Rubryki
0 razy skomentowano

Nasze Relacje | Mikromusic (12.11.15)

Dodany przez | 19/11/2015
 

W czwartkowy wieczór ciasną Open Stage w Stodole przejęło Mikromusic.

Przed koncertem miałam okazję porozmawiać z Natalią Grosiak, wokalistką zespołu oraz gitarzystą i producentem Dawidem Korbaczyńskim. Już sam wywiad był zapowiedzią mądrego, przyjemnego występu.

No i cóż, napiszę to już na wstępie. Ten występ po prostu mnie ukołysał. Był to jeden z tych koncertów, po których człowiek czuje się przytulony, uspokojony, chce kontemplować przyjemne dźwięki i myśleć o nich po swojemu. Było delikatnie, świadomie muzycznie, hipnotyzująco. Wygodniej byłoby mi nie pisać tej relacji z tego względu, że po takich wieczorach zwyczajnie brakuje słów.

W wywiadzie Natalia opowiedziała nam o swoim poglądzie na muzykę, o tym czego w niej szuka. Dokładnie to dostaliśmy od zespołu w Stodole. Dostaliśmy emocje, szczere reakcje, dostaliśmy melodię i ładne kompozycje.

Zgodnie z zapowiedzią, która padła już na początku koncertu, Mikromusic zagrało cały swój materiał z ostatniego krążka Matka i żony, który ujrzał światło dzienne zaledwie przed miesiącem. Do tego usłyszeliśmy całe mnóstwo innych utworów wydanych wcześniej, w tym Sopot, Szkodnik, Pod włos, Zostań tak, Piękny chłop czy Nie umrę. Muzycy zagrali również, oczywiście, Takiego chłopaka, który to utwór zdaje się być motorem, który rozpędził ich koncertową karierę. Głowną część występu zakończono wykonaniem Niemiłości wyśpiewanej wspólnie przez wszystkich obecnych na i pod sceną. Na bis ekipa z Wrocławia przygotowała Oczko.

Podczas koncertu delikatnie rozbujana publika euforycznie reagowała na każdy z momentów, w którym muzycy dawali się porwać szaleństwu dźwięków i wprowadzali improwizacje, przy czym każda z tych chwil była dowodem na bardzo wysoki poziom, który reprezentują i poważny warsztat instrumentalny. Wokal Natalii jest słusznie doceniony – bezwbłędnie wyśpiewane piosenki z pełną świadomością wartości merytorycznej tekstu i muzyki po prostu mnie zaczarowały. W chwilach, gdy pozwalał na to rytm, zachęceni przepływem energii między sceną a salą słuchacze klaskali i śpiewali razem z gwiazdami wieczoru.

Wszystko razem stworzyło przeuroczy obraz i naprawdę przyjemną aurę. Koncert uniósł nas gdzieś ponad rzeczywistość w świat głębszych myśli i zadumy, doświadczania własnych emocji. Ambitne linie instrumentalne i wokalne wzmagają doznania, jest to muzyka ludzi dojrzałych, sztuka z klasą. Zaimponowało mi to, co swoim słuchaczom daje Mikromusic i liczę na to, że jeszcze nie raz będę miała okazję się nimi zachwycić.

Mikromusic (fot. http://gramuzyka.redblog.gk24.pl/)