Rubryki
0 razy skomentowano

Gary Numan | Warszawa (20/02/14)

Dodany przez | 21/02/2014
Informacje
 
 

Wczoraj w Klubie Palladium w Warszawie zagrał Gary Numan – legenda muzyki elektronicznej i industrialnej. Była to jego pierwsza wizyta w naszym kraju. Występ odbył się w ramach trasy koncertowej Splinter Tour, która promowała ostatni krążek zatytułowany Splinter (Songs From a Broken Mind).

Z ciemności sceny, tuż po godzinie dwudziestej, wyłonił się zespół i gwiazda wieczoru – Gary Numan. Mocne, industrialne wejście wraz z Resurrection zapraszało do mrocznego świata Numana. Powrotu już nie było. Muzyka pochłonęła publiczność odzianą w czarne ubrania i koszulki z logami przedstawicieli new wave, między innymi Depeche Mode, Joy Division czy Siouxsie and the Banshees. Twórczość Numana na koncercie brzmiała jeszcze ciemniej i drapieżniej. Niskie tony dosłownie przeszywały ciało, zaś światła podkreślały dynamikę utworów. Wraz z każdą następną piosenką robiło się coraz goręcej. Usłyszeliśmy oczywiście stare hity, ale większość koncertu była zdominowana przez materiał z ostatniego albumu Splinter (Songs From a Broken Mind). Pierwszą piosenką z tego krążka, było I Am a Dust. Utwory z poprzednich dekad nabrały nową, agresywniejszą formę. Metal, Pure czy Films świetnie korelowały ze świeżo upieczonymi utworami z nowego krążka, takimi jak Everything Comes Down to This, The Calling czy Splinter. Magicznie brzmiały demoniczne szepty w Here In The Black. Usłyszeliśmy również melancholijny Lost, który był chwilą odpoczynku i zadumy. Publiczność reagowała równie entuzjastycznie na stare i nowe kawałki, ale największy entuzjazm można było zaobserwować w trakcie nieśmiertelnego hitu Cars oraz singla z najnowszego albumu czyli Love Hurt Bleed.

Please enter the url to a YouTube video.

Gary Numan to szaman na scenie. Jego plastyczne, pełne werwy ruchy robią niesamowite wrażenie. Zadziwiające jest to, że Gary cierpiał na depresję spowodowaną strachem przed starością. Starość? Numan szalał na scenie i nic nie wskazuje na to, że jest on staruszkiem. Wciąż zachwyca, tworzy świeżą muzykę i zadziwia swoją kreatywnością.

Please enter the url to a YouTube video.

21:27 – muzycy schodzą ze sceny. Oczywiście publiczność oklaskami i głośnym tupaniem pokazała swoją dezaprobatę. Na bis usłyszeliśmy I Die You Die, Are Friends Electric podczas którego Gary płynnymi ruchami rąk w powietrzu udawał, że gra na pianinie oraz My Last Day – ostatnia piosenka z płyty Splinter (Songs From a Broken Mind). I właśnie ten utwór był swoistym apogeum transu, w który wprowadził nas Numan. Tak bardzo nie chciało się wychodzić z tego stanu muzycznego upojenia…

Najgorliwsi fani czekali po koncercie na spotkanie z artystą. Długie oczekiwanie opłaciło się. Gary wyszedł z klubu i każdy z nas otrzymał autograf oraz zrobił sobie zdjęcie z Numanem. Muzyk wydawał się być zaskoczonym aż takim zainteresowaniem swoją osobą. Miłym gestem jest jego wpis na Twitterze: Poland was amazing. Absolutely amazing. Best crowd of the tour BY FAR. Can’t wait to come back. Thank you :). GN  My również chcemy, aby Gary jeszcze raz u nas wystąpił.

Gary Numan - autograf

Gary Numan zachwycił warszawską publiczność. Choć można się przyczepić do dodatkowych wokali z sekwensera, trzeba przyznać, że koncert był niezwykłym spektaklem. Klasyki świetnie przeplatały się z nowymi kawałkami z ostatniego albumu artysty. Koncert był wielką paradą muzyki industrialnej. Mocna, pełna niepokoju muzyka, przy której nie możesz być obojętny. Energia ze sceny przeniosła się na widownię. Dla takich mocnych, muzycznych wrażeń warto żyć.

Recenzję albumu Splinter (Songs From a Broken Mind) możecie przeczytać tutaj.