Wywiady
0 razy skomentowano

Revolver: Linkin Park | 7/14

Dodany przez | 14/08/2014
Informacje
 
 

Jest piekielnie gorące lato 2011 roku, a tysiące pijanych i spalonych słońcem uczestników Północnoamerykańskiej odnogi festiwalu Ozzfest w Toronto jest w szczególnie podłym nastroju.

Ostro już wkurzona przez nijaki set zespołu Crazy Town, imitujący rap-rock w stylu Red Hot Chili Peppers, publiczność jest mniej niż podjarana widokiem kalifornijskiego nu-metalowego zespołu Linkin Park. Zanim nawet wokalista Chester Bennington zdołał sięgnąć po mikrofon, w stronę zespołu poleciał grad puszek, płyt CD i innych śmieci, a był on tak gwałtowny, że wysłannik magazynu Revolver, który obserwował występy z boku sceny, musiał schować się za ścianą wzmacniaczy gitarzysty Brada Delsona.

Ale zespół nie przerywa koncertu – wręcz przeciwnie – czerpie energię z publiczności i bucha nią z powrotem w tłum. Choć set zespołu w całości złożony był z utworów z ich debiutanckiego albumu Hybrid Theory wydanego w 2000 roku i choć prezentował on bardziej popowo-rapowe oblicze niż życzyłoby to sobie większość bawiących się tam metalowców, to ich energetyczny występ oraz Chester Bennington, opatulony w kanadyjską flagę, wirujący po scenie niczym tornado, porywają wcześniej wrogą im publiczność. Nawet pewien gruby dzieciak, który przez cały koncert wykrzykiwał z pierwszego rzędu „Pierzcie się! Pieprzcie się!” nie był w stanie konkurować z nagłą ofensywą zespołu. Gdy grupa opuszczała scenę, dzieciak zwisał bezwładnie z barierki jak szmaciana lalka….

Myślę, że większość Ozzfestowych koncertów tak wyglądała, śmieje się drugi frontman zespołu, Mike Shinoda, który wraz z Benningtonem wracają pamięcią do tych wydarzeń racząc się chwilą przerwy w ich północno-hollywodzkiej sali prób. Byliśmy na scenie trzydzieści minut i przez cały ten czas staraliśmy się zyskać ich sympatię.

Nawet jeśli nie lubili naszej muzyki, chcieliśmy żeby odeszli mówiącStary to był zajebisty koncert”, dodaje Bennington.

Trzynaście lat po tym, jak hartowali się podczas ciężkiej próby Ozzfestu i miliony sprzedanych albumów później, Linkin Park wyrósł na jeden z największych amerykańskich zespołów rockowych. Teraz wspina się na kolejny szczebel swojej kariery. Ich nowy album The Hunting Party jest nie tylko najcięższą płytą, jaką do tej pory nagrali, ale jest to również ich pierwszy album, na którym gitary brzmią z taką siła, że spokojnie zadowoliłyby przeciętnego fana heavy metalu. Gdyby wydali tę płytę w 2001 roku, to zespół, który 8 sierpnia wyrusza w trasę koncertową Carnivores Tour z zespołami 30 Seconds To Mars i AFI, nie musiałby tak bardzo zabiegać o uznanie tłumów bawiących się wówczas na Ozzfeście.

To nie jest najcięższa płyta na świecie, mówi Bennington, ale na pewno jest to najcięższy album Linkin Park. Trzeba patrzeć na to w kontekście zespołu Linkin Park, a nie w kontekście muzyki metalowej, bo tylko wtedy ma to sens.

Wiem, że istnieją takie zespoły jak Slayer czy Exodus. Więc w porównaniu do nich, nie możemy powiedzieć, że nagraliśmy ciężką płytę, dodaje Shinoda.

I choć prawdą jest, że za sprawą The Hunting Party ludzie nie zapomną o South of Heaven czy Bonded by Blood, to mocne połączenie punku, thrashu i hard rocka, występujące w takich numerach jak Keys to the Kingdom, Guilty Alle the Same, Mark the Graves i A Line in the Sand jest odważnym posunięciem, zwłaszcza dla zespołu, który na swoich dwóch poprzednich płytach A Thousand Suns i Living Things zwędrował daleko w rejony eksperymentalno-elektroniczne.

