Recenzje
1 razy skomentowano

Ultraviolence

Dodany przez | 12/07/2014
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Lana Del Rey

Kompozytorzy / Producenci

Dan Auerbach / Collin Dupuis / Brian Griffin / Seth Kaufman

Wytwórnia

Interscope

Data Wydania

13/06/2014

Tracklista
 

1. Cruel World (6:39)
2. Ultraviolence (4:11)
3. Shades Of Cool (5:42)
4. Brooklyn Baby (5:51)
5. West Coast (4:16)
6. Sad Girl (5:17)
7. Pretty When You Cry (3:54)
8. Money Power Glory (4:30)
9. Fucked My Way Up To The Top (3:32)
10. Old Money (4:31)
11. The Other Woman (3:01)

 

Lana Del Rey to artystka, która zdaje się wiedzieć, czego chce. Najpierw podzieliła się dość zróżnicowanym, ale jednak bardzo spójnym i nastrojowym albumem Born To Die, potem utrzymaną w podobnym klimacie EP-ką Paradise. Raczej nie spodziewałam się po niej jakiejś rewolucji. Wiedziałam, że pozostanie przy subtelnych brzmieniach i nie wciśnie fanom banalnej, radiowej muzyki.

Standardowo pierwsze wieści z obozu artystki na temat nowej płyty zwiększyły mój apetyt na świeżutkie utwory (m.in. ujawnienie Dana Auerbacha jako producenta, wypuszczenie kilku piosenek do sieci czy udzielenie kilku wywiadów). Premiera tegoż wydawnictwa przypadła na jeden z czerwcowych dni. Dzieło Ultraviolence zostało już przeze mnie dokładnie przesłuchane, więc pora na opisanie wrażeń. Dużych zmian faktycznie tutaj nie ma (ale nie znaczy to, że ich nie uświadczymy), mamy za to album napakowany wspaniałymi piosenkami.

Takimi utworami, jak Video Games i Born To Die, Amerykanka szturmem dołączyła do muzycznego środowiska. Poprzednia płyta zahaczała nie tylko o indie pop, ale również alternatywę i hip-hop. Urzekający klimat był na pewno głównym atutem jej nostalgicznych kompozycji, który na nowym albumie Ultraviolence ponownie daje o sobie znać. Od razu po włączeniu płyty rzuca się w uszy bardziej minimalistyczne i mroczniejsze brzmienie. Często pojawiające się na ostatnim longplayu smyczki, tworzące patetyczne aranżacje, tu w większości zostały zastąpione przez gitarę. Instrument ten sprawił, że muzyka Lany Del Rey nabrała lekko bluesowego charakteru, który idealnie pasuje do tematyki tekstów. Oprócz gitarowego posmaku uświadczymy dźwięków perkusji, trochę pianina i bardzo małej ilości elektronicznych naleciałości, stanowiących jedynie dodatek. Nietrudno wyczuć dużą spójność panującą na Ultraviolence – wyraźnie widać, że współpraca artystki z Auerbachem wyszła jej na dobre. Otrzymaliśmy dzieło bardziej wyrafinowane i przemyślane. Amerykanka brzmi dojrzalej, jej wokal zdaje się być bardziej wyćwiczony, jednak nic nie stracił ze swojej melancholijnej barwy, która tak urzekała na poprzednim albumie.

Lana już na początku umieściła jeden z lepszych i ciekawszych utworów. Cruel World rozpoczyna klimatyczna partia gitary, która będzie pojawiać się już niemalże do samego końca albumu. Pierwsza pozycja na Ultraviolence zaczyna się dość niewinnie, jednak ta pełna napięcia piosenka z każdą sekundą rośnie w siłę. Mamy do czynienia nie tylko z interesującą – jakby wyrwaną z lat 70. – aranżacją, ale i z mocniejszym, przybierającym przeróżne formy wokalem Lany. Zacny kawałek i należą się brawa.

