Wywiady
0 razy skomentowano

The Guardian: London Grammar | 9/13

Dodany przez | 01/08/2014
Informacje
 
 

Wypełniony balladami o młodzieńczej melancholii, debiutancki album zespołu London Grammar If You Wait już jest faworytem do nagrody Mercury Prize, mimo tego, że nie został jeszcze wydany.

London Grammar został określony przez Guardian jako „przytłaczająco grzeczny” lecz to zależy od twojej definicji grzeczności. Gdy nasz wywiad się zaczyna piosenkarka Hannah Reid nie może przestać bawić się telefonem.

„O, nie chcę ci mówić, co robię!” rumieniąc się, gdy pytam ja, co ją rozprasza. W końcu przyznaje, że nie jest to pilna sprawa z wytwórni, ale gra na iPhone Clash of Clans. Dla tych, którzy nie wiedzą, jest to gra strategiczna, która przynosi więcej, niż 2 miliony dolarów dziennie przy zakupach aplikacji. Więc, czy nigdy nie wydała pieniędzy tworząc swoją wioskę?

„Nie, nigdy!” mówi wyglądając nieco zakłopotanie. „Ok, tak. Kilka tygodni temu podpisaliśmy naszą umowę wydawniczą i chcieliśmy to uczcić. Chłopcy powiedzieli, że powinnam sobie kupić torebkę Mulberry, ponieważ zawsze chciałam taką kupić, ale w końcu zdecydowałam wydać 2.99 funtów na Clash of Clans i kupić sobie 500 klejnotów.”

Lecz niebawem może zostać zalana armatami, wieżami czarodziejów i wszystkim innym, czego jej klan potrzebuje. London Grammar kształtuje się, by być jednym z najbardziej obiecujących zespołów roku. Ich debiutancki album If You Wait jest typowany na faworyta do nagrody Mercury Prize na czele z Foals i David’em Bowie, mimo faktu, że album ma być dopiero wydany. Dodajmy singiel na liście A – list (Strong) radia Radio 1, wyprzedane bilety na trasę w Zjednoczonym Królestwie i udział w nagraniu na albumie nr 1 zespołu Disclosure i mamy ich obraz.

Duże zainteresowanie zespołem skupia się na głosie Reid, relaksujący sopran wraz z tęsknotą Joni Mitchell, główne dźwięki jak Regina Spektor i dykcja nauczyciela publicznej szkoły. Jej talent wokalny nie powinien gryźć się z drygiem do pisania prostych piosenek: każdy utwór na albumie jest zbudowany tylko z pianina, gitary i oszczędnej perkusji, prawie całkowicie wolny od rozmachu i ostentacji.

Ten stosunek do kompozycji przypomina Coldplay i Adele, co świadczy o tym, że London Grammar mogą walczyć o to, aby pozostać na szczycie. Mają młodych fanów, a jak to Reid mówi „ moje włosy są raczej super”, matki przychodzą na ich koncerty z wyboru, nie z obowiązku. Kilka lat temu mogli być oni włożeni do jednego worka z piosenkarzami i kompozytorami pokroju Dido, ale spuścizna zespołów takich, jak Alt – J i The XX oznacza, że dzieciaki klasy średniej nie muszą spędzić życia na odtwarzaniu CD w hrabstwach.

Zespół poznał się w Nottingham University, gdzie Reid i gitarzysta Dan Rothnan natknęli się na Dot Major’a z młodszego rocznika i dodali perkusję (na ich pierwszym występie, jako trzyczęściowy zespół, grał on na djembe) do ich brzmienia. Po zaledwie garstce występów zostali zapisani do Ministry. Marka, najlepiej znana ze swoich dziwnych komplikacji, wydaje się nie być dobrym wyborem, ale Reid mówi „fakt, że byli niezależni dało nam szansę, by odejść, pracować nad piosenkami i czekać, póki nie będziemy gotowi”.

Utwór, dzięki któremu stali się rozpoznawalni – Wasting My Young Years jest spokojnym spojrzeniem na melancholię młodzieży. Reid zdradza, że piosenka została napisana po zerwaniu i jest o bólu związanym z inwestowaniem swojego czasu w kogoś, kto go trwoni. W czasach, gdy młodzi ludzie czują się jak na otwartym morzu – nie mogą znaleźć pracy lub płacić czynszów, zmuszeni są do powrotu do domów z dzieciństwa – piosenka nabiera pokoleniowej niesamowitości.

„Mam teraz wielu naprawdę pogubionych przyjaciół” mówi Reid. „Musimy iść do uniwersytetu i mieć dobre wykształcenie, lecz wkrótce znajdujemy się w położeniu, gdzie niemożliwe jest znalezienie pracy, jesteśmy przerażeni. Wiele ludzi, których znam nie wie, co zrobić ze swoim życiem.”

Myśli spisane głównie z doświadczeń osobistego życia Reid, płyta If You Wait przemawia do niepomyślnych początków dorosłości. Często mówi się, że nie ma już gniewnych, młodych zespołów lecz demoralizacja z rzadka manifestuje się wściekłością. Gdy masz 20 lat złość zostaje wmieszana w związek i poczucie własnej wartości. Ta płyta jest nagraniem, które szepce bólem spowodowanym „życiem, które jest zimne” i pozostawieniem siebie „na poboczu, tak jak ty”. Możliwe, że album jest krytyką pierwszej ćwiartki życia.

Dla grupy dzieciaków ze średniej klasy, takich jak oni, skończenie studiów i próbowanie zarobić jako pop band jest ryzykownym przedsięwzięciem, które niemal zawsze kończy się niepowodzeniem i staniem latami za twoimi rówieśnikami. Ironią jednak jest fakt, że London Grammar nie są ani zespołem „middle – of – the – road”, którym postanowili być, ani też nie są w młodzieżowej, niepewnej sytuacji tak, jak to opisują.

Gdy większość absolwentów wpatruje się w nieznane, założenie tego zespołu mogło być po prostu ich najmądrzejszym ruchem, który ta trójka mogła wykonać. To nie jest album, który przemawia do przygnębionych dwudziestoparolatków. Ten album proponuję drogę, aby z tego przygnębienia wyjść.

Źródło: theguardian.com | London Grammar (fot. HushMagazine)