspokojone i pominięte. W każdym razie, podsumowując trzy lata w trasie i obecny występ na żywo (on, czterech muzyków, trzydzieści sześć lub więcej piosenek, płomienie, wybuchy przy Live and Let Die) to możemy powiedzieć, że będzie to trzygodzinne monstrum muzyczne. Czy McCartney jest w stanie wyjaśnić ten nieustanny pociąg do tego rodzaju występów? W końcu od października 2011 roku jest mężem amerykańskiej bizneswoman – Nancy Shevell.

Sam nie wiem, zaczyna, w jego głosie wyraźnie słychać Liverpoolski akcent. Jest to dość dziwne, ponieważ spodziewałem się dwóch rzeczy: bycia przesyconym i wykończonym. Ale nic takiego nie miało miejsca. Sądzę, ze tempo w jakim odbywa się ten koncert odgrywa ważną rolę.

W dzisiejszych czasach, publiczność jest bardzo wrażliwa, jeśli chodzi o ten zespół. Zapewne ma to coś wspólnego z byciem swego rodzaju legendą, swego rodzaju… lawiną, stwierdza, idźcie za mną. Jakbym leciał w dół wzgórza lawiną sławy.

Chęć ciągłego występowania jest czymś co zakorzeniło się w nim po pierwszym występie The Beatles w Hamburgu, kiedy to jeden z ich niemieckich pracowników dał im do spróbowania Preludin – wspomagającą odchudzanie pigułkę, podobną do amfetaminy- żeby wspomóc ich karierę w czasie wielu codziennych występów. Był to powrót do Liverpoolu, w czasie ich pobytu w Cavern, scena z jednego z dwustu dziewięćdziesięciu dwóch występów zespołu The Beatles.

Czy dziesięć tysięcy godzin nie jest punktem zwrotnym? kiwa głową, nawiązując do teorii Malcolm’a Dladwell’a, mówiącej, że prawdziwi mistrzowie fachu spędzają wiele godzin ćwicząc. Sądzę, że jest w tym ziarno prawdy. Pod jednym względem jest to wszystko co kiedykolwiek robiłem. To tak jakbym całe życie pracował w fabryce i nawet to lubił. Fabryka jest jak dom.

Po dokładniejszym wglądzie, McCartney wspomina swoje największe marzenia z dzieciństwa: pragnienie posiadania gitary elektrycznej, podłączenia jej do wzmacniacza i bycia „za głośno” dla sąsiadów. Było w tym coś co wywoływało dreszcze. I wciąż o to chodzi. Tylko teraz nie ma sąsiadów, to znaczy jest nimi publiczność, która za to płaci!

I to ile za to płaci. Sześć występów w Japonii przyniesie łącznie kwotę 40.6 milionów dolarów ze sprzedaży biletów, w 2013 roku suma brutto wynosiła łącznie 105.8 milionów dolarów. W zeszłym roku, firma wydawnicza McCartney Productions Limited (MPL) – z siedzibą w samym centrum Soho, w środkowym Londynie, miała obrót wynoszący 27.4 miliony funtów, była to bardzo ładna dokładka do fortuny szacowana na 680 milionów funtów. Suma ta, na którą składa się również fortuna Shevell, utrzymuje McCartney’a, nieustannie od dwudziestu pięciu lat, szczycie rankingu muzyków w kategorii Najbogatszych Ludzi gazety The Sunday Times.

Wziąwszy pod uwagę fakt, że Sir Paul McCartney przez połowę stulecia odgrywał bardzo ważną rolę w popkulturze, to nie był on nigdy tak popularny jak teraz. Potwierdza to ilość ludzi na koncertach od Ameryki (czterdzieści tysięcy fanów na boiskach baseballowych) aż do Moskwy (około trzystu tysięcy na Placu Czerwonym). Świat nie ma go dosyć, tak jak on nie ma dosyć świata.