Shinoda mówi, że ten nagły zwrot w ich muzycznym kursie wydarzył się rok temu, kiedy to trafił na obszerny post opublikowany w sierpniu na jednym ze swoich ulubionych blogów Pigeons and Planes. Żałobny tekst opłakujący obecny obraz sceny rockowej opatrzony wymownym tytułem Muzyka rockowa jest przygnębiająca i do dupy, mocno poruszył Shinodę. Całkowicie zgadzałem się z tym, o czym pisał ten gość. To był rozczarowany fan rocka, dla którego ten gatunek stał się mało pociągający, a zespoły występujące pod jego szyldem, takie jak Mumford and Sons czy Lorde, nie powinny się tam nawet znaleźć. Totalnie wczuwałem się w jego sytuację, ponieważ sam mam wrażenie, że to co puszczają w rockowych rozgłośniach znajduje się gdzieś pomiędzy Nickiem Jr. a dżinglem z reklamy samochodu. To jest takie bezpieczne, w sam raz do słuchania z mamusią i tatusiem.

Gdy Shinoda natknął się na wspomniany post, zdążył już zaprezentować zespołowi kilka nagrań demo przygotowanych na kolejny album. Jego pierwszą reakcją było napisanie przemyślanej odpowiedzi, którą zresztą zamiesił na blogu, a która kończyła się słowami Koniec końców zmiany nie dotyczą tylko jednej piosenki, jednego albumu czy zespołu. Aby dokonać zmian potrzebni są przywódcy odważni, niespokojni i cholernie niezdyscyplinowani. I jak gdyby dla podkreślenia własnych słów Mike wyrzucił swoje demówki do kosza i zaczął podążać w bardziej agresywnym kierunku.

Pewnego dnia wszystko zaskoczyło, mówi. Słuchałem tego, co do tej pory napisałem i zdałem sobie sprawę, że to było zbyt naśladowcze. Nie było to nowatorskie, nie wyprzedzało to całej reszty i nie było tym, czego sam chciałem słuchać. Zdążyłem już puścić to chłopakom, którzy powiedzieli „To nam się podoba, zróbmy to!” A potem, gdy ponownie się spotkaliśmy powiedziałem im „Pamiętacie te piosenki, które Wam puściłem i które się Wam podobały? Chcę je wyrzucić do kosza….. i chcę zrobić to.”

Bennington od razu poparł nowy kierunek obrany przez Shinodę. Chester od razu zrozumiał dokąd zmierzam, mówi Mike, ale zważając na jego gusta wcale mnie to nie dziwi. Powiedział mi „Chcę robić takie rzeczy przez cały dzień!”

Zespoły, których słuchałem jako dzieciak robiły naprawdę nowatorskie rzeczy – Jane`s Addiction, Alice In Chains, Nirvana, mówi Bennington. Słuchałem też dużo punkowych kapel takich jak Subhumans, Exploited, The Descendants, The Misfits…. Gdy miałem trzynaście lat zacząłem nawet słuchać Napalm Death. I zabiłbym każdego, kto ośmieliłby się puścić pop w mojej obecności. Zespoły takie jak Refreshments czy Rembrandts do dziś mnie cholernie wkurzają. A teraz dzieje się to samo, gdy wszystko brzmi jak ścieżka dźwiękowa do Przyjaciół albo Czarodziejów z Waverly Place.

Pozostali członkowie zespołu – gitarzysta Delson, basista Farell, perkusista Bourdon i Dj Hahn- potrzebowali więcej czasu, by oswoić się z nowym brzmieniem. Choć na przestrzeni lat Shinoda dał się poznać jako główny kompozytor w obozie Linkin Park (Wszyscy w zespole piszą piosenki, ale to moje utwory wybierają, wzrusza ramionami), Delson przez cały czas starał się pokrzyżować jego muzyczne plany. W studiu to ja i Brad popychamy wszystko naprzód, mówi. Tylko z Bradem na pokładzie mogliśmy zrobić to, czego chcieliśmy razem z Chesterem. Ale Brad ustąpił mi i po prostu robił to, czego od niego chciałem.

Wydaje się, że Wasz nowy album The Hunting Party dobrze przełoży się na występy na żywo.

