Rubryki
1 razy skomentowano

Nasze Relacje | Dni Sztuki Współczesnej (18.05 – 22.05)

Dodany przez | 23/05/2016
 

Obszerna muzyczna relacja z 31. Dni Sztuki Współczesnej w Białymstoku. 

W Białymstoku maj to nie tylko kwitnące bzy, głośne juwenalia i mnogie pierwsze komunie. Jest jedno wydarzenie, które każe na siebie czekać cały rok, ale zawsze trzyma poziom i podgrzewa, i tak przecież gorącą, majową atmosferę w województwie podlaskim. Mowa o organizowanych przez Białostocki Ośrodek Kultury Dniach Sztuki Współczesnej, które już po raz 31. pozwoliły uwierzyć, że na północnym-wschodzie wcale nie dzieje się tak mało.

Obok najwyższej klasy przedstawień teatralnych, plenerowych akcji i pokazów, ważne miejsce w programie imprezy zajęły koncerty. W tym roku szczególne, bo skierowane do każdej grupy wiekowej i osób o zróżnicowanych gustach muzycznych. W sumie trzy występy – każdy inny i na swój sposób wciągający. W Białymstoku pojawili się: Lech Janerka, Smolik/Kev Fox i Bovska.

Nietrudno się domyślić, że na koncercie byłego członka grupy Klaus Mitffoch nie zabrakło osób starszych, które ciągle mają w pamięci czasy świetności nieistniejącej już kapeli i solowe dokonania artysty. Ostatni album studyjny Janerki ujrzał światło dzienne ponad 11 lat temu, a sam muzyk nie pojawia się na scenie zbyt często. Nie wynika to jednak z artystycznego wypalenia – wręcz przeciwnie, Janerka to istny wulkan energii, tryskający emocjami i eksponujący swoje muzyczne doświadczenie. Liczne krzyki do mikrofonu, gitarowe solówki i gesty w stronę publiczności, wzmacniały więź z widownią i utwierdzały tylko w przekonaniu, że Janerka to prawdziwa legenda polskiej muzyki. Co prawda sam artysta przyznał, że nieco go dziwi, iż jego twórczość wciąż jest uważana za współczesną, ale z drugiej strony wiecznie żywe przeboje Klaus Mitffoch, w stylu Jezu, jak się cieszę, Śmielej, Ogniowe strzelby czy Strzeż się tych miejsc dalej brzmią świeżo na tle dokonań wielu występujących obecnie wykonawców. Unosząca się nad wszystkim szorstka post-punkowa mgiełka, zahaczająca czasami  (Muł pancerny) o coś na kształt noise’u i skąpana w dźwiękach wiolonczeli, za którą odpowiada żona Janerki – Bożena, wzbudzała tęsknotę za brzmieniem starych, ale awangardowych, jak na swoje czasy, kapel, pokroju Brygady Kryzys czy Siekiery. Podczas półtoragodzinnego show zabrzmiały też solowe utwory Lecha Janerki (przebojowy Rower, W naturze mamy ciągły ruch, Zero zer czy Historia podwodna), a całość wywarła naprawdę ogromne wrażenie na zgromadzonej w Famie publiczności. Właśnie tak powinno się grać koncerty i jak widać jest to możliwe bez względu na wiek.

