Wywiady
0 razy skomentowano

The Guardian: Lorde | 7/14

Dodany przez | 06/10/2014
Informacje
 
 

W ciągu roku, który doczekał jej duetu z Disclosure oraz niezadowolonych legionów Beliebers, nastoletnia Nowozelandka udowadnia, że potrafi przebojowo udzielić wywiadu.

Co można uznać za największe wyróżnienie z rzeczy, które spotkały Lorde przez ostatnie dwanaście miesięcy? Jej hit Royals, który zeszłej jesieni zdobył pierwsze miejsca list przebojów na całym świecie, kiedy dwanaście miesięcy wcześniej była tylko zwyczajną Ellą Yelich-O’Connor, kolejną piętnastolatką włóczącą się po spokojnych przedmieściach Auckland, Devonport? Co ze zdobyciem dwóch nagród Grammy, zaproszeniem do współpracy przy wprowadzeniu Nirvany do Rock And Roll Hall Of Fame? Czy może stworzenie własnej linii kosmetyków Mac, zaraz po Lady Gadze i Rihannie? Czy jej wyśmienity duet z Brytyjczykami z Disclosure? Było też coś przynajmniej odrobinę powyżej przeciętności w Davidzie Bowiem patrzącym jej w oczy i mówiącym, że słuchanie jej muzyki – dramatycznej, wielowarstwowej ale nieco inteligentnej wersji popu – było niczym „słuchanie jutra”.

Właściwie, wyjaśnia z typową manierą Lorde, jednym z jej wyróżnień było otrzymanie e-maila od Mirandy July („która jest po prostu prześwietna”), oferującej jej przedpremierową kopię nowej książki. „Jestem wielką fanką”, promienieje. „To, że komunikuję się z ludźmi, którzy inspirują mnie od dawna i to, że chcą spędzać ze mną czas, rozmawiać ze mną, to, że wzajemnie się doceniamy jest naprawdę świetne.”

Wcześniej podczas sesji dla Guardian, zauważyłem mamę Lorde, Sonję, czytającą książkę. Było to stare wydanie „Alicji w Krainie Czarów”, powiedziała ciepło, zaczepiona poprzedniego dnia w markecie. Czytała ją wcześniej w wielu wydaniach i formatach. „Historia”, zauważa „nigdy się nie zmienia”.

Dziewczyna wpadająca do fantastycznego świata z przewidywalnym rezultatem? To z pewnością zapewniłoby złoty medal za przebitkę w dziennikarskim świecie. Z ekscytacją przekazuję tę wieść Lorde, wyjaśniając, że kusi mnie by ujrzeć to jako porównanie do sposobu w jaki pop je, powtarza się i zazwyczaj się broni, ze specjalnym odniesieniem do tego jak Ella – której rzadki, wykształcony pop gnieździ się na listach przebojów obok nadętych, lichych dźwięków opętanych przez imprezowych despotów jak Pitbull – jakoś zmieniła historię.

Pod jakimiś względami nasz wspólny czas, podczas którego Lorde demoluje talerz smażonego kurczaka z kukurydzą jednocześnie zadając serię pytań, ma wszystkie cechy wywiadu z piekła rodem. Ma tak wielką kontrolę nad spotkaniem, że robienie z nią wywiadu to niemalże doświadczenie takie, jakby to ona ten wywiad przeprowadzała. „Czuję, jakby to było podstawowe dziennikarskie pytanie”, mówi w pewnym momencie. Odmawia wzięcia udziału w starym dobrym przedstawieniu pod tytułem „nie mów nic i zobaczymy, co się stanie”, patrząc na mnie pusto, dopóki się nie złamię i nie zadam kolejnego pytania („Nauczyłam się tej sztuczki całkiem wcześnie”, śmieje się). Żartuje sobie z mojego wieku. A więc tak, to powinien być koszmar. Zamiast tego jest wspaniale: dużo się uśmiecha („Nie mogę zrobić tego na zawołanie”), żartuje sama z siebie (jest oczarowana karykaturami z Internetu, ukazujące ją jako gburowatą), i, mimo bycia nieprzeniknioną, chce być także całkowicie prostolinijna.

