Rubryki
0 razy skomentowano

Niedaleko pada jabłko od jabłoni?

Dodany przez | 29/12/2015
 

Wiadomo, że osoby publiczne, znane, sławne nie mają lekko. Często nie inaczej jest też z ich rodzinami, które często towarzyszą im w świetle reflektorów i stają się “ofiarą” paparazzi już jako niemowlę czy dziecko. Gwiazdy chronią swoje pociechy, bo w pierwszej kolejności są rodzicami, a dopiero potem sławnymi aktorami, piosenkarzami, wokalistkami. Co prawda zdarza się, że za zgodę na opublikowanie zdjęcia dziecka gwiazda dostaje mnóstwo pieniędzy i wręcz czeka, kto zapłaci więcej za pierwszą fotkę jej potomka, ale myślę, że większość sławnych osób pragnie dla swojego dziecka “normalnego” życia, albo przynajmniej czegoś, co je przypomina.

Dzieci sławnych rodziców często od małego przebywają w towarzystwie innych sławnych osób, aktorów, muzyków, dlatego też, kiedy przychodzi wybrać im życiową ścieżkę często decydują się iść w ślady rodzica/rodziców, szczególnie, że mogą liczyć na protekcję i nie muszą “przecierać szlaków”. Mogą spróbować swoich sił w muzyce, aktorstwie, projektowaniu odzieży i w czymkolwiek innym, bo mają taką możliwość. Wielu z nich próbuje znaleźć swoje miejsce w showbiznesie i niektórym się to nawet udaje.

Jak więc radzą sobie dzieci słynnych muzyków? Okazuje się, że często prawdziwe jest stwierdzenie, że “niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Lisa Marie Presley, córka Elvisa Presleya osiągnęła pewien sukces jako wokalistka i aktorka. Talent często jest dziedziczny, więc był to naturalny wybór kariery. Liv Tyler, córka Stevena Tylera z Aerosmith jest znaną aktorką. Dzieci Ozzy’ego Osbourne’a: Jack, Kelly i Aimee także są znani w showbiznesie. Kelly jest projektantką mody, aktorką i piosenkarką (lecz nie odniosła większego sukcesu), Jack jest “osobowością telewizyjną”, występuje w programach telewizyjnych lub je prowadzi. Aimee – najmniej znana córka Osbourne’ów – też zajęła się karierą muzyczną. Córka Paula McCartneya, Stella jest znaną projektantką mody, a syn Johna Lennona, Sean także zajmuje się muzyką. Jason Bonham natomiast robi dokładnie to samo, co jego zmarły wiele lat temu ojciec – perkusista Led Zeppelin: gra na bębnach.

Jest wiele przykładów także z naszego podwórka: znana piosenkarka Natalia Kukulska jest córką także piosenkarki – Anny Jantar. Złośliwi twierdzą, że gdyby nie matka, Natalia nie zrobiłaby kariery. Piotr i Wojciech Cugowscy kontynuują rodzinną tradycję i tak jak ich ojciec grają rocka. W ślady ojca poszła też Patrycja Markowska i mimo, że jej raczej nigdy nie nazwiemy legendą polskiego rocka, to nagrywa nieprzerwanie od kilkunastu lat i ma wielu fanów.

Jest jeszcze jedna osoba, która przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o dzieciach sławnych rodziców. Jest to Frances Bean Cobain – córka tragicznie zmarłego frontmana NirvanyKurta Cobaina. Do napisania tego posta zainspirowała mnie jej wypowiedź na jednym z portali muzycznych. Dziewczyna wyznała, że nie przepada za muzyką Nirvany, woli np. Oasis. Oczywiście ktoś musiał ją o to zapytać, bo dla mediów jest tylko córką Kurta Cobaina i zapewne ludzie szybko o tym nie zapomną. Nikt jednak nie pomyśli, że bycie czyimś dzieckiem nie zobowiązuje do określonych zamiłowań muzycznych. Poza tym, kto z nas chciałby słuchać muzyki swojego nieżyjącego rodzica, która przypominałaby o stracie? Bardzo trudno się od czegoś takiego odciąć i tylko cieszyć się muzyką.

Prawdopodobnie od kiedy Frances stała się na tyle dorosła, żeby udzielać wywiadów, ciągle ktoś pytał ją ojca czy Nirvanę. Niestety niewiele może powiedzieć ktoś, kto swego ojca ledwie pamięta i właściwie zna go tylko z opowieści innych ludzi. Jak na razie Frances zajmowała się modelingiem i rysowaniem – na pewno ma artystyczną duszę po rodzicach. Czy tego chce, czy nie, jej życie zawsze będzie interesowało media. Na razie wygląda na to, że unika rozgłosu i trudno się temu dziwić. Na jej miejscu też chciałabym być po prostu sobą.

Prawdopodobnie Frances nie wybrała jeszcze swojej ścieżki życiowej, ale nie wygląda na to, by zajęła się muzyką. Będąc dzieckiem muzyka i próbując robić to, co on nie uniknie się porównań, które często wypadają gorzej dla potomka, co na pewno nie jest dobre dla jego pewności siebie.

Czy więc prawdziwe jest stwierdzenie z tytułu felietonu? Jak najbardziej, nie jest to tylko puste powiedzenie. Talent, artystyczna wrażliwość są często przekazywane w genach, a poza tym kto z nas wychowując się w muzycznej/artystycznej rodzinie nie myślałby o zajmowaniu się muzyką albo inną ze sztuk pięknych? Otoczenie to jedna z rzeczy, jakie najbardziej nas kształtują, a rodzice są dla nas pierwszym wzorem do naśladowania. Nieważne jednak czy nasi rodzice to gwiazdy muzyki, filmu, sportu czy urzędnicy, zawsze warto poszukać swojej własnej drogi.