Szesnasty solowy album McCartney’a New, będący najlepszą kolekcją jego piosenek, został wydany w zeszłym roku, powstał we współpracy z wieloma popularnymi i/lub powiązanymi (z zespołem The Beatles), młodymi producentami, takimi jak: Mark Ronson, Paul Epworth, Giles Martin (syn dźwiękowego guru The Beatles – George’a) oraz Ethan Johns (syn inżyniera The Beatles i Rolling Stones – Glyn’a). Ta współczesna produkcja to było po prostu zapakowanie świetnych tekstów w melodię. Melodie tego mającego siedemdziesiąt jeden lat trzykrotnie żonatego, ojca pięciorga dzieci, są jednocześnie, intensywne, energetyczne oraz pełne zadumy, rozmyślań nad jesienią życia, ukazujące korzystnie z niego w pełni oraz którego końca jeszcze nie widać.

W firmie Team Macca w Tokio Dome spędziłem dwa dni po osiem godzin dziennie. Rozmawiałem z ludźmi od cateringu – tylko i wyłącznie wegetariańskiego, osobami zajmującymi się biletami do strefy VIP-ów (dla fanów z „wyższych sfer”, w czasie popołudniowej próby dźwięku, McCartney gra bardzo dobry, godzinny koncert), osobą od strojenia pianina (Bardziej innych muzyków niż Paul’a) oraz reżyserem oświetlenia (Paul chce wiedzieć wszystko na temat tego co będzie się działo na koncercie). Trzonem tras koncertowych są wieloletni już współpracownicy i koledzy. McCartney grał ze swoim anglo-amerykańskim zespołem, który tworzyli również: Paul Wickens (keyboard), Rusty Anderson (gitary), Brian Ray (gitary), Abe Laboriel Jr (perkusja), przez około dwanaście lat, co uczyniło ich grupą grającą dłużej niż The Beatles i Wings (zespół założony po Fab Four, przez McCartney’a i jego pierwszą żoną, która w 1998 roku zmarła na raka piersi).

Paul ‘Pab’ Boothroyd, inżynier dźwięku, którego miejsce pracy znajduje się na widowni, pracuje z McCartney’em już ćwierć wieku, Rok krócej, czyli dwadzieścia pięć lat, jak szczegółowo podają dwaj mężczyźni z ochrony, jest już z nimi na pokładzie reżyser tras koncertowych – Barrie Marshall. Kierownik produkcji – Mark Spring, który jest odpowiedzialny za dwa samoloty 747s pełne wyposażenia, dołączył jedenaście lat temu po trasie koncertowej Madonny – Madonna’s Drowned World. Menadżer produkcji McCartney’a, Scott Rodger (będący również menadżerem Arcade Fire oraz Beady Eye), pomimo siedmioletniej już współpracy, jest cały czas klasyfikowany jako ‘nowy’.

Wszyscy poświadczają etykę pracy, energię, rygor, uprzejmość oraz swego rodzaju przyziemność McCartney’a. Wielu powyższych cech można by się spodziewać na liście płac. Pomimo tego, że ich wypowiedzi są bardzo podobne to nie brzmią jakby były wyjęte z jakiegoś scenariusza, więc ciężko jest wyobrazić sobie, że oszukują oni w kwestiach przyjęć po koncertach.

Poprosiłem każdego z nich aby powiedzieli o McCartney’u coś co może zaskoczyć fanów.

Boothroyd: Mógłby spokojnie wyślizgnąć się aby pójść z tobą na piwo do pubu.

Phil Romano (technik klawiszowiec): Pracuję z nim już dwanaście lat, podczas których ani razu nie opuścił próby dźwięku.

Marshall: Napisałem kiedyś do niego list, jego odpowiedź pod względem gramatycznym, była wręcz perfekcyjna – tu przecinek, tam kropka, wszystko było na swoim miejscu. Tak więc kiedy do niego piszę to jestem bardzo uważny!

Ray: Nigdy nie przewracał oczami kiedy ponownie miał zagrać Hey Jude.

Laboriel Jr: Jest fanem serialu the Breaking Bad.

Anderson: Lubi margaritę. Koniecznie ze świeżym sokiem pomarańczowym. To jego drink. Później moczy w tym ser i pikle. To jest bardzo dziwna mikstura.

Rodger: Mogę zagwarantować, że w piątek wróci do domu, żeby zawieść swoją córkę do szkoły. Gdziekolwiek jest, wróci samolotem, pociągiem, autobusem, tylko po to, żeby zawieść Beatrice do szkoły. Widziałem jak zszedł ze sceny, podczas koncertu dla stu tysięcy ludzi w Brazylii, wsiadł do samolotu lecącego prosto do Londynu, potem helikopter do Sussex i dalej brał samochód i wiózł ją do szkoły. Moim zdaniem to jest jego znak. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Dzięki niemu wszyscy funkcjonujemy.

