Recenzje
0 razy skomentowano

Lazaretto

Dodany przez | 26/07/2014
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Jack White

Kompozytorzy / Producenci

Jack White / Blind Willie McTell

Wytwórnia

Third Man / XL / Columbia

Data Wydania

10/06/2014

Tracklista
 

1. Three Women 3:57
2. Lazaretto 3:39
3. Temporary Ground 3:13
4. Would You Fight for My Love? 4:09
5. High Ball Stepper 3:52
6. Just One Drink 2:37
7. Alone in My Home 3:27
8. Entitlement 4:06
9. That Black Bat Licorice 3:50
10. I Think I Found the Culprit 3:49
11. Want and Able 2:34

 

Naprawdę nazywa się John Anthony Gillis, przyszedł na świat w mieście, w którym Eminem stawiał swoje pierwsze kroki na scenie, ma polskie korzenie i dziewięcioro rodzeństwa – Jack White, jeden z najważniejszych wokalistów i gitarzystów naszych czasów. Chociaż w muzyce „siedzi” już dobre dwadzieścia lat, tegoroczny album Lazaretto jest dopiero jego drugim solowym popisem. Nie można mu mieć tego za złe. Kto jak kto, ale Jack White nie rozstaje się z gitarą, a do głowy ciągle wpadają mu nowe pomysły, jak można spożytkować ogromne pokłady talentu, jakie w nim drzemią. Czy to solowa płyta, czy też nagrana z kolejnym zespołem – na muzykę podpisaną jego nazwiskiem się po prostu czeka.

Jack szerszej publiczności znany jest głównie z duetu The White Stripes, który założył ze swoją żoną, Meg (to po niej przyjął nazwisko White). Ciekawe jest to, że początkowo para utrzymywała, że jest rodzeństwem. Dwójka artystów nagrała razem sześć płyt i na zawsze zapisała się w historii muzyki, serwując nam takie przeboje, jak Seven Nation Army czy Blue Orchid. W tym samym czasie, kiedy Jack działał w The White Stripes, powołał do życia dwa inne zespoły – The Raconteurs oraz The Dead Weather. Sami chyba przyznacie, że nie można się z nim nudzić. Nigdy nie wiadomo, jakim innym muzycznym projektem zaskoczy nas tym razem.

Krążek Lazaretto jest następcą wydanej przed dwoma laty płyty Blunderbuss. Solowy debiut White’a zbierał dobre recenzje i przez wielu uznawany jest za jedno z najważniejszych wydawnictw 2012 roku. Zgaduję, że presja, by Lazaretto przebiło poprzedni krążek, była ogromna. Jack White od lat jest wierny swoim rockandrollowym ideałom. Na nowym albumie nie zaszalał z brzmieniem, nie próbował bawić się z modną elektroniką czy zapraszać do współpracy raperów (choć, jak przyznaje w wywiadach, ceni Jaya Z i Kanyego Westa). Jego piosenki są połączeniem bluesa i rocka z folkowymi inspiracjami oraz elementami country.

Geniusz White’a, wokalisty charakteryzującego się chłopięcym i nieco łobuzerskim wokalem, najlepiej chyba przedstawić na przykładzie utworu tytułowego – Lazaretto. Przebojowa piosenka, zachwycająca przede wszystkim gitarowymi solówkami, powstała w ekspresowym tempie. Nagrać w trzy godziny taki kawałek? To tylko pokazuje, że Jack to facet konkretny i pewny siebie. Podoba mi się to, że utwór ten nie jest jednostajny. Ostry początek, z prawe wykrzyczanymi przez White’a zwrotkami płynnie przechodzi w jazgotliwe i nieco tylko spokojniejsze dźwięki wzbogacone o smyczki.

Płytę otwiera bluesowo-rockowa piosenka o intrygującym tytule – Three Woman. Na którą z kobiet zdecyduje się Jack? Wybierze brunetkę, blondynkę czy może rudą? Odpowiedź na to pytanie nie jest istotna. Ważna jest tu lekka, chwytliwa muzyka, która w dużej mierze powstała dzięki swobodnej grze pianina. Do gustu przypadło mi łagodne Temporary Ground, w którym pojawia się żeński wokal. Należy on do Lillie Mar Rische. Muszę przyznać, że ma ona ciekawą barwę głosu – coś pomiędzy Norą Jones a Sią. Sama kompozycja należy do najlepszych na Lazaretto. Porwała mnie swoimi zapożyczeniami z muzyki country i „wiejskim” klimatem. Interesująco wypadają mroczniejsze, psychodeliczne Would You Fight For My Love? oraz instrumentalne, głośne High Ball Stepper.

Just One Drink należy do moich ulubionych piosenek na Lazaretto. Podoba mi się „barowy” klimat tego nagrania, melodia (to pianino!) oraz pomysł wplecenia w to wszystko kobiecego wokalu. Nie potrafię natomiast przekonać się do zbyt ułożonego, zbyt wygładzonego Alone in My Home, które następuje po Just One Drink. Ale to tylko chwilowy spadek formy. Spokojniej jest również w Entitlement. Piosenka ta jednak z poprzedniczką wygrywa melancholijną atmosferą, w którą nas wprowadza, oraz melodią zbudowaną na dźwiękach harfy czy mandoliny. Ponownie bardziej rockowo robi się w The Black Bat Licorice. Warto zwrócić w tym utworze uwagę na samego White’a, który bawi się głosem. Ostatnie dwie kompozycje, jakie weszły w skład Lazaretto, nie mają stadionowego zacięcia. Zarówno brzmiące jak połączenie klasycznego folk rocka z funkowym zacięciem I Think I Found the Culprit, jak i (rozpoczynające się krukaniem) przywołujące ducha lat 60. Want and Able nie są energicznymi, dynamicznymi piosenkami, ale słucha się ich świetnie.

„You drink water, I drink gasoline” (PL: „Pijesz wodę, ja piję benzynę”) śpiewa w utworze Just One Drink Jack White. Coś w tym musi być, bo energia, z jaką artysta podchodzi do każdego muzycznego projektu, jest wręcz niewyobrażalna. Biorąc pod uwagę wysokie koszty paliwa, jeszcze długo wokalista i gitarzysta pozostanie dla wielu niedoścignionym wzorem. Jego druga płyta, Lazaretto, to krążek ciekawy i wpadający w ucho.

Więcej recenzji (ponad 470!) mojego autorstwa znajdziecie TUTAJ.

Plusy

- brudny wokal Jacka
- eklektyczny album (Jack połączył blues, folk, rock, country)
- energiczne, szalone utwory

Minusy

- wygładzone "Alone in My Home"

Ocena recenzenta
Nota
7.8

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota
8.3

Ocena została już oddana