W tytułowym Ultraviolence obcujemy ze spokojniejszym obliczem wokalistki. Pomimo nieco mdłego refrenu mogę zaliczyć utwór do całkiem udanych. Są jednak dużo lepsze momenty na płycie, a jednym z nich jest na przykład mroczne i tajemnicze Shades Of Cool. Amerykanka hipnotyzuje głosem, ponadto uwagę zwraca dość leniwy, lecz urozmaicony delikatnymi smyczkami, podkład, którego na pewno ważnym elementem jest wyrazista gitarowa solówka, która pojawia się w drugiej połowie utworu. Piękne, anielsko brzmiące Brooklyn Baby to moja ulubiona kompozycja na albumie. Podoba mi się jej nieco smutny tekst, przy którym trudno nie zatrzymać się na dłużej. Utrzymany w kalifornijskim klimacie singiel West Coast wyróżnia się spośród reszty utworów, ale zarazem wpisuje się w nastrój płyty. Z początku był dla mnie niemałym zaskoczeniem, ale dałam mu szansę i obecnie słucha mi się go znakomicie. Szczególnie podoba mi się w nim przejście od zwrotek do refrenu.

Dalej mamy proste, ale wciągające Sad Girl, przygnębiające Pretty When You Cry oraz podniosłe, ale mało zaskakujące Money Power Glory. Dość monotonne Fucked My Way Up To The Top brzmi jak wyrwane z debiutu wokalistki. To chyba jedyny utwór na płycie, który nie budzi we mnie większych emocji. Podoba mi się dawka niepokoju zawarta w tym utworze i dość umiarkowany wstęp, później niestety robi się nieco chaotycznie, a dodatkowo momentami wokal Lany nie brzmi zbyt dobrze. Całość kontrastuje z następnym na liście utworem – Old Money. Już po pierwszym odsłuchu tej kompozycji stwierdziłam – to jest to! Ktoś mógłby stwierdzić – ot, zwykła, minimalistyczna ballada. Jednak ja uwielbiam to subtelne, okraszone dźwiękami pianina i delikatnymi smyczkami brzmienie oraz melancholijny wokal Lany. Takie smęty w jej wykonaniu wypadają niezwykle dobrze. Na płycie znalazł się jeden cover, i to nie byle kogo. Lana sięgnęła po utwór The Other Woman Niny Simone, co na pewno było ogromnym wyzwaniem. Jazzowa kompozycja urzeka swoją prostotą i na chwilę przenosi nas do starych czasów. Nie obraziłabym się, gdyby Elizabeth nagrała kiedyś cały album w takim klimacie.

Lana swoim głosem stwarza magiczną aurę, dzięki czemu nawet najprostsze melodie zyskują niepowtarzalny charakter. Na Ultraviolence po raz kolejny tego dowodzi. Amerykanka spełniła moje oczekiwania, jej nowe utwory ponownie przenoszą mnie w zupełnie inną przestrzeń, a taki stan bardzo mi odpowiada. Nagrała płytę z utworami absolutnie nieradiowymi, dzięki czemu po raz kolejny odcina się od popowych gwiazd, które na pierwszym miejscu stawiają przebojowość.

Plusy

- Artystka wciąż raczy nas melancholijnym, urzekającym brzmieniem
- Album jest bardziej spójny od swojego poprzednika
- Użyte gitary nadają piosenkom lekko bluesowego posmaku
- Artystka próbuje swoich sił w jednej z kompozycji Niny Simone

Minusy

- Poza dwoma mało ciekawymi utworami ciężko się tutaj do czegokolwiek przyczepić

Ocena recenzenta
Nota
8.2

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota
9.6

Ocena została już oddana


Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Notice: Undefined variable: comment_num in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-content/themes/steam/comments.php on line 16
razy skomentowano
 
Odpowiedz na komentarz
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

 

    Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Pozostaw odpowiedź 
Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796

Deprecated: Function get_magic_quotes_gpc() is deprecated in /home/yarpen92/domains/sounduniverse.pl/public_html/wp-includes/formatting.php on line 4796