To właśnie dzieci McCartney’a były jego największym zmartwieniem w czasie jego poprzedniej, nie do końca opływającej sławą, wizytą w Japonii. W styczniu 1980, celnicy na lotnisku Narita znaleźli w jego bagażu osiem uncji marihuany. Muzyk miał przed sobą wyrok siedmiu lat ciężkich robót. Koniec końców, był on uwięziony przez dziewięć dni. Mimo wszystko doświadczenie to było niczym kubeł zimnej wody.

Wspominając to teraz, przyznaje, że było to najgorsze doświadczenie w jego życiu. Było to dosyć dziwne ponieważ na zachodzie przeszliśmy przez coś takiego, zaczyna, prawdopodobnie mając na myśli lata 60-te, i nie wydawało się nam, że posiadanie trawki jest aż tak złe. Ale zostaliśmy ostrzeżeni. „Nie róbcie tego. W Japonii posiadanie marihuany to poważne wykroczenie.” Więc kiedy zaaresztowana mnie, to tak naprawdę winiłem samego siebie. Pomyślałem sobie jaki ze mnie idiota! Moim priorytetem było wyciągnięcie Lindy i dzieci z tego zamieszania. Zapewne nie przejął bym się aż tak bardzo gdyby chodziło tylko o mnie, jakiegoś żeglarza na urlopie w Tokio, będącego aresztowanym za coś…

Na szczęście, mówi, nie byłem jakimś tam żeglarzem, ponieważ ludzie z całego świata zaczęli reagować. Przychodziły wiadomości od Teddy’a Kennedy’ego, John’a (Lennon’a) i Yoko (Ono), które zostały uszanowane przez ludzi z Japonii. Tak więc sądzę, że wpłynęło to pozytywnie na moją obronę.

Tom Doyle w swojej ostatniej książce o McCartney’u w latach siedemdziesiątych, skrupulatnie przebadał Man on the Run, który po powrocie do Wielkiej Brytanii napisał wspomnienia Japanese Jailbird. Potem to schował, nie publikował tego. Ale powiedział, że powstało coś takiego oraz, że jeśli jego syn James, który miał wtedy dwa lata, kiedy skończy lat trzydzieści będzie chciał to przeczytać, to będzie mógł to zrobić.

James McCartney, mający obecnie 36 lat, sam jest muzykiem. Czy przeczytał te wspomnienia?

Ah tak! Śmieje się McCartney. Każde z moich dzieci dostało egzemplarz tej książki – nie wiem czy przeczytali. Chciałbym napisać ją kiedy tam byłem. Byłoby mi łatwiej. Ale nie można było nic pisać – prawdopodobnie na wypadek gdybyś miał wepchnąć sobie ołówek do nosa, czy coś w tym stylu. Więc zachowałem to sobie w głowie, która wręcz pękała od tych wszystkich wspomnień.

Tak więc, kiedy wróciłem do domu to starałem się pisać, każdego ranka, po parę godzin. Było to dobre posunięcie bo wszystkie wspomnienia były jeszcze świeże. Każde z moich dzieci dostało kopię książki. Mówi również, że jedna z dziewcząt – Heather (córka Lindy) artystka/garncarka, Mary – fotografka lub Stella – projektantka mody, przyznała ostatnio, że zerknęła do tej książki. Aczkolwiek nie sądzę, aby któraś z nich przeczytała to w całości. W końcu to dwadzieścia tysięcy słów!

McCartney nalega aby nigdy nie opublikować tej książki, aczkolwiek ta spełniła już swoją rolę. To było ‘cathartic’ (oczyszczające), mówi to używając cudzysłowu. Nigdy tak do końca nie rozumiałem tego słowa, ale o to tu chodziło, pozbyłem się tego wszystkiego.

