Rubryki
1 razy skomentowano

Kolekcjoner | Epizod 3

Dodany przez | 01/10/2014
 

Zapraszamy na trzeci odcinek naszej stałej rubryki tekstów zatytułowanej Kolekcjoner! Bohaterem epizodu tym razem jest grupa Red Hot Chili Peppers!

Red Hot Chili Peppers – ulubiony zespół i spotkanie życia

Gdy tylko dowiedziałem się, że zespół da koncert w Warszawie, od razu wiedziałem, że będę próbował spotkać chłopaków na żywo. Do stolicy przyjechaliśmy z Gdańska, jak zawsze ja i mój wierny fotograf. Mieliśmy bilety na koncert, który odbył się w ramach Impact Festival. Wbrew pozorom posiadanie biletów i chęć wzięcia udziału w imprezie często mnie ogranicza i utrudnia zdobycie autografu. A to dlatego, że nie zawsze można sobie pozwolić na wyczekiwanie do ostatniej chwili, aż dana gwiazda opuści hotel lub do niego wróci.

obczaj

Były dwa podejścia. Przy Bristolu byliśmy dzień wcześniej, wieczorem. Niestety żaden z Red Hotów do nas nie wyszedł. Za to mogliśmy zobaczyć członków zespołu Kasabian wychodzących na przemian. Do dziś żałuję, że nie brałem od nich autografów. Na drugi dzień pod hotelem był już tłum. Po kilku godzinach oczekiwania w sporym upale zaczęło się. Podjechał samochód, który miał zabrać muzyków.

IMG_0306Josh

Pierwszy wyszedł Chad Smith. Był niestety taki tłum, że nie rozdawał on wtedy żadnych autografów. Po jakimś czasie z hotelu wyszedł Anthony Kiedis ze swoją małą córeczką na ramieniu. Nawiasem mówiąc bardzo ciekawy zabieg. Nikt nawet nie miał do niego najmniejszych pretensji, że się nie zatrzymał, nie podpisał płyt i nie zrobił zdjęć. Jak dobrze, że dostałem jego autograf od pewnej miłej Pani już kiedyś, podczas koncertu w Chorzowie. Samochód odjechał. Tłum się przerzedził, zostało nas kilkanaście osób. I tak czekając pod samymi drzwiami hotelu nagle moim oczom ukazał się Josh Klinhoffer. Wyszedł jak gdyby nigdy nic ze słuchawkami na uszach bez żadnej obstawy. Zdążyłem zapytać, czy można prosić o autograf, lecz Josh odparł, że teraz nie i że zatrzyma się, jak będzie wracał. Uszanowałem decyzję gitarzysty i zaufałem jego słowom. Niestety kilku „fanów” nie dało za wygraną i pobiegło za muzykiem wymuszając na nim tak bardzo pożądany autograf. Ja poczekałem i opłaciło się. Josh podpisał nasze bilety. Co prawda nie chciał pozować do zdjęć, ale mój nieoceniony fotograf zrobił kilka ukradkiem. Nie czekaliśmy już na Flea. Umęczeni kilkugodzinnym staniem w pełnym słońcu poszliśmy na piwo. Wieczorny koncert Red Hot Chili Peppers był niesamowity i pełen wrażeń, w dużej mierze dzięki wcześniejszemu spotkaniu z zespołem.

Josh_Klinghoffer3

Rafał Tamiła (www.rafal.tamila.pl | https://www.facebook.com/OUTografy)