Piątkowy wieczór skradli Smolik i Kev Fox. Chociaż w zasadzie nie sami, bo razem z nimi na scenie ciągle zadziwiał perkusista, a w Hollywood gościnnie wystąpiła białostoczanka – Kasia Garłukiewicz (świetny wybór, artystka fenomenalnie zastąpiła wokal Natalii Grosiak). Słowo, które najlepiej mogłoby opisać ten koncert to „egzaltacja”. Jednak pejoratywne sformułowanie nijak ma się do treści występu, który owszem, obfitował w emocjonalne wokalizy Kev Foxa, ale te nie straszyły ani nie żenowały, a raczej umilały odbiór stonowanych kompozycji Smolika. Kev Fox potrafił ściszyć głos, gdy było to potrzebne, ale miotał się niespokojnie w przypadku mocniejszych kawałków. Nie bez powodu wspomniałem też o perkusiście, bo bębny grały w tym koncercie kluczową rolę – klimatyczne, wyeksponowane, nadające marszowe tempo i donośnie zgłębiające nieodkryte rejony utworów. Poza tym gra świateł, wspomnienia Kev Foxa z dzieciństwa, gitarowe solówki i chilloutowe efekty Smolika. Klimat tego koncertu można by porównać do wspólnego występu Woodkida i Bonobo. Emocjonalne Mind the Bright Lights, świetne Help Yourself (przywodzące na myśl About Today od The National), zaśpiewane w duecie (na ekranie pojawiła się wirtualnie Y z zespołu BOKKA) Regretfully Yours i niezmiennie poruszający publiczność Run, zagrany dwa razy. Poza tym covery: Where Did You Sleep Last Night? Leadbelly’ego i Come Togehter Beatlesów. Nie zabrakło tez premierowej, niezatytułowanej jeszcze piosenki, która zwiastuje nowy album duetu, kto wie, może jeszcze lepszy? Kev Fox wykonał też swój stary solowy utwór – Afon Ddu. Tym razem artyści powstrzymali się od zniszczenia instrumentarium, ale nie przeszkodziło to publiczności pozostać w kinie Forum z owacjami na stojąco. Nieczęsto przecież spotkanie takich muzycznych osobowości skutkuje niezwykle udaną kolaboracją i niezapomnianym koncertem.

Dzień później na scenie w Famie pojawiła się Bovska. Artystka, która dopiero niedawno zadebiutowała albumem Kaktus, stanowiła powiew świeżości w programie imprezy i z miejsca dało się to zauważyć rzucając okiem na publiczność – młodzi, pozytywnie naładowani ludzie, którzy nie musieli czekać na koniec koncertu, aby ruszyć w tan. Bovska, w towarzystwie Pawła Dobrowolskiego i Bartka Staszkiewicza, również nie przebierała w środkach. Chwytliwe elektroniczne bity, z pewną nutką egzotyki, niegłupie teksty i ruch sceniczny artystki, rozkręciły parkiet do czerwoności. Największe hity – Kaktus i Hula Hop, rozśpiewały publikę, a podczas balladowych Wysp wszyscy bujali się w rytm utworu. Muszę jednak przyznać, że czegoś mi tutaj zabrakło. Może większej różnorodności efektów (powykręcane i pulsujące wstawki na dłuższą metę trochę męczyły), może złamania pewnych electropopowych stereotypów (jak teksty czy dynamika utworów). Wydaje mi się jednak, że to kwestia czasu i Bovska jeszcze nieraz zaskoczy mnie swoją dojrzałością i kreatywnością. Poza tym był to jeden z pierwszych koncertów artystki. Istnieje więc nadzieja, że zapamięta Białystok i sposób, w jaki została tutaj przyjęta, na długie lata oraz że wróci tu niebawem.

W ubiegłorocznej relacji za pewnik postawiłem, że organizatorzy podczas 31. Dni Sztuki Współczesnej zaskoczą. Miałem rację, bo koncerty podczas tegorocznej edycji trzymały najwyższy dotychczas poziom. Prawdziwi artyści, którzy potrafili przyciągnąć ogrom publiczności (dwa pierwsze koncerty się wyprzedały, a podczas występu Bovskiej Fama pękała w szwach). Białostocki Ośrodek Kultury animuje okolicę i daje twórcom z całej Polski wyraźny sygnał: tutaj też są ludzie, którzy chcą was posłuchać!

Lech Janerka (fot. materiały własne)


Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Notice: Undefined variable: comment_num in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-content/themes/steam/comments.php on line 16
razy skomentowano
 
Odpowiedz na komentarz
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

 

    Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Pozostaw odpowiedź 
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796