Przyjechawszy dzisiaj najwidoczniej bez konkretnego planu, zdaje się po prostu dobrze bawić podczas rozmowy. Tak więc gawędzimy sobie. Mówi mi, jak wczoraj poszła wypróbować Oculus Rift, nową wirtualną technologię, i jak doświadczyła uczucia przebywania z muzykami w studio. „To jak bycie w czyimś brudzie”, wyjaśnia, „ale na czystym poziomie to fajne. W pewnym sensie jak komunizm”. Zdradza, że pisała ostatnio piosenki dla innych artystów, ale nie może powiedzieć dla kogo konkretnie. Znalazła też ostatnio lekcję online, jak narysować idealny okrąg. Tak to robisz. Kiedy rozmawiamy o Kanye, który z zeszłym roku ją zaczepił i powiedział, że jest fanem, odnosi się do niego jak do „dyrektora, o ile szkoła to pop”; na temat o bycia zakochaną mówi po prostu: „Jestem szczęśliwą osobą”.

Spotkaliśmy się już raz pod koniec wakacji zeszłego roku, kiedy to Royals zdawał się być materiałem na hit, ale jeszcze nim nie został. Wtedy jeszcze ciągle musiała wyjaśniać swoje błyskawiczne powstanie; jak jej covery piosenek, takich jak Warwick Avenue Duffy, wpadły w ucho dyrektorowi Universal Music – podpisał z nią kontrakt jak miała jedynie 13 lat; i jak nie zwieńczone sukcesem lekcje pisania doprowadziły do współpracy z producentem Joelem Little, która to współpraca z kolei doprowadziła do niespodziewanego sukcesu EP, torującej ścieżkę dla Royals. Powiedziała mi także, że jest przerażona tym, że będzie miała 17 lat. Dzisiaj z kolei mówi, że ten cały „siedemnastoletni biznes” wychodzi jej na dobre. „Jest w porządku”, uśmiecha się szeroko. „Chociaż czuję, jakby coraz mniej uchodziło mi na sucho. Ale jestem dokładnie w tym miejscu, w jakim chciałabym być; naprawdę nie mogłabym dojść dalej”.

Po naszym spotkaniu w zeszłym roku obawiałem się, że jej szczere poglądy na, powiedzmy, kontakty pewnych artystów ze Stanów ze swoimi fanami, przysporzą Lorde kłopotów – do tego miejsca, w którym lekkie szkolenie z mediów pomogłoby jej ustrzec się przed katastrofą. Miałem rację, że jej potrzeba swobodnego wypowiadania się doprowadzi do lawiny awantur. Nawet MTV zauważyło, że Lorde jest „źródłem newsów dla dziennikarzy, szukających opinii, które przyprawią cię o zdziwienie jeśli chodzi o bieżące gwiazdy popu”. Nie doceniałem za to jak dobrze poradzi sobie ze skutkami burzy, którą rozpętała jej szczera krytyka Justina Biebera.

„Na początku, ponieważ naprawdę interesuje mnie pop i popkultura oraz jak to wszystko działa i dlaczego pewne rzeczy odnoszą sukces, chciałam po prostu porozmawiać o show-biznesie zapominając, że sama w nim jestem”, mówi dzisiaj. „To, że ludzie oceniają cię pod każdym stopniem jest intensywne, ale krytyka, którą najbardziej przyjmuję pochodzi od osób w moim wieku; obchodzi mnie tylko to, czy to oni słuchają mojej muzyki. Jedyną stałą rzeczą jest to, że jeśli mi się coś nie podoba, a innym tak, ja wciąż tego nie cierpię”.

Lorde izoluje popowe otoczenie z intensywnością, która tworzy granicę między nią a niemal każdym innym wykonawcą. Wydaje się, że jednocześnie ma dla niej i mniejsze, i większe znaczenie to, co dociera do naszych oczu; dobrze podsumowuje to jej dzisiejszy ubiór: na nasz lunch założyła bezpretensjonalną, ale stylową czarną sukienkę, która wydaje się być bardzo w stylu Lorde. „To Armani”, dodaje już mniej w stylu Lorde. Za chwilę wstaje, niezręcznie sięga do kołnierza sukienki i wyszarpuje ciągle przyczepioną metkę, bo zamierza ją oddać kiedy nie będzie jej już nosić. To z kolei jest bardzo w stylu Lorde.

