Recenzje
0 razy skomentowano

Get To Heaven

Dodany przez | 10/07/2015
Informacje
 
Gł. Gatunek
Wykonawcy Uczestniczący

Jonathan Higgs / Jeremy Pritchard / Alex Robertshaw / Michael Spearman

Kompozytorzy / Producenci

Jonathan Higgs / Jeremy Pritchard / Alex Robertshaw / Michael Spearman / Stuart Price

Wytwórnia

Sony RCA

Data Wydania

22/06/2015

Tracklista
 

1. To The Blade (4:15)
2. Distant Past (3:42)
3. Get To Heaven (3:43)
4. Regret (3:22)
5. Spring / Sun / Winter / Dread (3:18)
6. The Wheel (Is Turning Now) (5:26)
7. Fortune 500 (4:16)
8. Blast Doors (3:30)
9. Zero Pharaoh (3:39)
10. No Reptiles (4:42)
11. Warm Healer (6:12)

 

Gdy tylko zaczęłam swoją przygodę z muzyką czteroosobowej formacji Everything Everything, trudno było mi ten band zaszufladkować. Jego brzmienie zachwyciło mnie swoją świeżością. Po dwóch obiecujących krążkach, które wywarły na mnie niemałe wrażenie, wiedziałam, że muzycy nie wcisną swoim fanom byle czego. Jonathan Higgs, Jeremy Pritchard, Alex Robertshaw i Michael Spearman w trakcie nagrań podziękowali dotychczasowemu producentowi Davidowi Kostenowi i zaprosili do współpracy Stuarta Price’a, który ma na swoim koncie produkcję krążków takich gwiazd, jak Madonna czy Pet Shop Boys. Jak wobec tego wypada ich najnowszy album?

Get To Heaven z powodzeniem rozwija charakterystyczny styl Everything Everything. Chłopaki częstują nas tym, co przyniosło im sukces – czyli pełnymi eksperymentów, intrygującymi utworami okraszonymi specyficznym wokalem. Ta sztuka ponownie im się udaje, bo obok ich nowego wydawnictwa nie umiem przejść obojętnie. Poprzedni krążek Arc był po brzegi wypełniony samymi udanymi trackami i pochodzą z niego takie single, jak Cough Cough czy Kemosabe. Na najnowszym longplayu muzycy łączą alternatywę z indie rockiem, popem, elektroniką, elementami reggae, funku, stylistyką gospel, a nawet tanecznymi motywami. Dużym atutem nowych kompozycji brytyjskiego bandu jest pewna dawka psychodelii nadająca im „tego czegoś”. Pomimo tego melodie ponownie zarażają pozytywną energią i mogą pochwalić się różnorodnością oraz fajną dynamiką.

Rozpoczynający się charakterystycznym falsetem Jonathana Higgsa utwór To The Blade charakteryzuje się ciekawymi zmianami tempa. Kawałek skrywa w sobie niesamowitą energię, którą tworzą nie tylko soczyste riffy gitarowe i perkusja, ale również bujający, psychodeliczny klimat i elektroniczne wstawki. Singlowe Distant Past stanowi pomost pomiędzy nowym a poprzednim krążkiem zespołu. Przyspieszony rytm i różne ciekawe zabiegi dźwiękowe oraz wokalne stanowią o sile tego utworu. W tytułowym Get To Heaven od razu wyczuwa się taneczny klimat, przez co słuchając tej pozycji, nie sposób usiedzieć w miejscu. Równie chwytliwie jak pierwszy singiel prezentuje się Regret utrzymane w podobnym klimacie. Aranżację oceniam całkiem pozytywnie, a szczególnie wybijające się tutaj gitary nadające całości charakteru, refren jednak mógłby być bardziej dopieszczony. Utrzymane w wakacyjnym klimacie Spring / Sun / Winter / Dread niesamowicie wpada w ucho i przenosi nas na słoneczną plażę.

Podczas gdy pierwsza połowa albumu była bardzo przebojowa i dynamiczna, druga wita nas prawdziwą psychodelią budzącą u słuchacza dużą ciekawość. Eksperymentów z brzmieniem i tempem zakosztujemy w The Wheel (Is Turning Now). Nastrój tej kompozycji jest specyficzny, lekko hipnotyzujący, ale zarazem bardzo wciągający. Pomimo względnie umiarkowanej aranżacji pojawiają się gdzieniegdzie bardziej wyraziste wstawki, które nie zaburzają całości. Chłodne, w mroczny sposób wykonane Fortune 500 wprowadza słuchacza w trans. Pod względem klimatu utwór skojarzył mi się z twórczością Woodkida. Gitarowe, ale zarazem melodyjne Blast Doors to powrót do radiowej stylistyki, a w lekko elektronicznym Zero Pharaoh jest mnóstwo ukrytych smaczków, do których dociera się coraz bardziej z każdym kolejnym przesłuchaniem. Zawierające w sobie patetyczne elementy No Reptiles ma w sobie coś urzekającego, natomiast w ostatnim na liście Warm Healers zakosztujemy subtelnego wokalu i minimalistycznego podkładu.

Pomimo pewnego nieuporządkowania, które da się wyczuć na Get To Heaven, album stanowi spójną całość i poszczególne dźwięki świetnie ze sobą współgrają. Muzyka Brytyjczyków to powiew świeżości w muzycznym światku i ilekroć jestem zmęczona wszechobecną popową papką, sięgam po niebanalne dźwięki Everything Everything. Ten wybór zawsze jest strzałem w dziesiątkę. Teraz dodatkowo mogę cieszyć się kilkunastoma nowymi pozycjami ze zrecenzowanego dzisiaj krążka.

Ocena recenzenta
Nota
7.6

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota
8.7

Ocena została już oddana