Rubryki
2 razy skomentowano

Midge Ure | Warszawa (17/05/14)

Dodany przez | 18/05/2014
Informacje
 
 

Już nie raz wspominałam, ze jestem fanką New Romantic. Dlatego wieść, że prekursor tego stylu muzycznego zagra w Warszawie, niezmiernie mnie ucieszyła. Midge Ure, wokalista Ultravox, wystąpił w klubie Progresja wraz ze swoim zespołem. Publiczność była nieliczna, za to na koncercie zebrali się najwierniejsi fani Ultravox i stylu New Romantic. Niektórzy mieli całe kolekcje winylowych płyt, czy koszulki z Ultravox. Kilka twarzy rozpoznałam z koncertu Gary’ego Numana oraz Depeche Mode.

Wchodząc do klubu Progresja, od razu przywitała nas muzyka New Romantic. Z głośników dochodziły dźwięki Soft Cell, czy Human League. W taki sposób rozgrzewaliśmy się przed występem gwiazdy wieczoru. Koncert zaczął się po godzinie 20. Zespół rozpoczął od utworu I See Hope In The Morning Light. Z każdą kolejną piosenką publiczność się rozgrzewała, ale już od czwartego utworu, czyli od hitu zespołu Visage, Fade to Grey, widownia zaczęła głośno śpiewać i wymachiwać rękoma. Sam Midge przyznał, że ładnie śpiewamy. Fani głównie zdzierali gardła na przebojach Ultravox, a z tego repertuaru usłyszeliśmy oczywiście Dancing With Tears In My Eyes, Hymn, Flow, Love’s Great Adventure czy Brilliant. Z samego albumu Vienna muzycy wykonali New Europeans, Passing Strangers oraz Vienna. Trzeba oddać, że właśnie piosenka Vienna, nabrała tego wieczoru jakiejś magii. Jest to dosyć trudny utwór do wykonania podczas występu na żywo, ale majestatyczność tej piosenki nabrała nowej jakości; był to w pewnym sensie bardzo podniosły moment. Z solowego dorobku Midge’a Ure’a usłyszeliśmy między innymi Breathe, Call Of The Wild, Dear God czy I Was. Zespół zagrał również cover No Regrets z repertuaru The Walker Brothers, który stał się lirycznym przerywnikiem podczas koncertu.

Jestem pod wrażeniem możliwości głosowych Midge’a Ure’a. Utwory, które komponował opierały się często na dużych interwałach i wokalista świetnie sobie z tym radził. Ja po sobotnim koncercie Midge’a zdarłam sobie głos, dlatego podziwiam jego, że nie ma on tego typu trudności podczas tras koncertowych. Muzyk zachowywał się na scenie na luzie, żartował. Odpowiadał też na zaczepki fanów z widowni, którzy wykrzykiwali do niego, na przykład fragmenty piosenek, które chcą usłyszeć. Midge Ure udowodnił również, że jest niezłym gitarzystą, serwując nam, podczas instrumentalnego utworu Supernatural, ostre dźwięki gitary. Trzeba przyznać, że tego wieczoru utwory Ultravox zabrzmiały znacznie bardziej rockowo niż na albumach. Zdecydowanie perkusja była ustawiona za głośno, zaś syntezatory były mało słyszalne, gdy to właśnie one nadawały smaczku muzyce New Romantic i powinny być w centrum uwagi podczas występu. Mimo to, czekając w kolejce na autograf, usłyszałam wiele pochwał odnośnie koncertu. Większość publiczności składała się z osób dorosłych, w przedziale 30-50 lat. Dlatego miło mi było, gdy dostałam pochwały od jednego fana, który docenił fakt, że pomimo młodego wieku, interesuję się muzyką z ubiegłych dekad. Po koncercie fanom udało się spotkać Midge’a przy wyjściu z budynku. Muzyk okazał się bardzo miłym facetem, który nikomu nie odmówił autografu, czy też zdjęcia.

Autograf

Koncert Midge’a Ure’a był świętem dla fanów New Romantic. Choć można się przyczepić do tego, iż było trochę za rockowo, publiczność odczuła, że muzyka to niezwykła siła, która nadaje kolorytu naszej szarej rzeczywistości. Muzyka ma również niezwykłą siłę jednoczenia ludzi i tak właśnie stało się w sobotę. Midge Ure  to świetny muzyk. Stworzył on wiele wspaniałych kompozycji, które mam nadzieję, nie zostaną zapomniane przez kolejne pokolenia. Koncert był miłą podróżą do ubiegłych dekad. Oby Midge odwiedził nas znowu, najlepiej w towarzystwie zespołu Ultravox.