Wywiady
0 razy skomentowano

Exclusive: Kapitan Nemo

Dodany przez | 29/11/2015
Informacje
 
Format
 

Pionier polskiej muzyki elektronicznej i jednocześnie innowator, który cały czas brnie do przodu szukając nowych muzycznych rozwiązań. Oto ten niski charakterystyczny głos, który na pewno kojarzycie z przeboju Twoja Lorelei czy Zimne Kino. W specjalnym wywiadzie dla portalu SoundUniverse muzyk opowiedział, między innymi, o początkach synth-popu w Polsce, swoim scenicznym pseudonimie i oczywiście o legendarnym berecie.

Pytania zadawała Aleksandra Degórska

Swoją muzyczną karierę zaczął Pan od zupełnie innego nurtu – był soul i gitara. Co spowodowało, że zdecydował się Pan na syntezatory?

Ogólnie zajmuję się tym od dzieciństwa, tworzyłem różne zespoły od momentu, gdy nauczyłem się grać, a moim pierwszym instrumentem była właśnie gitara. To były różne grupy, a Magiczna Maszyna był jednym z pierwszych zespołów muzyki soulowej. Wtedy ktoś nadał mi przydomek „Polski Barry White”, bo śpiewałem niskim głosem. Później była muzyka punkowa, aż wreszcie mocno wszedłem w muzykę electro. Zainteresowała mnie możliwość kreowania dźwięku za pomocą syntezatora, bo dzięki niemu wszystko jest możliwe.

Mówi się, że jest Pan prekursorem new romantic w Polsce. Który artysta reprezentujący ten nurt wpłynął na Pana twórczość?

Było ich paru, jak chociażby OMD – ich przebój Enola Gay jest jednym z utworów, który spowodował, że w ogóle zacząłem grać. Oprócz tego słuchałem oczywiście Depeche Mode, Heaven 17, Visage, Human League – w tamtych czasach to były nowatorskie rzeczy. Potem jakoś to wszystko się pozmieniało.

Czesław Niemen jako pierwszy przywiózł do Polski syntezator – to zapewne również miało wpływ na Pana decyzję odnośnie muzyki elektronicznej?

Czesław Niemen pierwszy przywiózł mi Minimooga. Chodziłem na wszystkie jego koncerty, żeby posłuchać jak brzmi ten instrument, jak on na nim gra. Można powiedzieć, że Niemen jest właściwie prekursorem wprowadzenia syntezatorów do muzyki w Polsce.

Często w wywiadach z twórcami muzyki elektronicznej przywołuję określenie, że syntezator jest niczym instrument punkowy, bowiem nie trzeba mieć dużych umiejętności, żeby na nim grać.

Jeżeli ktoś wydobywa z syntezatora tylko szumy i trzaski – to proszę bardzo, ale na syntezatorze można normalnie grać i osiągać różnego typu brzmienia. Na scenie obecnie stosujemy 4 syntezatory, w porywach gramy na 5. Jest na czym pracować, jest z czego czerpać.

Dużo współczesnych twórców właśnie czerpie z synth popu z lat 80.

Jestem z tego dumny, że słyszę wykonywane przez siebie wówczas dźwięki na analogowym syntezatorze w zupełnie nowych aranżacjach. To jest bardzo fajne, bo Ci ludzie korzystają z tych wzorców, czyli nasza praca nie poszła na marne. Teraz jesteśmy trochę dalej, robimy nieco inne rzeczy.

Jak Pan sądzi, w jakim kierunku powinna zmierzać muzyka elektroniczna?

Słynny twórca pierwszego profesjonalnego syntezatora Moog był pomysłodawcą tego, żeby powrócić do starego pomysłu na syntezator i połączyć go z nowoczesnymi osiągnięciami – i to jest dobra droga. Syntezatory całościowo cyfrowe, które przez lata królowały zupełnie się nie sprawdziły, okazało się, że jest to za bardzo plastikowe, a ludzie chcieli potężnego brzmienia. Jeżeli z mojego głosu ktoś odciąłby całą dolną część, to wtedy nie byłoby efektu – tak mniej więcej brzmiały instrumenty cyfrowe.

