Rubryki
0 razy skomentowano

Stereotyp gwiazdy rocka

Dodany przez | 08/02/2016
 

Miesiąc temu zmarł przedwcześnie Scott Weiland wokalista m. in. (legendarnego już) Stone Temple Pilots oraz Velvet Revolver. Jestem fanką obu tych zespołów i chociaż mało prawdopodobne, że Scott zaśpiewałby ponownie w którymś z nich, wielka szkoda, że go straciliśmy. Jak wielu innych artystów, nie tylko muzyków, Scott padł ofiarą uzależniających substancji chemicznych. Był jednak tylko człowiekiem, a ludzie popełniają błędy. Na szczęście pozostało po nim kilka świetnych płyt.

Stereotypy będą istniały zawsze, bo ludzie lubią przyczepiać innym etykietki, generalizować i upraszczać. Trudno jednak zaprzeczyć, że Scott był jednym z muzyków potwierdzającym negatywny (najczęściej krzywdzący) stereotyp gwiazdy rocka. Dla przypomnienia: stereotypowa gwiazda rocka kieruje się dewizą “sex, drugs & rock’n’roll”. Szkoda tylko, że dwie pierwsze rzeczy często stają się ważniejsze niż trzecia…

Stereotypowa gwiazda rocka to osoba zwykle bardzo utalentowana, która właśnie dzięki talentowi i ciężkiej pracy odniosła sukces, ale nieumiejąca sobie z tym sukcesem poradzić. Z tego powodu szybko wpada w nałogi, z których nie zawsze wychodzi. To także osoba bardzo charyzmatyczna, ale trudna we współżyciu. Wystarczy posłuchać Scotta Weilanda i popatrzeć na niego w teledysku czy obejrzeć jakiś jego występ na żywo i nie będziemy mieli wątpliwości, że talent i charyzma to jego cechy. Scott został wyrzucony z macierzystej formacji, a wcześniej z Velvet Revolver i to zapewne nie bez powodu.

Innym przykładem stereotypowej gwiazdy rocka jest Axl Rose. Bardziej negatywnego przykładu chyba nie można podać. Mimo niewątpliwego talentu wokalnego i kompozytorskiego, trudno o bardziej antypatycznego rockmana. Skandali z jego udziałem nie brakuje: napad na fana robiącego zdjęcia w czasie koncertu w 1991, wymuszenie prawa do nazwy Guns N Roses, aresztowanie za pobicie ochroniarza, często przerywanie koncertów z byle powodu, spóźnianie się na nie (lub nie pojawianie się w ogóle). Nie bojkotuję jednak jego muzyki tylko dlatego, że nie jest zbyt miłym facetem. Gdybym to robiła, musiałabym przestać słuchać wielu innych artystów, ale zawsze staram się skupić na muzyce.

Przychodzi mi do głowy także Sebastian Bach, wyrzucony z własnego zespołu między innymi za “gwiazdorzenie”. Sukces osiągnięty w młodym wieku często uderza do głowy i tak właśnie było w przypadku Sebastiana. Oglądając program VH1 Supergroup (reallity show, w którym kilku różnych muzyków zamieszkało razem, miało napisać piosenkę i zagrać ją na koniec programu), miałam wrażenie, że Sebastian zatrzymał się na etapie dziecinnego i rozpieszczonego nastolatka, ale kiedy zaczynał śpiewać od razu o tym zapominałam.

Takich przykładów można podać jeszcze kilka, ale na szczęście mamy też wyjątki od reguły, a najbardziej znanym z nich jest Dave Grohl, który został nazwany Najsympatyczniejszym Rockmanem. Nie wygląda na to, by sukces Nirvany, a potem Foo Fighters przewrócił mu w głowie. Twardo stąpa po ziemi, najważniejsza jest dla niego muzyka, rodzina, przyjaciele i fani (polecam obejrzeć serial Sonic Highways, gdzie Dave i spółka pokazują kulisy tworzenia piosenek z ich najnowszej płyty).

Życie gwiazdy nie jest łatwe i mogą to potwierdzić nie tylko muzycy rockowi. Trzeba silnego charakteru, by przetrwać i pozostać sobą. A co do stereotypów: wszędzie ich pełno, ale pamiętajcie, że mogą być bardzo krzywdzące (zarówno te negatywne, jak i pozytywne)! Polecam też film Rockstar z Markiem Wahlbergiem, który pokazuje życie gwiazdy rocka jako niekończącą się imprezę, która jednak nie jest taka fajna, jak się wszystkim wydaje.