Recenzje
0 razy skomentowano

Snapshot

Dodany przez | 08/03/2014
Informacje
 
Gł. Gatunek
Wykonawcy Uczestniczący

Josh McClorey / Ross Farrelly / Pete O'Hanlon / Evan Walsh

Kompozytorzy / Producenci

Chris Thomas

Wytwórnia

Virgin EMI

Data Wydania

09/09/2014

Tracklista
 

1. Mystery Man (2:43)
2. Blue Collar Jane (2:51)
3. What the People Don't See (2:57)
4. She's So Fine (2:20)
5. I Can Tell (3:42)
6. Angel Eyes (4:11)
7. Perfect Storm (2:24)
8. You Can't Judge a Book by the Cover (2:16)
9. What a Shame (2:25)
10. Hometown Girls (3:05)
11. Heart of the City (3:19)
12. Rollin' and Tumblin' (4:04)

 

Nadal nie milkną echa nonszalanckiej przemowy lidera Arctic Monkeys podczas gali wręczania statuetek Brit Awards: Rock’n’roll nigdy nie odejdzie”. Być może od czasu do czasu zapada w hibernację, ale zawsze czai się gdzieś za rogiem, gotowy uderzyć znowu, wyglądając lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Rock’n’roll nigdy nie umrze i nic nie możecie z tym zrobić. Patrząc na świeżą krew alternatywnej sceny muzycznej, nie ma powodów do obaw. Przykład? Formacja The Strypes.

Przy pierwszym zderzeniu z debiutanckim krążkiem kwartetu z irlandzkiego Cavan aż trudno uwierzyć, że członkowie bandu są tak bezczelnie młodzi! Chłopcy mają zaledwie po 16-18 lat i to niesłychane, że zespół powstał już 6 lat temu. Sam Sir Elton John, który nie ukrywa sympatii do The Strypes, odważnie przyznał, że posiadają oni taką wiedzę o R&B i bluesie w wieku 16 lat, jaką on zgromadził przez cały swój sześćdziesięciopięcioletni żywot.

Co wyróżnia The Strypes? Przede wszystkim niczym nieskrępowana energia. Debiutancki album Snapshot to mieszanka nieprzyzwoicie chwytliwych, nieprzekombinowanych kawałków. To rock’n’roll i rhythm and blues w czystej postaci.

Za produkcję pierwszego krążka grupy, który ujrzał światło dzienne 9 września 2013 roku, odpowiedzialny jest Chris Thomas, który ma na koncie współpracę z Pulp, Pink Floyd i Sex Pistols. Już od pierwszych taktów otwierającego całość Mystery Man czuć silną inspirację takimi zespołami, jak: The Rolling Stones, Dr Feelgood czy The Yardbirds. The Strypes od pierwszych sekund narzucają szaleńcze tempo i nie zwalniają do samego końca. Pod tym względem album jest niesamowicie spójny. Nie ma mowy o monotonii, za to łatwo o zadyszkę na parkiecie.

Takie numery, jak Blue Collar Jane i What a Shame, brzmią niczym żywcem wyjęte z ery brytyjskiej inwazji, beatlemanii i czasów, kiedy to młodzież z histerycznym entuzjazmem witała rodzące się jak grzyby po deszczu garniturkowe kapele. Sposób, z jakim irlandzki band poradził sobie z coverem Bo Diddley’a – You Can’t Judge a Book By Looking at The Cover (z którym nota bene zmierzyły się już rzesze artystów), może przyprawić starych zblazowanych wyjadaczy o ból głowy. Pomimo młodego wieku chłopaki udowadniają, że doskonale wiedzą, do czego służą gitary. Nic dziwnego, że złapali w swoje sieci fanów, których serca biją w rytmie rock’n’rolla. Chłopaki rozgrzewali już publiczność przed koncertami takich gwiazd, jak Blur czy Arctic Monkeys, a wśród miłośników irlandzkiej formacji znaleźli się m.in. Noel Gallagher, Dave Grohl czy Matthew Bellamy.

Debiutancki album The Strypes nie miał wywołać rewolucji na rynku muzycznym. Snapshot to czterdziestominutowa dawka energii, pozbawiona kompozycji najwyższych lotów. Czysty fun i gitarowy zawrót głowy. Kolejny dowód na to, że rock’n’roll zawsze czai się tuż za rogiem. Wystarczy dać się porwać.

Ocena recenzenta
Nota
7.9

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota

Ocena została już oddana