Recenzje
0 razy skomentowano

Didn’t It Rain

Dodany przez | 07/10/2013
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Hugh Laurie

Kompozytorzy / Producenci

Joe Henry

Wytwórnia

Warner Bros.

Data Wydania

06/05/2013

Tracklista
 

1. The St. Louis Blues (4:21)
2. Junkers Blues (2:55)
3. Kiss Of Fire (3:27)
4. Vicksburg Blues (4:28)
5. The Weed Smoker's Dream (4:17)
6. Wild Honey (4:20)
7. Send Me To The 'Lectric Chair (5:26)
8. Evenin' (3:03)
9. Didn't It Rain (2:52)
10. Careless Love (5:21)
11. One For My Baby (4:00)
12. I Hate A Man Like You (4:17)
13. Changes (3:58)

 

Jesteście fanami serialu Dr. House? Ja za sobą mam jedynie parę odcinków. Nigdy nie było czasu czy okazji, bym nadrobiła zaległości. A poza tym bardziej kręcą mnie seriale kryminalne niż lekarskie. Wcielający się w tytułową rolę brytyjski aktor Hugh Laurie ma spore grono sympatyków. Mnie zachwycił nie swoimi aktorskimi umiejętnościami, lecz… muzyką.

Po jego pierwszy studyjny krążek, Let Them Talk, sięgałam z pewną obawą. Jakoś nie chciało mi się wierzyć, że jedna osoba może mieć talent i do aktorstwa, i do muzyki. Jednak już po pierwszych dźwiękach wiedziałam, że płyta Hugh Lauriego zostanie ze mną na dłużej. Artysta ma bardzo przyjemny głos, a do tego potrafi grać na pianinie. Nie bawił się w pisanie własnych utworów, ale na warsztat wziął sprawdzone, bluesowe klasyki. Na Let Them Talk mamy chociażby St. James Infirmary Blues, John Henry oraz Battle Of Jerycho. Wiele piosenek powstało na przełomie XIX i XX wieku, więc wielkie brawa dla Hugha za odświeżenie ich.

Informacja o tym, że artysta nagrywa drugi album, spadła na mnie niespodziewanie. Była to wielka niespodzianka i skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie odliczałam dni do premiery krążka Didn’t It Rain. Na swojej drugiej studyjnej (i miejmy nadzieję, że nie ostatniej) płycie Hugh ponownie sięga po bluesowe utwory. Doskonale słychać, że w takim repertuarze czuje się najlepiej i czerpie z tej muzyki dużo radości. Chociaż jest Anglikiem, amerykańskiego bluesa czuje jak nikt inny.

Jest sporo analogii pomiędzy Let Them Talk oraz Didn’t It Rain. Na obu płytach sporo jest gości. I tu, i tu Hugh odpowiedzialny jest za muzykę. Nawet podobnie się zaczynają. Jednak większe wrażenie zrobił na mnie muzyczny debiut aktora. Może dobór piosenek był lepszy? A może po prostu mam do Let Them Talk słabość, a nowy album nie zdążył mi się przegryźć? Nie oznacza to jednak, że Didn’t It Rain to krążek słaby. Wręcz przeciwnie – dawka porządnej, bluesowej muzyki. Gorszy niż poprzednik, ale posiadający ten sam cudowny klimat.

Jak już wspomniałam, utwór otwierający Didn’t It Rain ma sporo wspólnego z pierwszą piosenką na Let Them Talk. Zarówno St. James Infirmary, jak i The St. Louis Blues rozpoczynają się długimi partiami instrumentalnymi, które świetnie wprowadzają w nastrój albumu. Dopiero po jakimś czasie pojawia się Hugh. Obie piosenki różni jednak tempo. O ile utwór z pierwszej płyty jest spokojniejszy, tak The St. Louis Blues brzmi bardziej dynamicznie, no i pojawia się w nim kobiecy głos. Należy on do Jean McClain (soulowej wokalistki). Utwór nie jest jedynym duetem na Didn’t It Rain, jednak w większości nie są one takie, jakie otrzymaliśmy na Let Them Talk. Mniej tu piosenek na dwa głosy, więcej takich, które wykonuje ktoś inny, a Hugh jedynie akompaniuje mu na pianinie. Przyznam, że niezbyt mnie to cieszy. Uwielbiam wokal aktora i uważam, że powinien na własnej płycie więcej się udzielać. Przykładem tego jest utwór Send Me To The ‚Lectric Chair wykonywany przez wspomnianą już wcześniej Jean McClain. Przyznam niestety, że mimo cudownej muzyki piosenkę nieco popsuła sama artystka. Nie podoba mi się jej niski głos. Dużo lepiej wypadła w I Hate The Men Like You. W Vicksburg Blues z kolei usłyszeć możemy legendę bluesa – Taj Mahala. Lepsze wrażenie robi The Weed Smoker’s Dream, w którym pojawia się Gaby Moreno. Kiedy pierwszy raz usłyszałam ten utwór, myślałam, że wykonuje go Katie Melua. Obie panie mają podobne głosy. Tak czy inaczej uważam, że The Weed Smoker’s Dream to świetny, jazzowo-bluesowy kawałek, a Gaby, którą w nim słyszymy, wypadła niesamowicie. Cieszę się, że na Didn’t It Rain artystka pojawia się ponownie. Słyszymy ją jeszcze w Kiss Of Fire, które tym razem (co mnie bardzo cieszy) jest duetem z Hugh. Piosenka to angielsko-hiszpańska kompozycja. Utwór jest bardzo charakterystyczny. Ma w sobie coś z muzyki latynoskiej. Wokale obu artystów świetnie się ze sobą komponują.

Co jeszcze przygotował dla nas aktor? Chociażby nieco teatralne, oszczędne w dźwięki nagranie Junkers Blues albo niesamowicie chwytliwe i zachęcające do tańca Wide Honey. Jest również jazzujące, klimatyczne Evenin oraz spokojniejsze Careless Love, gdzie wokal Hugh pełen jest emocji. Uwielbiam utwór Freda Astaire’a (z 1943 roku) zatytułowany One For My Baby w wersji Lauriego. Piosenka ma w sobie magię. Mogę jej słuchać godzinami. Na uwagę zasługuje też wesoła, pozytywna kompozycja Didn’t It Rain, która przenosi słuchacza w lata 50.

Hugh Laurie za sprawą genialnej wręcz płyty Let Them Talk trafił do grona wokalistów, których podziwiam najbardziej. Na Didn’t It Rain czekałam z ogromną niecierpliwością. Chociaż płyta podoba mi się mniej niż poprzednia, na pewno będę do niej wracać. Jest świetnym detoksem po słuchaniu wielu współczesnych piosenek. Co tu dużo mówić – moje klimaty. Wielki szacunek dla Hugh, który, choć jest świetnym aktorem, nie udaje, że jest i muzykiem. On jest po prostu artystą wszechstronnym.

Więcej recenzji (ponad 400!) mojego autorstwa znajdziecie TUTAJ.

Ocena recenzenta
Nota
7.0

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota

Ocena została już oddana