Wywiady
0 razy skomentowano

7digital: London Grammar | 9/13

Dodany przez | 03/10/2014
 

Łączące elektroniczne i minimalistyczne dźwięki The xx ze smaganym wiatrem romansem w stylu Florence + The Machine. London Grammar, jak na razie, są jednym z tych zespołów, o których bardzo dużo się mówi. Rozmawiamy z nimi o pochodzeniu zespołu oraz inspiracjach stojących za ich debiutem.

Cześć, z uwagi, na tych, którzy być może jeszcze o was nie słyszeli, jak powstał zespół?

Dan Rothman: Hannah spotkałem kiedy byłem na pierwszym roku na Uniwersytecie Nottingham, mieszkaliśmy w tym samym akademiku. Zaczęliśmy występować razem w okolicy i zaraz potem spotkaliśmy młodszego o rok Dot’a.

Skąd pomysł na nazwę zespołu?

DR: To jest słaba historia! Kiedy zaczęliśmy z Hannah występować w Nottingham, chcieliśmy mieć w nazwie London, żeby wyróżnić się spośród okolicznych zespołów. Później dodaliśmy Grammar tylko dlatego, że dobrze to brzmiało.

Czy tworzyliście muzykę wcześniej, zanim zaczęliście grać razem w zespole?

DR: W jakimś stopniu wszyscy coś tworzyliśmy przed powstaniem London Grammar, ale było to na poziomie zespołów ze szkoły. Więc, tak właściwie, to tworzyliśmy bardzo amatorsko! Granie w London Gramamr był dla nas początkiem pracy nad muzyką, która ma sięgnąć do szerokiego grona publiczności.

Przypuszczam, że musieliście w jakiś sposób połączyć swoje gusta muzyczne?

DR: Nasze gusta się różnią, wiec często się mamy różne opinie o artystach czy zespołach. Oczywiście, są też takie, które wszyscy uwielbiamy, jak Radiohead, Little Dragon, The National. Mamy zwyczaj przywiązywać się do zespołów o podobnych walorach estetycznych do naszych, więc zespołów tworzących dosyć melancholiczną muzykę! Największym punktem spornym są The Smiths. Jestem ich fanem, natomiast Dot naprawdę ich nie lubi, głównie z powodu głosu Morrissey’a.

Czy możecie wymienić nazwy trzech albumów, które wszystkim wam się w tym roku podobały?

DR: Jon Hopkins Immunity. Jest on bardzo dobrym producentem, a jego eksperymentalna elektronika, jest najbardziej ekscytującą w swoim rodzaju. Wszyscy też lubiliśmy Trouble Will Find Me zespołu The National. Jest to kolejny konkretny album, wszystkie utwory są świetne. I jeszcze debiut Disclosure, ponieważ album ten jest niebywały. Mamy również zaszczyt być jego częścią!

Gratuluję świetnego utworu If You Wait – jest piękny. Jak długo zajęło wam napisanie oraz nagranie całego albumu?

DR: Dziękuję! Od rozpoczęcia pisania pierwszej piosenki do ukończenia albumu, były to trzy lata. Wtedy wydawało się to być bardzo długo, ponieważ skupialiśmy się i analizowaliśmy najdrobniejsze szczegóły. Ale mam wrażenie, że wiele debiutujących zespołów też tak miało.

Dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji was usłyszeć, czy mógłbyś podsumować, czego mogą oczekiwać?

DR: Ludzie mogą oczekiwać tego, że usłyszą rozszerzoną wersję tego, co znajduje się na naszej EP-ce. Chcieliśmy stworzyć album, który jest spójny pod względem nastroju, stylu. Jest tam również parę niespodzianek, wliczając naszą wersję pewnego utworu, z której to jesteśmy bardzo dumni.

Co chcieliście osiągnąć poprzez ten album, od strony dźwiękowej?

DR: Głównie chcieliśmy tworzyć wpływową muzykę i oprawić ją w prosty i przestrzenny sposób oraz nagrać album spójny pod względem nastroju i uczucia. Nasze ulubione albumy to takie, które brzmią bardziej jak stała całość niż te, gdzie styl i nastrój cały czas się zmienia. Dobrymi punktami odniesienia są albumy takie jak Spirits of Eden zespołu Talk Talk lub ścieżki dźwiękowe takich kompozytorów jak Thomas Newman.

Ostatnimi czasy byliście również porównywani do The xx, Sądzicie, że jest to sprawiedliwe porównanie?

DR: Pod niektórymi względami jest to jak najbardziej sprawiedliwe porównanie. W niektórych naszych utworach można zauważyć podobieństwo. Jednak, sądzę że głos Hannah oraz struktura naszych piosenek anuluje częściowo to porównanie.

Album został wyprodukowany przez Tim’a Bran’a oraz Roy’a Kerr’a, patrząc na ich wcześniejsze dokonania, są dosyć różnymi producentami. Czy ich podejście w studiu też było różne?

DR: Pracowali razem, nie pracowaliśmy z nimi osobno. Tim ma bardzo duże doświadczenie w nagrywaniu oprzyrządowania na żywo jak i wokalu, Roy jest bardziej doświadczony w produkcji elektronicznej.

Moim zdaniem najważniejsze było wniesione przez nich doświadczenie, które pomogło nam połączyć wszystko to nad czym pracowaliśmy przez ostatnich parę lat. Ważniejsze niż wniesienie czegoś do dźwięku, oni pomogli nam wszystko sobie uświadomić, co jest najlepszą rzeczą, którą może zrobić producent.

Pod względem tekstów jest to dosyć melancholijna płyta. Hannah, skąd czerpiesz inspiracje?

Hannah Reid: Głównie pochodzi ono z mojego doświadczenia życiowego, związków, spotkań z innymi ludźmi. Fascynuje mnie psychologia i to z niej pochodzi większa część mojej inspiracji.

Czy macie swój ulubiony otwór z płyty?

HR: If You Wait. Napisałam tę piosenkę dwa lata temu i wciąż jest bliska mojemu sercu.

DR: Shyer oraz If You Wait, ponieważ są to dwie piosenki, których wciąż słucham!

Dot Major: Sights. Prawdopodobnie jest to najlepiej brzmiący utwór z tego albumu.

Doświadczyliście szybkiego wzrostu popularności. Jaki okres czasu, od kiedy jesteście w London Grammar była najbardziej niewiarygodna jak dotąd?

DR: Wydaje mi się, że najbardziej surrealistyczną rzeczą było rozprzestrzenianie się muzyki poza Wielką Brytanię. Ekscytacja w Australii z powodu naszej piosenki Hey Now, była bardzo dziwna. Potem koncerty w Niemczech, Polsce, oglądające nas tysiące ludzi, to nie mieściło się w głowie.

Poza tym, kulminacją był niedawny występ w Wilderness, gdzie graliśmy dosyć późno, na małej scenie dla około trzech tysięcy ludzi. To był niesamowity moment.

Kończąc, jakie ambicje ma London Grammar?

DR: Sądzę, że chcielibyśmy wszyscy nagrać drugi album, potem trzeci. Dalsze tworzenie muzyki jest naszym głównym celem.

Źródło: www.7digital.com/