Obraz gwiazdy popu, jaki zasugeruje później, opiera się w takim samym stopniu na tym co widzisz i czego nie widzisz. „Jeśli korzystasz z Internetu, kreujesz taki obraz siebie, jaki wiesz, ze spodoba się ludziom”, tłumaczy. „Kiedy miałam trzynaście lat, wszystkie zdjęcia jakie miałam na Facebooku, były to zdjęcia, jakie chciałam tam mieć. Wszystkie moje statusy miały idealną składnię. Moje bio było takie, jakie chciałam. Wszystko było idealne. Ale patrzyłam na ludzi, którzy wycinali swoją twarz z dużych zdjęć, klikałam na większe zdjęcia, a one okazywały się malutkimi obrazkami w wielkich czarnych ramkach.” Rzucające się w oczy przycinanie daje do myślenia, że masz coś do ukrycia, jak mówi Lorde. „Widziałam malutki obrazek w czarnej ramce i myślałam: >>Ta osoba nie robi swojego PR zbyt dobrze<<. O to chodzi w Internecie, każdy robi własny PR.”

Robienie tego PR wydaje się być trudniejsze w kontekście nowoczesnej Internetowej sławy, gdzie wszystko wydaje się fikcją dla fanów. Wyciek zdjęcia z 2012 roku, kiedy to nieznana nikomu wokalistka zamieściła swoją piosenkę na 4Chanie prosząc o komentarz, jest po prostu zbyt piękne, by było prawdziwe, a takie właśnie jest. Jej ognista przemowa na przyjęcie nagrody Grammy – ocenzurowana na żywo, ale oryginał krąży po sieci – byłaby silniejsza, gdyby tylko nie była wcześniej przygotowana. Istnieje jeszcze to internetowe założenie, że Lorde tak naprawdę ma trzydzieści pięć lat. „Udawana przemowa na Grammy była nieco słaba. Z drugiej strony to niesamowite, że zadedykowano cały Subreddit mojej >>prawdziwej<< dacie urodzenia. Ludzie szaleją mając odmienne zdanie, ja także. To ważne. To całkowicie niefiltrowana demokracja.”

Będę jedynym na tyle uprzejmym, by porozmawiać nieco o nadchodzącej muzyce Lorde. Niestety, nie ma zbytnio o czym: album numer dwa „jest ledwo co rozpoczęty; jest jeszcze szkieletem” i Ella nie wie jeszcze, jak mógłby brzmieć. Jeśli chodzi o sferę tekstową, mówi, że myślała wiele o podróżach po świecie, choć poskramia zmartwienie, że brzmiałoby to jak ‘Jestem w trasie, juhuu!”. „Pierwszy album mówił o bardzo małym świecie, w którym nie ma słuchacza, to był bardzo zaściankowy świat”, mówi. „Teraz jestem jakby dzieckiem całego świata, jestem wszędzie przez cały czas. [Pauzuje] Albo nieważne. Nie wiem. Ciężko jest mi to wytłumaczyć. To właśnie to uczucie bycia wysiedlonym.”

Kiedy nasz czas niemal dobiega końca, zwracamy się do jej ulubionej strony na Wikipedii, która mówi o szklanym złudzeniu – chorobie psychicznej, która dotknęła między innymi króla Francji, Karola VI Szalonego. „To myślenie, że jesteś ze szkła”, melduje. „Wizualnie to naprawdę mi się podoba; uwielbiam ideę króla, który boi się usiąść. To łączy w sobie wiele rzeczy, które lubię.” Widzi, jak podnoszę brew. „W żaden sposób nie podoba mi się to metaforycznie.”

Czy to interesujące, że akurat to jest Twoja ulubiona strona, prawda? „Przeinaczysz to jakoś, nie?”, szydzi. „To taki DZIENNIKARSKI sposób robienia czegoś. Ale zwęszyłam to.” Ożywia się. „Tu chodzi o przebitkę! >>Interesujące, że ludzie przycinają swoje Facebookowe zdjęcia, nieprawda?<<… PRZEBITKA! To znaczy, przynajmniej było to lepsze niż Alicja w Krainie Czarów. Alicja nie była dobra. Była całkiem bez ładu.”

Znów się uspokaja. „Wiesz, jakby co mogę dać ci małe szkolenie z mediów, jeślibyś potrzebował.”

Źródło: theguardian.com


Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796
Dodaj komentarz jako pierwsza osoba!
 
Odpowiedz na komentarz
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

 

    Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Pozostaw odpowiedź 
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796