Rubryki
0 razy skomentowano

Nasze Relacje | Organek + The Pau + Bulbwires (05.02.15)

Dodany przez | 07/02/2015
 

Nie ma tu dziś żadnych supportów i gwiazd.”, czyli co działo się 5. lutego na scenie warszawskiej Stodoły.

Ostre, gitarowe brzmienia zawładnęły warszawską Stodołą w czwartek, 5 lutego. Zostały one zaserwowane publiczności w trzech, stopniowo zwiększających się dawkach. Koncerty artystów odbyły się na Open Stage, czyli na mniejszej, kameralnej scenie znajdującej się na pierwszym piętrze klubu. Pozwoliło to na bardziej bezpośredni odbiór muzyki i lepszy kontakt widzów z wykonawcami.

The Pau (fot. Zuzanna Sosnowska)

The Pau (fot. Zuzanna Sosnowska)

The Pau (fot. Zuzanna S

The Pau (fot. Zuzanna Sosnowska)

Jako pierwsza pojawiła się przed nami Paulina, czyli The Pau. Młoda wokalistka nie ma na swoim koncie jeszcze żadnej płyty, a w sieci krąży jedynie teledysk do jej utworu Blanka. Niezaznajomieni z repertuarem słuchacze, ograniczyli się więc jedynie do statycznego wysłuchiwania kolejnych dźwięków płynących ze sceny. Dziewczyna otoczona była wieloma instrumentami, które jak się później okazało, jedynie czekały na swoich właścicieli. Ostatecznie, w czasie występu The Pau, żywe dźwięki płynęły jedynie z gitary elektrycznej. Reszta podkładu puszczona została z odtwarzacza, co dało bardzo słaby efekt. Niezmieniający się obraz na scenie podkreślił jedynie powtarzalność utworów. Są one energiczne, jeszcze dość niewinne, ale i bardzo do siebie podobne. Paulina na pewno ma na siebie jakiś pomysł, ale wydaje się on dopiero być we wczesnej fazie rozwojowej. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli zobaczyć ją na żywo już z całym, grającym zespołem.

bulb7

Bulbwires (fot. Zuzanna Sosnowska)

bulb

Bulbwires (fot. Zuzanna Sosnowska)

Bulbwires (fot. Zuzanna Sosnowska)

Bulbwires (fot. Zuzanna Sosnowska)

Następnie na scenę pewnym krokiem weszli Bulbwires. Czwórka chłopaków, którzy wylali na publikę hektolitry klasycznego rock’n’rolla. Na wielką pochwałę zasługuje tutaj perkusista, który produkował się za trzech i miotając się za zestawem, wytwarzał niesamowitą ilość energii. Mocne dźwięki podziałały na widownię jak magnes – pod sceną zaczęło gromadzić się coraz więcej ludzi.  Brudny głos wokalisty, głośne bębny i agresywne riffy idealnie wpasowały się w konwencję starego, dobrego rocka. A tego nigdy nie jest za wiele.

(fot. Zuzanna Sosnowska)

Piotr Stelmach (fot. Zuzanna Sosnowska)

Występ Organka zaczął się dość nietypowo. Na scenie pojawił się znany redaktor muzyczny – Piotr Stelmach. Przygotował dla nas krótką historię opisującą, w jaki sposób nawiązała się jego relacja z Tomkiem Organkiem. Przedstawił go jako artystę niezwykle szczerego, przekazującego prawdziwą muzykę, prosto ze swojego serca. Jednak pomimo jego emocjonalnej przemowy, to występ Organka okazał się być najważniejszym argumentem, potwierdzającym tę tezę.

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Nagle nastąpiła ciemność. Nieliczne strumienie światła jedynie nakreślały sylwetkę wokalisty i gitarowy gryf. Stopniowo narastające intro budowało napięcie, które przerodziło się w mocne dźwięki pierwszego utworu – Dziewczyna Śmierć. Agresywne riffy i zadziorny tekst idealnie otworzyły koncert artysty pochodzącego z Raczek.

(fot. Zuzanna Sosnowska)

Robert Markiewicz (fot. Zuzanna Sosnowska)

Tego wieczoru perkusiści zdecydowanie wychodzili na pierwszy plan. Najpierw eksplozja energii od Błażeja Gawlińskiego z Bulbwires, a następnie fenomenalna gra Roberta Markiewicza podczas występu Organka. Nikt nie jest mnie w stanie przekonać, że wszystkie oczy skierowane były jedynie na Tomka. Zespół stanowił idealną całość, którego każda część odgrywała istotną rolę. I nie była to tylko z góry ustalona zasada. Tą jedność wyczuć mógł każdy, po prostu stojąc, obserwując i wsłuchując się w kolejne dźwięki.

Następnie mogliśmy usłyszeć kawałek otwierający debiutancką płytę. Nazywam się Organek – czyli krótkie, muzyczne przedstawienie swojej osoby. Szybkie tempo pobudziło publikę, która coraz bardziej wsiąkała w niezwykle chaotyczny, emocjonalny świat muzyka.

Jeśli Bulbwires ożywili scenę, to ekipa Organka kompletnie nią zawładnęła. Tomek każdą chwilę, w której mógł oddalić się od mikrofonu, wykorzystywał do przechadzek, czy to w stronę kolegów z zespołu czy publiki. Wyginał się z gitarą, wchodził na podest perkusisty. Od czasu do czasu pojawiał się znienacka w fosie i grał kolejne energiczne riffy, stojąc tuż przed słuchaczami w pierwszym rzędzie.

