Wywiady
0 razy skomentowano

Digital Spy: Placebo | 9/13

Dodany przez | 04/12/2014
Informacje
 
 

Lider Placebo, Brian Molko, powiedział, że powrót Davida Bowiego dał mu „nadzieję” jako osoba prywatna, która tworzy muzykę. Zespół Molko supportował Bowiego w 1996 roku, rok później grał podczas świętowania jego pięćdziesiątych urodzin oraz wydał duet Without You I’m Nothing w 1999.

„To świetne nagranie, daje mi wiele nadziei”, powiedział Molko dla Digital Spy na temat szokującego powrotu Bowiego z nagraniem The Next Day.

„Najprawdopodobniej nie napisałbym piosenki takiej jak Too Many Friends, gdybym rzeczywiście był na Facebooku i Tweeterze. Właściwie to nie jestem pewien czy to zbierze nas razem z powrotem. Nie jestem zbyt pewien, czy nie jest to w gruncie rzeczy kreowanie nowej formy społecznej alienacji. Ludzie już do siebie nie dzwonią i nie mają prawdziwych rozmów. Jako konsekwencja tego, jestem bardzo prywatną osobą. Nie używam sieci społecznościowych.”

Molko dodał: „Jeśli Bowie potrafi nagrać album w kompletnej anonimowości, bez wiedzy nikogo, bez wycieku oraz bez wydania i zaskoczyć każdego tak jak to zrobił – i powrócić z tak smutną piosenką jak Where Are We Now? – to myślę, że jest dla nas nadzieja, że ona naprawdę jest. I za to możemy ściągać z głów kapelusze przed nim. Koniec, kropka. Świetna robota, David”.

Zapytany, czy czas spędzony w samotności był częściowo powodem przytłaczająco pozytywnej reakcji na album, gitarzysta Placebo Stefan Olsdal odpowiada: „Podobały mi się te utwory, które usłyszałem. Nie wiem, czy to z powodu jego odejścia. Podejrzewam, że ludzie lubią historie o powrotach”.

Perkusista Steve Forrest dodał: „Być może z tego powodu bardziej to zauważą, ale płyta ciągle musi mówić za siebie. Jeśli byłoby to g**no, ludzie mówiliby: >>Oh, David Bowie wrócił, ale jego płyta jest okropna. Co on wyprawia?<< Ale nie zrobił tak. To David Bowie, oczywiście, że będzie to dobra płyta. Facet wciąż wie jak pisać piosenki.”

Co do nazwania nowej płyty Placebo Loud Like Love, Molko przyznał, że miał jakąś złośliwa uciechę we wpleceniu słowa miłość w środek nazwy.

Nick Cave nie nagrałby płyty zatytułowanej Do You Love Me? kiedy był w The Birthday Party, mówi. „To fantastyczna płyta. To czysty Nick Cave i jest mroczna jak cholera. To prawda. Kiedy używasz słowa >>miłość<<, automatycznie kojarzy się z czymś jasnym. Ale to prawda, że tytułowa ścieżka jest całkiem optymistyczna i radosna, ale wszystko staje się bardzo mroczne… Staje się mroczniejsze i mroczniejsze z każdą piosenką.”

Dodał: „Mimo wszystko to wciąć Placebo. Nigdy nie wydalibyśmy płyty, na którą składa się dziesięć piosenek o miłości. Będąc w Placebo, zawsze będziemy zgłębiać tematy obsesji, zazdrości, złamanego serca, braku miłości i tego, jak uzależnienie może podzielić ludzi. Jedną z moich ulubionych piosenek jest Love Will Tear Us Apart – Joy Division. To też nie jest najweselsza piosenka!”

O trzech piosenkach (Too Many Friends, Scene of the Crime i Hold on To Me) zaczynających żywot jako solowe nagrania Briana Molko, Olsdal powiedział: „Myślę, że to sprawia, że płyta jest bardziej zróżnicowana i z pewnością bardziej eklektyczna. Sposób, w jaki Brian pisze piosenki sprawia, że są na tyle otwarte, że możesz zawrzeć w nich swoje własne historie. Nie są nigdy rażącą kartką z pamiętnika.”

Zapytany o odsunięcie się od wielkiego wydawnictwa i, wraz z nową płytą, powrót do Universalu, Molko mówi: „Była to reakcja na zakończenie naszego kontraktu z Virgin/EMI – gorzkie zakończenie, muszę przyznać. Do czasu kiedy nagraliśmy ostatnią płytę dla Virgin/EMI, ludzie, wszyscy ludzie, którzy nas odkryli i podpisali z nami kontrakt i stworzyli z nami historię Placebo, zostali zwolnieni.”

Dodał: „Nasza wytwórnia płytowa, pod której szyldem wydawaliśmy – Hut Recordings, zamknęła się, a większa wytwórnia została przejęta przez prywatną firmę. Wszystko poszło na dno. Czuliśmy, że w tym miejscu nie wiedzą, co z nami zrobić. Nie został już nikt, z kim mieliśmy jakiś związek, naprawdę dobry, kreatywny związek w pracy.”

Molko powiedział: „Postanowiliśmy pójść na drugi koniec spektrum – sami sfinansować wydanie płyty, co zrobiliśmy przed umową z PIAS. To było interesującym doświadczeniem. To nauczyło nas, ile pieprzonej roboty trzeba odwalić, i do jakiego stopnia nie jesteśmy do tej roboty przystosowani.”

Olsdal powiedział o aktualnym lineupie Placebo: „Jesteśmy we wcieleniu, kiedy właściwie cieszymy się ze swojego wzajemnego towarzystwa i możemy pracować w studiu bez tej wielkiej gradowej chmury wiszącej nad nami, jak było przez pewien czas. O wiele bardziej doceniamy to, co mamy”.

O efekcie, jaki przynoszą muzyce telewizyjne programy poszukujące talentów, Olstad powiedział: „To po prostu karmienie kultury sławą i celebrytami. To bezmyślna, szybka ścieżka do pomysłu… A z tym rodzajem szybkiej ścieżki nie możesz przygotować się do niej mentalnie, ona zaskakuje cały twój system i to jest szokiem. Ciężko jest się powstrzymać. Nie jest to naturalny sposób na sławę i ostatecznie nie prowadzi on do satysfakcjonującej, długiej kariery. To niczym pasza dla potentatów telewizyjnych.”

Forrest dodał: „To łamie wiele serc. Ludzie, którzy się tam dostają, robią tak, ponieważ myślą, że tak właśnie tworzy się artystę, a to nie jest celem”.

Źródło: digitalspy.co.uk / Placebo (fot. placeboworld.co.uk)