CB: Wiele naszych singli radziło sobie świetnie w notowaniach np. Shadow of the Day, Iridescent czy Powerless, które zresztą uwielbiamy i uważamy za świetne numery. Ale gdy włączysz je do set listy zmieniają się w balon, z którego powoli uchodzi powietrze (wydaje charakterystyczny syk) i wtedy starasz się pozostałymi piosenkami przywrócić energię potrzebną na finał. (Śmiech) Ale pracując nad ostatnimi dwoma albumami postanowiliśmy zmienić podejście i pomyśleliśmy sobie Napiszmy takie kawałki, które będą nie tylko świetnymi piosenkami, ale które będą również sprawdzały się na koncertach! I tak pomiędzy tworzeniem Living Things i The Hunting Party wymieniliśmy te wszystkie uciszacze, nie ma już ich! Teraz robimy bardzo fajne rzeczy takie jak składanki, gdzie po prostu miksujemy kilka takich wolniejszych piosenek zakładając, że skoro możemy zmieścić je w pięciu minutach to po co obniżać energię na koncercie na kwadrans. Mamy znacznie więcej piosenek, więc możemy urozmaicić koncert i pobawić się naszą muzyką w większym stopniu. Dlatego nowy album jest według nas świetny.

The Hunting Party prezentuje znacznie bardziej agresywne podejście do muzyki. Dlaczego zdecydowaliście się pójść w tę stronę i skoncentrowaliście się na gitarach i ciężkich riffach?

MS: Jeżeli słuchałeś naszych poprzednich płyt to pewnie zauważyłeś, że na wiele sposobów gitary poszły w odstawkę. Były po temu dwa powody: po pierwsze sam gram wiele partii gitarowych, a po drugie Brad (Delson, gitarzysta) po prostu nie chciał grać na swoim wiośle. Chciał pisać piosenki w inny sposób niż robiliśmy to dotychczas. Grał trochę na gitarze, ale nie było to zbyt słyszalne w piosenkach. Poszedłem więc do niego i powiedziałem Musimy to zrobić i mogę podać Ci milion powodów. Znamy się od dwunastego albo trzynastego roku życia, gdy Brad codziennie chodził w koszulce Metalliki. Powiedziałem mu Przypomnij sobie czego słuchałeś, gdy miałeś piętnaście lat i pomyśl czego wtedy nie lubiłeś i czego nie tknąłbyś kijem. Czy tamtemu dzieciakowi spodobałoby się to co robisz teraz? Czy robisz taką muzykę, prze którą ten dzieciak chciałby zostać gitarzystą, albo choćby chciał jej słuchać? Moimi ulubionymi zespołami były te, których rodzice zabraniali mi słuchać, a gdybym dowiedział się, że słuchają ich cheerliderki i drużyny futbolowe to prawdopodobnie wyparłbym się tej grupy czy rapera. A gdyby zespół stał się zbyt sławny po prostu przestałbym go słuchać. Gdy jesteśmy młodzi chcemy, żeby to kim jesteśmy określała muzyka, której słuchamy i ciuchy, które nosimy tak, żeby każdy kto nas zobaczy wiedział z kim ma do czynienia. Ale gdy to staje się zbyt komercyjne lub traci na jakości, przerzucamy się na rzeczy bardziej ostrzejsze i undergroundowe. Nie każdy tak ma, ale wiedziałem, że Brad właśnie taki był i że ja też taki byłem. Nigdy nie przyłapałbyś mnie na słuchaniu popu.

CB: Zabiłbym każdego, kto ośmieliłby się puścić pop w mojej obecności.

MS: Wtedy zaczynałem słuchać takich zespołów jak Corrosion of Conformity, S.O.D. i M.O.D..

CB: Zespoły takie jak Refreshments czy Rembrandts do dziś mnie cholernie wkurzają. A teraz dzieje się to samo, gdy wszystko brzmi jak ścieżka dźwiękowa do Przyjaciół albo Czarodziejów z Waverly Place.

MS: Kiedy słucham rockowych rozgłośni mam wrażenie, że to co puszczają znajduje się gdzieś pomiędzy Nickiem Jr. a dżinglem z reklamy samochodu. To jest takie bezpieczne, w sam raz do słuchania z mamusią i tatusiem. No i jeszcze ten cały bezpłciowy indie, takie połączenie M-83 i Phoenix… Odkąd MGMT wydali swój debiutancki krążek wszyscy starają się ich naśladować. Nawet sam zespół powiedział Pieprzyć to – nie ruszymy więcej tego gówna. (Śmiech)

CB: I tak na serio chłopaki – wyluzujcie już do cholery z tym pieprzonym pogłosem. Nie żartuję. Zabraniam wam tego używać!

