Recenzje
0 razy skomentowano

Do It Again EP

Dodany przez | 18/08/2014
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Svein Berge / Torbjørn Brundtland / Robyn

Kompozytorzy / Producenci

Svein Berge / Torbjørn Brundtland / Robyn

Wytwórnia

Dog Triumph

Data Wydania

23/05/2014

Tracklista
 

1. Monument 9:57
2. Sayit 6:25
3. Do It Again 5:06
4. Every Little Thing 4:03
5. Inside The Idle Hour Club 9:53

 

Skandynawia przez nas – Polaków jeszcze nie jest dobrze znana, a przez to postrzegana przez pryzmat różnych stereotypów. Mimo tego wiemy na pewno, że na tych ziemiach żyje wielu muzyków godnych uwagi. Na moje nieszczęście przekonałam się o tym stosunkowo niedawno, ale obiecuję jak najlepiej odrobić pracę domową.

W czasie słuchania jednej z playlist na Spotify (co również okazuje się skandynawskim wynalazkiem) w głośnikach poleciało Do It Again. Pierwsza moja myśl była taka, że dawno nie słyszałam tak fajnej elekroniki, warto więc poszukać tego więcej. Okazało się, że kawałek jest jedną z pięciu piosenek pochodzących z EP-ki zespołu, jaki powstał z połączenia Norwegów znanych jako Röyksopp ze Szwedką Robyn. Röyksopp to zespół grający od 1998 roku muzykę elektroniczną, a przez ten czas zdążył wydać cztery albumy. Żaden z dwóch panów będących członkami zespołu nie jest wokalistą, często więc zdarzało im się zapraszać kogoś do współpracy. Był to między innymi Erlend Øye czy Karin Dreijer z The Knife. Tym razem postawili na energetyczną, szwedzką wokalistkę pop o pseudonimie Robyn.

Chociaż Do It Again jest piosenką promującą całą EP-kę, bardzo różni się od pozostałych czterech utworów. Skoczna, wręcz dyskotekowa piosenka, trafiająca do dużej grupy różnych odbiorców, wydaje się być zabiegiem celowym w przyciąganiu nowych słuchaczy. Mnie udało się nabrać na ten zabieg i przesłuchać całości. Mimo że ten pierwszy raz z płytą trochę zawiódł (spodziewałam się czegoś lekkiego i przyjemnego jak singiel), po dłuższym egzystowaniu z głosem Robyn uznałam płytę za ciekawą i dodałam do playlisty na ten miesiąc.

Co tak naprawdę możemy tam znaleźć, czym się zachwycić, a co potępić? Pierwsza piosenka, Monument, jest iście skandynawska. Chłód, oszczędność dźwięków i ich surowość, delikatne, elektroniczne ozdobniki i stonowany głos Robyn. Z tym właśnie kojarzy się tamtejszy klimat: surowy, spokojny i spójny. Kawałek trwa aż dziesięć minut, a nawet przez chwilę nie staje się nudny, daje raczej czas na wytchnienie i nacieszenie uszu spokojnymi dźwiękami. Zdecydowanie zachwyt.

Sayit swoimi pierwszymi dźwiękami wprowadza w dziwny świat, lekko psychodeliczny i niepokojący. Druga część piosenki to mocniejsze brzmienia z komputerowym głosem oraz Robyn wypowiadającą zaledwie: „I want you too”, dźwiękami jakby ze starych gier z lat 90. i „Quiet” na końcu. Wszystkie te zabiegi dają trochę chaotyczną, ale bardzo przyjemną, alternatywną całość. Zdecydowanie zachwyt.

Dochodzimy do singla promującego i nagle okazuje się, że on prawie nam tu nie pasuje. Zdecydowanie za popowy, za mało alternatywny, za mało zaskakujący. Choć piosenka fajna i przyjemna, choć z początku bardzo lubiana, to nie z tym zestawieniem. Może na pełnym albumie dwunastu lub więcej piosenek znalazłaby swoje miejsce. Zatem mimo że to piosenka najbardziej odpowiadająca temu, co sama tworzy Robyn, lekkie potępienie (ale jedynie niedopasowania do reszty, a nie kompozycji).

Every Little Thing jest kontynuacją spokojnej drogi, ale w bardziej popowej wersji. Utwór jest bardzo melodyjny a głos Robyn jest w nim delikatny i nacechowany emocjami. Nic bardzo odkrywczego, ale dalej zachwyt. Wydawnictwo kończy utwór Inside The Idle Hour Club. Piosenka zalicza się do kategorii tych długich, spokojnych dziesięciominutówek. Po paru minutach zaczyna niestety męczyć i trudno z nią wytrzymać, nie wyłączając w środku. Potępienie.

 W obecnych czasach nie wystarczy być dobrą wokalistką lub zespołem, nagrać płytę w pewnej konwencji i tylko jej się trzymać. Bycie dobrym muzykiem oznacza nieustanne poszukiwanie, bo słuchacz nie jest już taki pobłażliwy. Fani wciąż poszukują nowych brzmień, potrzebują nowych emocji i oczekują bardzo dużo od swoich ulubionych artystów. Jak trudno jest stworzyć muzykę, która trafi do konkretnego odbiorcy, a przy tym będzie czymś świeżym i nowym? Zawsze istnieje ryzyko niepowodzenia. Łatwiejszym i bezpieczniejszym zabiegiem jest wcielić do zespołu nową krew, nowy wokal i tym odmienić to, co już nam dobrze znane. W przypadku Röyksopp zabieg ten zdał egzamin. Robyn bardzo dobrze wpasowała się w pomysły Norwegów i sama wniosła nieco do tej współpracy. Pozostaje tylko pytanie, co muzycy zrobią z tak rozpoczętą drogą i w którym kierunku pójdą. Ja oceniam EP-kę jako początek czegoś naprawdę wartego uwagi, pomimo paru potknięć. Polecam wszystkim płytę i miejmy nadzieję, że niebawem pokażą nam więcej.

Ocena recenzenta
Nota
7.9

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota
9.1

Ocena została już oddana