Nowoczesne brzmienie to jedna z charakterystycznych cech Pana twórczości, jak również niski wokal. Jak Pan dba o swój głos?

Są to mity, że się po prostu staje przed mikrofonem i zaczyna się śpiewać – nie ma takiej możliwości. Może to zrobić jedynie kilka razy amator, dopóki nie zedrze gardło. Natomiast ja od lat trenuję głos bez przerwy. Uczyłem się tego bardzo intensywnie. Najpierw przez dwa lata brałem lekcje u Wandy Wermińskiej – pieśniarki przedwojennej, która była wówczas bardzo leciwa, gdy mnie uczyła. Dała mi ona podstawy i świadomość tego, jak się pracuje głosem, że jest to po prostu instrument. Potem brałem lekcje u Alicji Barskiej, która uczyła całą górę polskiej piosenki przez pewien czas. Byłem na tyle pilnym uczniem, że powiedziała mi po latach, że bez sensu jest żebym przychodził, skoro wiem już tyle co ona i sam mógłbym uczyć (śmiech). Mając takie doświadczenie można wymyślić sobie różne patenty głosowe. Jeżeli tego się nie ma, może to grozić zdarciem głosu. Są takie przykłady, gdy ktoś próbował robić chrypkę na gardle, bo tak było po prostu modnie. Po pewnym czasie tracił głos, a lekarz zabraniał mu w ogóle śpiewać. Natomiast Czesław Niemen, wrócimy do wzorca, sam trenował wokal i robił to godzinami. Ćwiczył swoje patenty do tego stopnia, że doszedł do sposobu śpiewania  jednocześnie dwugłosem. Taką umiejętność miała również słynna Flora Purim. Myślałem, że jest to niemożliwe, ale osobiście słyszałem ten sposób śpiewu na koncercie Niemena. W jakiś sposób ustawiał struny głosowe, że każda brzmiała inaczej. Nie mam pojęcia, jak to jest, nigdy do tego nie doszedłem, ale to był naprawdę mistrz. Widziałem się z nim ze trzy razy, zamieniłem z nim parę słów. Uważam, że był to bardzo inteligentny i skromny facet.

Zastanawia mnie również, dlaczego wybrał Pan akurat taki pseudonim?

Gdy nagraliśmy pierwszy singiel Cywilizacja zaczęliśmy szukać pseudonimu. Dostałem akurat w ręce książkę „Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi”, gdzie znajduje się kodeks Kapitana Nemo, który pisze o romantyzmie, sztuce, nienawiści do przemocy. To wszystko niesamowicie pasowało do tych czasów… trzeba to po prostu przeczytać. Nie pamiętam już wszystkich punktów, kiedyś nawet je spisywałem, żeby mieć przy sobie i pokazywać innym. To było coś w rodzaju takiego podmorskiego kodeksu Bushidō – trzeba być dobrym, trzeba bronić słabszych, trzeba być zawsze nowoczesnym, akceptować wszystkie nowinki techniczne. Przeczytałem to wszystko i stwierdziłem, że to do mnie pasuje. Zadzwoniłem do Andrzeja Mogielnickiego, który pisał teksty i powiedziałem: „Andrzej słuchaj – Kapitan Nemo”, a on na to: „Świetnie, tak robimy”. Później zacząłem składać zespół. Jestem przyzwyczajony, że od czasów amatorskich zawsze zbieram grupę przyjaciół, bo czują oni muzykę tak samo jak ja i po prostu fajnie nam się razem gra. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym wyjść na scenę bez przyjaznego mi zespołu.

Czyli w zespole musi być swego rodzaju chemia?

Oto właśnie chodzi. Każdy dodaje część swojego talentu i w konsekwencji efekt jest świetny.

Czyli jest pewien związek między Kapitanem Nemo a Pana osobą?

Tak, to nie jest takie bezmyślne. Przyjąłem nazwę z tego powodu, że taka była filozofia Kapitana Nemo. Również okres, w którym zaczęliśmy naszą działalność, był bardzo trudny. Kodeks Kapitana był na kontrze tego, co się działo dookoła i to nam bardzo pasowało.

