Recenzje
3 razy skomentowano

G I R L

Dodany przez | 05/03/2014
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Pharrell Williams / Justin Timberlake / Miley Cyrus / Alicia Keys / Daft Punk

Kompozytorzy / Producenci

Pharrell Williams / Ann-Marie Calhoun / Nicki Minaj

Wytwórnia

Sony Music

Data Wydania

03/03/2014

Tracklista
 

1. Marilyn Monroe
2. Brand New (feat. Justin Timberlake)
3. Hunter
4. Gosh
5. Happy
6. Come Get It Bae (feat. Miley Cyrus)
7. Gust Of Wind (feat. Daft Punk)
8. Lost Queen
9. Know Who You Are (feat. Alicia Keys)
10. It Girl

 

Osiem lat trzeba było czekać na nowy krążek Pharrella Williama. Ale w końcu jest! Najpierw wokalista zdobył szczyty światowych list przebojów w towarzystwie panów z Daft Punk, żeby w następnym natarciu zaatakować już solo, z bardzo udanym i świetnie przyjętym Happy. No i udało się. Trochę mi ta sytuacja przypomina zeszłoroczny powrót muzyczny Justina Timberlake’a, który po siedmiu latach ciszy zdominował scenę i moją playlistę aż dwoma albumami. Czy G I R L ma szansę na podobny sukces, co obie części The 20/20 Experience?

Nie bez przyczyny wspomniałem na samym początku o Justinie. Brand New z jego gościnnym udziałem, to jeden z najwspanialszych momentów najnowszego albumu Williamsa. W tym numerze obaj udowadniają, jak wielkimi są wokalistami. Wszystko odpowiednio pulsuje, wprost zachęca do tańca. G I R L od początku do samego końca wprowadza takie wibracje, że nie sposób nie kiwnąć głową, nie mówiąc już o wtargnięciu na sam środek parkietu. Okazuje się, że można jeszcze dziś zrobić album taneczny, ale bez plastikowego kiczu i wwiercającej się w uszy łomotaniny. Pharrell nic nikomu nie chce udowodnić; nie zamierza odkrywać nowych gatunków; nawet nie sili się, jak przed rokiem kolega Justin, na ośmiominutowe numery (jedynym wyjątkiem bardzo udana, egzotyczna i transowa Lost Queen), będące dla muzyków powodem do dumy, ale często też – gwoździem do trumny. Co sprawia więc, że ta muzyka tak porywa? Właśnie ten brak napięcia i luz. Praktycznie wszystko, co możemy usłyszeć na tym krążku, już gdzieś było, jednak Williams serwuje to z taką swobodą i uśmiechem, że nie sposób oprzeć się czarowi jego piosenek.

Wszystko opiera się przede wszystkim na odniesieniach do starej szkoły soulu i R&B, ale mamy też echa Bee Gees (Hunter); Know Who You Are z gościnnym udziałem Alicii Keys buja w rytmie reggae, a osadzony w funkowym groovie Come Get It Bae to czysta eksplozja, dzięki której Miley Cyrus obroniła się w moich oczach (a może raczej uszach…?) po miernym Wrecking Ball. Mamy też świetne singlowe Happy. Ale zaletą G I R L jest przede wszystkim to, że tutaj każdy utwór może stać się potencjalnym przebojem, który z miejsca zdobędzie wszelkie komercyjne stacje radiowe. Materiał nie jest zbyt długi, ale to też ogromny plus. Williams uniknął wypełniaczy i przypadkowych utworów, więc podczas słuchania jego najnowszej propozycji, ani razu nie odczułem potrzeby przełączenia którejkolwiek z piosenek. W dzisiejszych czasach, kiedy płyty tworzone są jako kompilacje przypadkowych numerów, jest to ogromny atut.

Najnowszy album Pharrella Williamsa nie jest dziełem wybitnym, ani odkrywczym i podejrzewam, że nie zostanie w pamięci słuchaczy na długie lata. Jestem natomiast święcie przekonany, że wielu z nich będzie wspominać G I R L, gdy wybierać będziemy najważniejsze płyty tego roku. No i dam sobie głowę uciąć, że zawarte na albumie tracki, zagoszczą na niejednej imprezie i poprawią humor wielu osobom, a przecież właśnie o to chodzi. Absolutnie warta polecenia płyta.

Ocena recenzenta
Nota
8.0

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota
5.8

Ocena została już oddana