Rubryki
0 razy skomentowano

Muzyczny ekshibicjonizm?

Dodany przez | 22/03/2015
 

Pamiętacie ze szkoły znienawidzone pytanie z podręczników języka polskiego, które brzmiało: Co autor miał na myśli? Słuchając niektórych piosenek, należałoby je nieco przeredagować i zapytać raczej kogo artysta miał na myśli. Niektórzy muzycy piszą wprost, niektórzy dają wyłącznie wskazówki, za to mało kto potrafi się powstrzymać od wyrażenia w piosence emocji, szczególnie tych negatywnych. A jeśli utwór skierowany jest do innego znanego artysty, spekulacjom nie ma końca.

Kiedy pod koniec lutego tego roku wyciekła do sieci nowa płyta Froot Mariny and The Diamonds, pewien fan artystki wysłał na twitter Ellie Goulding link do piosenki Better Than That. Ellie natychmiast zablokowała fana i wstawiła na instagram grafikę z kolorowym napisem NOBODY CARES, mającym nawiązywać do kampanii promującej płytę Froot. Ktoś chyba jednak się przejął, skoro fani Mariny zaczęli masowo zamieszczać na twitterze Ellie komentarze: Buy Froot on iTunes. Od dawna plotkowano, że Better Than That to piosenka o blondwłosej Goulding. Niezbyt pochlebna, delikatnie mówiąc. Dociekliwi fani natychmiast domyślili się, o kim mowa (fragment: with an angel voice rozwiał wątpliwości), po czym w Internecie zaczęła się wspólna i dogłębna analiza tekstu. Co takiego Ellie zrobiła Marinie, że ich zażyła przyjaźń zamieniła się w falę pretensji (she always stuck her knife in my back ever since we were starting out)? Czy chodziło o chłopaka, do którego skierowane jest Better Than That (I’ve got no right to be mad, but you, you can do better than that) i z którym Ellie zaczęła chodzić tuż po tym, jak rozstał się z Mariną? Jak dotąd żadna z artystek nie odniosła się bezpośrednio do tej „zimnej wojny”, ale znając historię show-biznesu można oczekiwać, że na trzeciej płycie Ellie znajdzie się utwór będący odpowiedzią na piosenkę Mariny. Z drugiej strony, autorka kontrowersyjnego utworu śpiewa: I know a little too much, but I’ll never tell. Czy jednak już nie powiedziała za dużo?

Jeśli miałaby ochotę zdradzić więcej szczegółów, powinna umówić się na piwo z Edem Sheeranem. Don’t z najnowszej płyty Eda X, to utwór wymierzony również w Ellie, chociaż poszkodowanym ewidentnie wydaje się artysta, który uważał ich relację za coś więcej niż przyjaźń, jednak mocno się zawiódł (you didn’t need to take him to bed, that’s all (…) But it was never just fun and I thought you were different). Ed nagrał również piosenkę o Ninie Nesbitt, pod tytułem (po co się z tym kryć?) Nina, zaś ona odwdzięczyła się kilkoma kawałkami ze swojej debiutanckiej płyty Peroxide. Co ciekawe, oboje podchodzą z dystansem do swoich muzycznych zwierzeń. Jesteśmy muzykami, więc to naturalne, że piszemy o sobie nawzajem piosenki, stwierdziła Nina w jednym z wywiadów.

Marina, Nina czy Ed nie są pierwszymi ani ostatnimi artystami, którzy nie boją się wyśpiewywać swoich uczuć do znajomych z kręgu artystycznego. Przegląd dyskografii Taylor Swift to jak czytanie cudzego pamiętnika, którego autorka nie przejmuje się czy wpadnie on w cudze ręce czy nie. Nie owija w bawełnę i nie unika nazywania adresata po imieniu, jak w piosence Dear John. John Mayer, o którym mowa, był związany z Taylor i twierdzi, że artystka upokorzyła go tą piosenką (Dear John (…) don’t you think I was too young to be messed with). W ramach rewanżu powstało Paper Doll, a fani zapewne poczuli się, jakby niezamierzenie stali się świadkami prywatnej kłótni byłej pary (cut the cord and pull some strings and make yourself some angel wings). Taylor posiada jednak w swoim dorobku więcej piosenek o byłych chłopakach, choćby Forever and Always, które rzekomo opisuje, jak Joe Jonas zerwał z nią przez telefon czy I Knew You Were Trouble odnoszące się do Jake’a Gyllenhalla. Najnowsza płyta 1989 również obfituje we wspomnienia Taylor, związane tym razem z Harrym Stylesem z One Direction (choćby Style czy Out Of The Woods). Wyjątek stanowi tylko Bad Blood, będące podobno szpileczką przeznaczoną dla Katy Perry.

Skoro już wspomniałam o Katy Perry, nie można przejść obojętnie obok Circle The Drain. Podobno piosenkę zainspirował trudny związek artystki z Travie McCoyem, liderem Gym Class Heroes. Perry śpiewa o utracie kontroli nad związkiem i jak trudno przekonać kogoś, aby zszedł ze złej ścieżki (w tym wypadku, problemów z narkotykami), jeśli ta osoba nie ma wystarczająco dużo dobrej woli. Justin Timberlake posunął się nawet o krok dalej, umieszczając w swoim teledysku do Cry My A River blondynkę łudząco podobną z ubioru do Britney Spears i dając tym samym wyraźnie do zrozumienia, z czyjego powodu napisał ową piosenkę.

Nie od dziś wiadomo, że w świecie show-biznesu nie ma prywatności. Pytanie raczej brzmi, czy to artyści lekkomyślnie piorą swoje brudy na widoku publicznych czy może to fani bezczelnie wtykają nosy w nieswoje sprawy? Po czyjej stronie stanąć, jeśli nasi ulubieni artyści wdali się w wymianę złośliwości i walkę na piosenki? Najlepiej po żadnej, bo, jak to w życiu bywa, prawda zależy od punktu widzenia i zazwyczaj leży po środku, a fanom pozostają tylko mniej lub bardziej trafione domysły.

Miley Cyrus (fot. hdwyn.com)