MS: Pokażcie, że wiecie co z tym robić to może wtedy wam pozwolimy. (Śmiech)

Jak zdołaliście przekonać Brada do nowego kierunku, w którym zmierza Wasza muzyka? Powiedział mi, że bardzie pociągało go granie w stylu Refused, niż nawiązanie kontaktu z jego wewnętrznym fanem Matalliki, którym kiedyś był.

MS: Właśnie tego dotyczyła nasza kolejna rozmowa. Ten album nie jest powrotem do estetyki hard rocka – nie chce przywoływać tych dźwięków gitar i perkusji. Naszym zamiarem było przywrócenie etosu hard rocka. Chodziło bardziej o odnalezienie tych zespołów i brzmień, które były dla nas naprawdę ważne. Pamiętam kiedy Refuse wydali płytę, bo byliśmy tym cholernie podekscytowani. Dla mnie i Dave`a album Relationship of Command zespołu At the Drive-In był ogromnie ważny, mieliśmy obsesję na jego punkcie.

CB: Ta płyta mnie powaliła i robi to za każdym razem, kiedy jej słucham.

MS: Ale to nie była ulubiona płyta Brada. Staraliśmy się wiec odnaleźć takie brzmienie, które wcisnęłoby odpowiedni guzik. Musieliśmy również zdecydować, gdzie wyznaczyć granicę dla tego, co nie jest odpowiednie by trafić na płytę.

CB: Wychowałem się na ciężkiej muzyce i do takiej najłatwiej jest mi pisać. Nie jestem zbyt wielkim fanem metalu – Iron Maiden to nie była moja bajka. Granica kończyła się przy Metallice, ale tylko dlatego, że Metallika jest jak punkowa kapela, której muzycy potrafią naprawdę grać na swoich instrumentach. I wszyscy nienawidzimy muzyki w stylu country-meatl… Ale wiem, co przemawia do mnie w cięższym graniu i jeżeli brzmi to metalowo, to od razu wiem jak powinienem śpiewać, by brzmiało to bardziej surowo. Najdziwniejsze jest to, że oprócz piosenek Final Masquerade i Until It`s Gone praktycznie nie śpiewam na nowej płycie. W pozostałych utworach po prostu na wszystkich krzyczę. Dla mnie to taki krzyk w tonacji. Pomimo tego, że w utworze Wastelands jest linia melodyczna, to traktuję to bardziej jak podkład do krzyku niż śpiewu. Ale ta płyta jest bardzo melodyjne, rytmiczna i dynamiczna.

To pierwszy album Linkin Park, na którym powijają się gościnnie muzycy, których czytelnicy Revolveru dobrze znają: Daron Malankian z System of a Down, Tom Morello z Rage Against the Machine i Page Hamilton z Helmet. Dlaczego zaprosiliście ich do współpracy?

MS: Wystartowanie z zespołem jest dużo trudniejsze i trwa dużo dłużej, niż w przypadku rapera czy Dj`a. Dzieje się tak dlatego, że w przypadku jednej osoby lub kilku poszczególnych osób łatwiej jest spełnić określoną wizję czy zamysł. Natomiast zespół zazwyczaj składa się z trzech lub czterech osób, które są biegłe w grze na swoich instrumentach, są utalentowane i do tego mają tę samą wizję – wszystko musi się wtedy ułożyć, prawda? Potem, gdy to co robisz odnosi sukces stajesz się protekcyjny – każdy zespół rockowy chroni swoje imię, estetykę i swoich fanów, dlatego tez nie ma mowy o współpracy z innymi grupami, nie mówiąc już o wspólnej trasie. My też tacy jesteśmy! Ale pewnego dnia pomyślałem Wszyscy musimy z tym skończyć, bo inni już to zrobili lub właśnie zaczęli się otwierać się na innych, mieszać gatunki, a to jest dobre nie tylko dla zespołów, ale dla muzyki w ogóle. I to właśnie otworzyło nas na współpracę z innymi artystami.

Opowiedzcie mi o utworze All for Nothing z udziałem Page`a Hamiltona.

MS: To była jedna z tych piosenek, która praktycznie była już skończona. Nagrałem swój wokal do refrenu i gdy następnego dnia zacząłem tego słuchać pomyślałem Cholera, to brzmi zupełnie jak Helemet!

