Recenzje
0 razy skomentowano

Something Of An End

Dodany przez | 08/09/2014
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Patrick The Pan

Kompozytorzy / Producenci

Piotr Madej

Wytwórnia

Piotr Madej (2012) / Kayax (2014)

Data Wydania

29/12/2012

Tracklista
 

1. Finally I'm One 02:35
2. Men Behind the Sun 04:58
3. Slowly 03:52
4. POV 03:38
5. Warm Gold 03:50
6. Bubbles 04:53
7. Remains 04:45
8. The Moon and The Crane 04:52
9. Exiles Always Come Back (Act I, II and III) 07:29
10. Finally We're One 03:35
11. Hełm Grozy (Sentimental Bonus Track) 05:52

 

Patrick The Pan to intrygujący, sceniczny pseudonim, pod którym kryje się młody, krakowski artysta – Piotr Madej. Wieloletnie marzenia o nagraniu płyty, własnoręcznie napisane teksty oraz muzyka, a przede wszystkim dwumiesięczna, samotna praca w zaciszu domowym nad tym, aby to wszystko ujrzało wreszcie światło dzienne, zaowocowały niezwykłym, debiutanckim albumem zatytułowanym Something Of An End. Mieszanka alternatywnych brzmień, akustycznego folku i indie, doprawiona szczyptą melancholii oraz zaskakującą wrażliwością i dojrzałością 25-letniego artysty stworzyła wyjątkowy album składający się z 11 wspaniałych muzycznych opowieści.

Utwory Patrick The Pan często rozpoczyna zwodniczy spokój i melancholia dźwięków gitary czy pianina, które nierzadko zaskakują na końcu odbiorcę dynamicznymi szarpnięciami strun i elektroniką, nadając tym utworom swoisty nastrój niepokoju. Słuchanie albumu Patricka przyrównać można do słuchania baśni, ponieważ często w łagodny nastrój opowieści osłoniętej tajemnicą wkrada się napięcie i groza.

W otwierającym album utworze Finally I’m One artysta ledwie słyszalnym, cichym westchnięciem zabiera słuchacza w magiczny świat swojej muzyki, budując i odkrywając tym samym nastrój całej płyty. Pierwsze lekkie, gitarowe, baśniowe dźwięki Men Behind The Sun pozwolą rozkosznie rozsiąść się wygodnie w klimacie utworu. Łatwo rozkołysać się w nim i stracić czujność na nadchodzącą, coraz szybszą melodię i kończący utwór elektroniczny niepokój, który ustaje natychmiast wraz z początkiem kolejnego bajecznie kołyszącego Slowly. Subtelny głos Patricka, delikatne, rytmiczne dźwięki pianina, a także odgłosy ptaków splatają się w bardzo przyjemną senną opowieść, z której budzi nas odważniejsze, szybsze brzmienie utwóru POV. Z nastroju grozy, przeplatanego tajemniczą elektroniką, jaki tworzy Warm Gold, wyciągnie nas radosne, lekkie Bubbles. Do dziś jest to najczęściej rozpoznawany kawałek z twórczości Patrick The Pan, do którego popularności przyczynił się specjalnie nagrany klip.

Siódmy z kolei utwór z albumu Something Of An End to prawdziwy majstersztyk melodii, głosu i dojrzałego tekstu. Nostalgia i melancholia Remains zostaje jednak przerwana przez narastający niepokój dający przedsmak następnego utworu. The Moon And The Crane chce nam opowiedzieć coś dramatycznego. Podążamy za opowieścią, której napięcie rozładowuje ostanie półtorej minuty utworu. Exiles Always Come Back to ponad siedmiominutowa baśń muzyczna składająca się z trzech aktów, kończąca i rozpoczynająca zarazem tajemniczo ostatni instrumentalny utwór. Wsłuchując się w niego, usłyszymy bicie serca. Jego tytuł zwraca sluchacza ku początkowi i sklania go do zadumy: zastanawia, czy między  Finally I’m One a tymże Finally We’re One kryje się jeszcze jakaś tajemnica bądź celowy zamysł w sposobie tytułowania utworów i ich kolejności.

Album kończy bonusowy Hełm Grozy. Jest to jedyny kawałek na płycie zaśpiewany przez Patricka w języku polskim. W tym melancholijnym, eterycznym utworze głos i styl Piotra Madeja niejednemu odbiorcy przywiedzie na myśl twórczość Myslovitz. Być może to początkowe wrażenie zbieżności wrażliwości zapowiedziało fakt supportowania przez Patricka właśnie samego Artura Rojka na trasie promującej jego najnowszy album? Jednak warto podkreślić, że Patrick The Pan to wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju artysta, który zdobywa coraz większą popularność na polskiej scenie muzycznej. O jego niezwykłym talencie mogliśmy się przekonać ostatnio m.in. podczas występu na Męskim Graniu 2014. Z pewnością warto przedstawiać jego muzykę szerszemu gronu  świadomych odbiorców.

Kasia Kuprianowicz

Ocena recenzenta
Nota
9.8

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota

Ocena została już oddana