Kolejna charakterystyczna cecha Kapitana Nemo to oczywiście image. Czy na pański wizerunek wpłynęli jakoś twórcy new romantic, czy ten beret był czystym przypadkiem?

Rzeczywiście to był przypadek. Wówczas trzeba było się w jakiś sposób wyróżnić, żeby zaistnieć, ponieważ zespołów było tysiące. W ogóle lubiłem beret, często w nim chodziłem i w pewnym momencie wyszedłem w nim na scenę i ludzie to załapali – ten facet w berecie. To była moja wizytówka, ludzie mówili – Kapitan Nemo? Kto to jest? Ten w berecie? A, no to wiem! – tak już zostało. Gdy nagrałem płytę Wyobraźnia, starałem się lansować bez beretu, chciałem odciąć się od przeszłości. Na każdym koncercie fani pytali, gdzie mam beret? Dobra, no to jest beret.

Wydał Pan album Wyobraźnia po dłuższej przerwie i była to płyta w odmiennej stylistyce niż inne albumy, mianowicie pop-rock. Czy było trudno wrócić do przemysłu muzycznego?

Mówią, że za wcześnie wydałem tę płytę. Praktycznie rzecz biorąc, gdy teraz ją gramy, to ona cały czas jest na bieżąco. Być może wydałem ją za wcześnie, ale gdzie jest napisane, że Polacy zawsze mają być z tyłu, dlaczego nie możemy zrobić czegoś nowego i być na bieżąco ze światem? Z tym ciągle się zmagam, gdy wchodzę do rozgłośni, żeby popularyzować swoje rzeczy. Szkoda, że ciągle jesteśmy 10 lat do tyłu.

Czyli ma Pan naturę nowatora?

Tak było od początku – syntezator, nowe brzmienia. Wydaje mi się, że również publiczność tego ode mnie oczekuje. Gdybym nagle zaczął grać zwykłą dyskotekę norweską czy niemiecką, to chyba ludzie by, delikatnie mówiąc… (śmiech)

Dobrze, że wymaga Pan wiele od siebie i nie stoi w miejscu. To chyba jest też problem twórców, którzy są już w przemyśle muzycznym od wielu lat – czy dalej grać coś, co brzmi jak z dawnych, dobrych lat, czy jednak szukać nowych rozwiązań.

Tak, ale nawet nie da się w muzyce elektronicznej brzmieć ciągle tak samo, tak jak w latach 80. Wówczas były to proste instrumenty i proste melodyjki – choć to akurat nie było takie złe. W tej chwili trochę miesza się style, inny jest też sposób nagrywania. Ciągle podkreślam, że uważa się nas za zespół 80s, co nie jest prawdą, bo jesteśmy na bieżąco z muzyką. W 1980 roku powstał Depeche Mode, w 1988 roku Nine Inch Nails – czy to są zespoły 80s? Tak prą do przodu, że aż dym idzie.

Na koniec chciałabym przeinaczyć popularne pytanie odnośnie tego, jaką książkę zabrałoby się na bezludną wyspę. Gdyby byłaby taka możliwość, jaki jeden album wybrałby Pan na bezludną wyspę i dlaczego?

To jest trudne pytanie. Ogólnie mam kilkaset płyt… Teraz prowadzę audycję w radio Rock Time i ostatnio grałem Davida Bowiego. Dowiedziałem się, że przechodzi na emeryturę, bo z powodu problemów sercowych lekarze zakazali mu koncertować. Całe szczęście dotyczy to tylko występów i jak się dowiadujemy, właśnie wyda nowy album. Często puszczałem jego płyty i to jest chyba ten wymiar muzyczny – David Bowie albo Depeche Mode.

Czyli jednak coś z najwyższej półki muzycznej?

Tak, ale zdziwiłaby się Pani, czego obecnie słucham, bo interesuję się dubstepem. Mimo wszystko nie jest to jeszcze na takim poziomie, żebym znalazł płytę, którą warto wziąć na przykład na bezludną wyspę i słuchać jej bez przerwy.

foto: materiały prasowe


Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796
Dodaj komentarz jako pierwsza osoba!
 
Odpowiedz na komentarz
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

 

    Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Pozostaw odpowiedź 
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796