CB: Powiedziałem dokładnie to samo, gdy tylko usłyszałem nowy refren. Próbowaliśmy dopasować kilka innych wersji, ale żadna nie oddawała sprawiedliwości tej piosence. Potem Mike puścił mi linię melodyczną nowego refrenu i powiedziałem Stary, to jest zajebiste, a najlepsze jest to, że to nawet nie brzmi jak twój wokal. To brzmi jak Helmet!

MS: A kiedy ostatni raz zdarzyło mi się śpiewać w stylu Helemt? (Śmiech)

CB: I wtedy pomyśleliśmy Może udamy się prosto do źródła! Musisz pozwolić, by piosenka do ciebie przemówiła, a ta mówiła nam byśmy zadzwonili do Page`a.

Oprócz gościnnego udziału innych muzyków, jest to również Wasz pierwszy album, który sami wyprodukowaliście.

CB: Zawsze wiedziałem, że jesteśmy w stanie samodzielnie stworzyć album, bez pomocy producenta. Gdy tworzymy wytwarza się między nami specjalna więź, a bycie w zespole wymaga od nas pokory. Chodzi mi o to, że też piszę piosenki, przynoszę demówki i czasami po ich wysłuchaniu Mike mówi Podoba mi się to, albo To jest super, pobaw się tym trochę i trzy lata później gdy przyniosę gotową piosenkę Mike powie O to właśnie chodziło! Cóż, po prostu zajmuje mi to trochę więcej czasu. Ale zupełnie mi nie przeszkadza gdy Mike i Brad mówią Posłuchaj tego! Albo posłuchaj tego!, bo mogę wtedy robić to, w czym jestem najlepszy.

To trochę jak w koszykówce – ktoś musi dograć Ci rzut.

MS: Podoba mi się ta analogia. W każdej drużynie są zawodnicy, którzy zdobywają uznanie za różne zagrania. Gdy jesteśmy w studiu to ja i Brad popychamy pracę na przód, ale wszyscy w zespole tworzą piosenki i demówki. Potem demokratycznie głosujemy nad czyimi numerami chcemy dalej pracować i tak się składa, że przeważnie są to moje dema.

CB: Młodzi muzycy powinni sobie uświadomić, że zazwyczaj to jest powód rozpadu wielu zespołów. Moje artystyczne ego domaga się własnego głosu, ale wtedy spuszczam mu łomot, zamykam w szafie i wychodzę z domu! (Śmiech) Są zespoły, które przez to się rozpadają – spójrz tylko na Creedence Clearwater Revival. Wszyscy przez to przechodzimy, bo w pewnym momencie nasze uczucia zostają zranione i choć to zajmuje naprawdę dużo czasu, to staramy się nad tym pracować – ale w końcu i tak wybieramy jego piosenki. (Śmiech) Wtedy mówię sobie Postaram się zaśpiewać jego piosenki najlepiej jak potrafię.

MS: Ale tak na marginesie – nie wszystkie moje piosenki są dobre!

CB: Tak….. tylko większość z nich! (Śmiech)

MS: Ja też wyrzucam swoje utwory do kosza! Podczas pracy nad tym albumem rozmawialiśmy z Daronem, Pagem i Tomem o tym, jak oni tworzą piosenki i jak my to robimy. Staraliśmy się stworzyć coś razem, więc spytaliśmy Jak Wy to robicie? Każdy robi to inaczej i fani byliby bardzo zaskoczeni, gdyby dowiedzieli się jak różne są to procesy. Ale prowadziliśmy te rozmowy z ludźmi, którzy mieli problemy z chemią w swoich zespołach lub wtrącali się do wszystkiego. To sprawiło, że doceniamy naszych chłopaków… Gdy pojawia się jakiś problem, a uwierz mi, że tak się dzieje – w każdym zespole prędzej czy później coś wypływa – potrafimy wtedy spojrzeć sobie w twarz i przyznać To jest problem, naprawmy to. Lubimy to co robimy jako zespół i nie chcemy żeby jakiś aspekt bycia w nim nas dołował. Jeżeli coś nie jest świetne, to spróbujmy sprawić, żeby takim się stało. Uwielbiam mówić ludziom, że jestem dumny z pracy chłopaków, szczególnie na tym albumie.

Źródło: revolvermag.com / Linkin Park (fot. gamespot.com)


Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796
Dodaj komentarz jako pierwsza osoba!
 
Odpowiedz na komentarz
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

 

    Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Pozostaw odpowiedź 
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796