I znów powróciliśmy do Japonii. Teraz próbuje usadowić się wygodnie w fotelu. Wewnętrzny budzik – syrena wzywająca go na koncert – dzwoni gdzieś w głowie artysty. Zapytałem go o plany na 2014 rok. Mówi się, że ma zagrać ostatni koncert w Parku Candlestick zanim miejsce to zostanie zlikwidowane na potrzeby centrum handlowego. Barrie Marshall, ustalający daty koncertów w trasie tak aby połączyć to z obowiązkami McCartney’a jako rodzica, wyjechał teraz do Południowej Korei aby zrobić rozeznanie, podczas gdy na horyzoncie pojawiają się nowe miejsca gdzie można zorganizować trasy koncertowe jak np., wspomniany przez niego Kaukaz.

Doświadczony po współpracy z The Beatles, zawsze jest czymś zajęty. W przyszłym miesiącu, z okazji pięćdziesiątej rocznicy debiutu, będzie miało miejsce telewizyjne show Ed’a Sullivan’a w gwiazdorskiej obsadzie. Wydana wtedy również zostanie trzynasta płyta, The US Albums. Graficzna opowieść o życiu ‘piątego Beatles’a’ – Brian’a Epstein’a, ich późniejszego menadżera, ma ona stać się pełnometrażowym filmem. McCartney mówi również: Mam parę rzeczy do zrobienia. Napisałem książkę, pracowałem przy projekcie animacji, i jeszcze dziewczyna – Nancy Shevell… mówi, a jego oczy zaczynają błyszczeć. Teraz – oh! Mówi, patrząc w górę. Nancy Shevell właśnie weszła do pokoju. Kochanie, naprawdę nie mówiłem teraz o tobie! mówi żartobliwie.

Sądzę, że mówiłeś, odpowiada biorąc łyk wody McCartney’a. Cześć kochanie, mówi, schylając się aby go pocałować.

Opowiadam im tutaj całą historię mojego życia, mówi McCartney.

W sumie, nigdy nie została opowiedziana, odpowiada z przekąsem.

Po szybkim opanowaniu, McCartney wyjaśnia, że ‘projekt animacji’ jest filmową adaptacją książki dla dzieci High in the Clouds, powstałej osiem lat temu, którą pomagał stworzyć. Ma powstać z tego musical, więc artysta będzie miał do napisania parę piosenek. A później, mówi uśmiechając się promiennie, zobaczę co powie Barry, a on powie, że ma ofertę stąd, czy stamtąd.

…Kazachstanie – nadchodzimy? sugeruję.

To może być Kazachstan, mówi uśmiechając się. Nigdy nic nie wiadomo.

Później tego samego wieczoru – po kolejnym niesamowitym 3-godzinnym secie oraz (zgodnie z tradycją) imprezie po koncercie, aby zebrać cały spocony zespół w autokarze i odstawić z miejsca gdzie grali koncert jeszcze zanim wyjdzie publiczność – McCartney urządza prywatne przyjęcie na najwyższym piętrze swojego hotelu. Częściowo jest to również impreza urodzinowa Shevell, która kolejnego dnia skończy pięćdziesiąt cztery lata.

W pewnym momencie podczas przyjęcia, McCartney zaczyna rozmawiać ze wszystkimi zgromadzonymi przy barze, DJ-ce oraz wegetariańskim bufecie. Dryfując pomiędzy ponad dwoma tuzinami ‘klanów’ muzycznych, załogi i wewnętrznym kręgiem współpracowników w czasie tras koncertowych, można opisać tę sytuację jako swego rodzaju pracę. Ale bijąca od niego radość, chęć rozmowy może nie być dla niego niedźwiedzią przysługą. Jest on teraz w swojej strefie komfortu, otoczony przez bliskich przyjaciół – muzyków, rodzinę, uczucie, które uwydatni się gdy o północy poprosi o pianino i zacznie porywać wszystkich do wspólnego zaśpiewania Happy Birthday.

Przez resztę czasu jego DJ podczas tras koncertowych – Chris Holmes, bardzo głośno grał piosenki typowo imprezowe. Podkręcił atmosferę puszczając You Really Got Me zespołu The Kinks. Pierwsi na (nieistniejącym) parkiecie byli McCartney i Shevell. Następnie Holmes zagrał Nowhere to Run Marth’y and the Vandellas. Szczęśliwa para dalej tańczyła. Nie przejmowali się tym, że nikt do nich nie dołączył.

Źródło: www.telegraph.co.uk/


Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796
Dodaj komentarz jako pierwsza osoba!
 
Odpowiedz na komentarz
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

 

    Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Pozostaw odpowiedź 
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796