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Przyszła pora na niewinnie zaczynające się Stay. Delikatne, urzekające dźwięki stopniowo rozrosły się w mocne, uderzające z ogromną siłą granie. Trzeba przyznać, że Organek jest jednym z tych wykonawców, którego utwory po prostu trzeba usłyszeć w wersji live. Energia sprawnie skondensowana na płycie, wprost eksploduje podczas występów. Wypływa z instrumentów i  naładowanego emocjami wokalu, jakby w końcu znalazła się w swoim naturalnym środowisku.

Potem znów zrobiło się na chwilę spokojnie. King of the Parasites rozniosło się po Stodole jako swoista, melodyjna opowieść Organka o napotkanej miłości. Cała sala słuchała tych muzycznych wywodów, przeplatanych płynnymi uderzeniami gitary. Podczas koncertu nie zabrakło także miejsca na liczne improwizacje, które dawały ujście emocjom muzyków i wyobraźni publiki. Podbudowały one także wizerunek formacji jako prawdziwych geniuszy muzycznego show.

O, matko! – czyli utwór czerpiący garściami z gatunku country, idealnie sprostał oczekiwaniom słuchaczy. Ludzie z uśmiechami na twarzach wyśpiewywali kolejne wersy tej wesołej, acz dość mrocznej piosenki.

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Jednak prawdziwe szaleństwo nadeszło przy dwóch kolejnych kawałkach. Młodzież szuka sensacji i fenomenalna Kate Moss kompletnie zawładnęły obecnymi. Były skoki, krzyki i nieśmiałe przepychanki. Pomimo chwytających za serce wolniejszych utworów, to właśnie w energicznych aranżacjach Organek wypada najlepiej. Wydają się być dla niego stworzone. Być może to moment w życiu muzyka, w którym tych emocji jest najwięcej. Dzieli się on nimi z niesamowitą łatwością, co natychmiast przyjmowane jest z ogromnym entuzjazmem przez słuchaczy.

Kolejno usłyszeliśmy Autostradę 666 – krótki, prawie dwuminutowy utwór. Po dość bezpośrednim zaproszeniu ze strony Organka, udaliśmy się muzyczną autostradą do kolejnego klimatycznego kawałka w stylu country. Dobrze znany publice Głupi ja, rozbrzmiał po klubie w akompaniamencie  hucznego śpiewu uczestników koncertu.

W międzyczasie Tomek pokusił się na dłuższą przemowę dotyczącą formy dzisiejszego wieczoru. Zaznaczył, że nie ma tu dziś żadnych supportów i gwiazd, a występujący muzycy to jego bliscy koledzy i koleżanki. Podobnie zgromadzeni pod sceną ludzie, nie byli w oczach Organka publiką. Całe wydarzenie określił jako spotkanie znajomych, którzy zdecydowali się zebrać w Stodole, aby razem przeżywać muzykę. Nadało to koncertowi wyjątkowo kameralnego klimatu.

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Nagle nastąpiła mała przerwa od utworów z debiutanckiej płyty. Reszta ekipy Organka zniknęła ze sceny, a my mieliśmy szczęście usłyszeć dwa kawałki z repertuaru formacji SOFA – innego projektu Tomka. Wpierw rozbrzmieli Chłopcy, a następnie Ona movie. Drugi z utworów Organek wykonał razem z Kasią Kurzawską – wokalistką zespołu SOFA.

To nie był jednak koniec niespodzianek. Ku mojej (i na pewno nie tylko mojej) ogromnej radości, chłopcy pokusili się o cover Little Black Submarines od The Black Keys. Całość wypadła bardzo dobrze i została niezwykle pozytywnie odebrana przez obecnych. Fani duetu z USA zjednoczyli się w śpiewie, a cała reszta wsłuchiwała się w rozpoznawalne dźwięki kolejnych riffów i uderzeń perkusji. Choć 21 lutego nie usłyszymy Dana i Patricka w Warszawie, to Organek pozwolił nam choć na chwilę wczuć się w klimat muzyki The Black Keys.

Zaplanowany występ zamknęły Italiano, Nie lubię i Ta nasza młodość. Przy dwóch ostatnich piosenkach muzycy zdawali się wyciskać z instrumentów, jak najwięcej mogli. Przedłużone wersje, dzikie dźwięki i całkowite porwanie się w wir muzyki towarzyszyło artystom aż do momentu zniknięcia ze sceny.

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Po chwili jednak formacja znów pojawiła się w zasięgu wzroku, za sprawą hucznego wywoływania przez zgromadzonych. W skład bisów ponownie weszła Kate Moss, co wywołało wszechobecny entuzjazm.

Muzycy zagrali także piosenkę Jestem Niczyj Edwarda Stachury, aby uczcić 30 rocznicę jego śmierci.

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Organek (fot. Zuzanna Sosnowska)

Był to naprawdę długi wieczór spędzony w Stodole. Organek zaprezentował cały materiał z płyty Głupi. Jednak nie było momentu, w którym mogłam odczuć znużenie czy zmęczenie. Przekazywane przez Tomka emocje i jego cały wizerunek, zgodnie z obietnicami, wydają się być w pełni prawdziwe. Nie było tu miejsca na pozerstwo czy gwiazdorzenie. Bariera publika – artysta rzeczywiście zanikła, co można było zauważyć także po koncercie. Muzyk z uśmiechem podpisywał każdą płytę i bilet, pozował do zdjęć i rozmawiał na wszelkie tematy. Choć poganiali go członkowie ekipy, Organek postanowił zostać dłużej wśród ludzi, którzy zdecydowali się spędzić ten mroźny wieczór w towarzystwie jego muzyki.


Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796
Dodaj komentarz jako pierwsza osoba!
 
Odpowiedz na komentarz
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

 

    Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Pozostaw odpowiedź 
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796