Recenzje
0 razy skomentowano

Trójkąt Warszawski

Dodany przez | 24/05/2015
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Filip Szczęśniak / Rumak

Kompozytorzy / Producenci

Filip Szczęśniak / Rumak

Data Wydania

19/12/2014

Tracklista
 

1. Szlugi i Kalafiory (03:06)
2. Marsz, Marsz (03:50)
3. Wszystko Jedno (05:10)
4. Trójkąt (05:26)
5. (Przerywnik) (02:12)
6. Mięso (04:17)
7. 900729 (05:04)

 

Taco Hemingway, właściwie Filip Szczęśniak, zadebiutował pod koniec ubiegłego roku hiphopową płytą Trójkąt Warszawski. Ma obecnie dwadzieścia cztery lata, zawodowo jest tłumaczem języka angielskiego. Krążek jest niepoprawnie wręcz krótki – trwa tylko dwadzieścia dziewięć minut. W tym wypadku, moim zdaniem, jest to wyrządzanie krzywdy słuchaczom. Tak dobra muzyka nie powinna się kończyć tak szybko. Jak twierdzi sam artysta, jest to płyta fabularna, opowiadająca historię trzech osób.

Pierwszy jest track Szlugi i Kalafiory, mówiący o Warszawie i wprowadzający w tematykę płyty. Już tutaj pojawia się postać Piotra – symbolu osoby, która odbija bohaterowi Miłość Jego Życia, reprezentującą cechy zarówno lepsze, jak i gorsze. Drugi, Marsz, Marsz, dalej idzie przez stolicę, odwiedzając niektóre jej punkty i przyglądając się ludziom. Są wszyscy, tylko nie ta jedyna osoba, o którą chodzi podmiotowi. Trzecie nadchodzi – cieszące się najlepszą opinią z całej płyty oraz, w interpretacji autora, możliwe do wyrwania z kontekstu, a i tak zachowujące kontekst – Wszystko Jedno. Tutaj trafiamy na opis imprezy z perspektywy bohatera, który siedzi i obserwuje, jak dziewczę, którym jest zainteresowany, spotyka się z Piotrem – i głęboko się zawodzi na dalszym ciągu znajomości. W tle leci dobry, najbardziej elektroniczny z płyty bit. Następny, tytułowy Trójkąt, to po raz kolejny bieg Warszawy. Bohater przemierza miasto, znów trafia na ludzi – głównie takich, wobec których wyraża pogardę. Po raz kolejny w tle przewija się Piotr. Piąty jest (Przerywnik), szybki track z wesołym bitem, przegląd stołecznych klubów zrobiony podczas poszukiwania znów Tej Jedynej. W następnym, Mięsie, do bohatera dochodzi, że już po wszystkim i siedzi w klubie sam, bez Niej. Jest zły, czuje się źle, wszystko przepływa mu przez palce. Ostatnie (niestety, tak szybko) jest 900729, mówiące o akceptacji własnej porażki i nagłym dorastaniu, dopadającym człowieka bez żadnego ostrzeżenia.

Jak łatwo można było zauważyć po powyższym akapicie – płyta kręci się wokół kilku głównych motywów: nieszczęśliwej miłości, Warszawy, Piotra i zabaw w klubach. Przy nieco szerszym spojrzeniu można dostrzec, że dochodzi jeszcze jeden aspekt, o którym napisałem przy zamykającym krążek utworze: przemijanie młodości, wchodzenie w dorosłość. Podczas słuchania w ucho wpada to, jak wielu i jak bardzo zróżnicowanych autor używa porównań. Stanowią one w zasadzie trzon tekstów, w dodatku prawie za każdym razem zawierając pewną dozę humoru.

Co do muzycznej aranżacji – za bit odpowiada Rumak. Podkład z tracku otwierającego podchodzi pod klasyczny boom-boom-bap, inne mają bardziej skomplikowany układ. Sam instrumental natomiast bazuje po części na samplach ze zwyczajnych instrumentów, lecz głównie na elektronicznych motywach. Formę skitów między utworami pełnią cytaty z archiwum Polskiej Kroniki Filmowej, duży procent stanowią wypowiedzi Czesława Śliwy, słynnego hochsztaplera z czasów PRL-u.

Sam Filip Szczęśniak twierdzi, że inspirują go Sokół, Mes i Łona. Muszę jednak dodać, że zdecydowanie słyszę tu wczesnego Fisza, co bardzo mnie cieszy. Nie chodzi jednak o to, by Taco Hemingwaya zaszufladkować – absolutnie. Ma swoją własną stylistykę tekstów i sposób wykonania oraz, przede wszystkim, pomysł.

Kończąc: płytę zdecydowanie polecam, choć jest haniebnie wręcz krótka. Dobrze też zapamiętać, aby mieć oko na tego artystę – zapowiedział już następny album.

Plusy

– technika
– bity
– teksty
– dobry mastering

Minusy

– krótki

Ocena recenzenta
Nota
9.1

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota
9.5

Ocena została już oddana