Recenzje
0 razy skomentowano

Déjà Vu

Dodany przez | 12/11/2015
Informacje
 
Gł. Gatunek
Wykonawcy Uczestniczący

Giorgio Moroder / Sia / Charli XCX / Mikky Ekko / Kylie Minogue / Matthew Koma / Britney Spears / Foxes / Kelis / Marlene

Kompozytorzy / Producenci

Giorgio Moroder / Roman Lüth / Raney Shockne / Sikow / Patrick Jordan-Patrikios / Jeeve / Michael Smidi Smith / Joakim Åhlund / Emily Wright

Wytwórnia

RCA

Data Wydania

16/06/15

Tracklista
 

1. 4 U with Love (2:36)
2. Déjà Vu" (3:20)
3. Diamonds" (3:31)
4. Don't Let Go" (4:29)
5. Right Here, Right Now" (3:30)
6. Tempted" (3:21)
7. 74 Is the New 24 (4:02)
8. Tom's Diner (3:32)
9. Wildstar (3:47)
10. Back and Forth (3:04)
11. I Do This for You" (3:23)
12. La Disco (3:33)

 

Giorgio Moroder pokazał, że pomimo wieku i długiej artystycznej przerwy, można stworzyć dobrą muzykę. Krążek Déjà Vu brzmi nowocześnie i porwie do tańca niejednego fana elektronicznych brzmień. Krytycy mają raczej mieszane odczucia jeśli chodzi o ten krążek, ja osobiście oceniam go na 4, bowiem na albumie jest sporo dobrych momentów. Moroder zaprosił do współpracy młodych wykonawców, co jest raczej ostatnio popularnym zabiegiem stosowanym przez muzycznych „staruszków”, by tym samym zainteresować młodszych słuchaczy swoją najnowszą twórczością. Na krążku udzielali się m.in. Sia, Charli XCX, Mikky Ekko, Foxes, choć nie zabrakło też muzycznych wyjadaczy, jak Kylie Minogue czy Britney Spears.

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to okładka płyty. Nie obyło się bez pokazania charakterystycznych dla Morodera okularów oraz wąsów, które błyszczą jak na króla disco przystało.

Krążek otwiera muzyczne intro – 4 U With Love, piosenka tak bardzo przypominająca lata 80., ale w nowoczesnej odsłonie i ochoczo zachęcająca do déjà vu z muzyką Morodera. Następnie mamy singiel, czyli tytułowy kawałek Déjà Vu z Sią. Pani tak śpiewa, że nic nie rozumiem, a sam kawałek wypada trochę mdło po świetnym intro, jakim było 4 U With Love.

Całe szczęście na krążku jest parę udanych momentów, które ratują album przed utonięciem w otchłani szarych i nudnych krążków. Mowa chociażby o Diamonds, gdzie słyszymy niesforną dziewczynkę Charli XCX. Bardzo dynamiczny utwór rozgrzeje na pewno nie jedną prywatkę. Mamy też utwory, które bardzo mocno nawiązują do disco lat 80., jak chociażby sympatyczne Tempted. Moim faworytem jest 74 Is The New 24 utwór romansujący z techno i udowadniający, że dziadek Moroder rzeczywiście muzyczną formę ma na piątkę, a fakt, że ma już 74 lat na karku o niczym nie świadczy!

Kolejnym dobrym momentem na tym albumie jest Wildstar w wykonaniu Foxes. Jest to taneczna piosenka z mocnym bitem, funkową gitarką i motywem smyczków. Niby nic nowego, bogata aranżacja bowiem przypomina disco dawnych lat, ale chętnie się tego słucha. Pod tym względem Moroder nic nie stracił ze swojej przebojowości. Ciekawie brzmi też I Do This For You z Marlene, gdzie na przemian Moroder podkręca i spowalnia tempo piosenki.

Right Here, Right Now ze świetną jak zawsze Kylie Minogue, ze względu na zmodyfikowane głosy, które słyszymy na początku utworu nasuwa skojarzenie oczywiście z Daft Punk, zaś kolejnym skojarzeniem jest album Minogue X. Pomimo tych nawiązań utwór brzmi dobrze, mocny bit świetnie współbrzmi z elektronicznym głosem, zaś wokal Kylie jak zwykle dodaje seksapilu kompozycji. Patrząc na fajny teledysk promujący to nagranie zastanawiam się, czy Kylie w ogóle się starzeje? Można byłoby zażartować, że Moroder i Minogue należą do tych artystów, co jak dobre wino, im jest starsze, tym lepsze.

Niestety na albumie są też słabsze momenty, jak chociażby Don’t Let Go, gdzie wielokrotne powtarzanie tej frazy trochę męczy ucho. To i tak jeszcze nic przy piosence Tom’s Dinner z Britney Spears. Oporna i niepojęta aranżacja Morodera zabrała cały urok i lekkość tej kompozycji, którą w oryginale wykonuje Susanne Vega. Spears też się nie popisała, bo śpiewa jakoś bez emocji, nie wspominając o męskim niskim wokalu przypominającym robota. Nijako wypada trochę Back And Forth z infantylnym motywem muzycznym. Typowa piosenka, która wpada i wypada z ucha.

Na zakończenie albumu mamy La Disco i jest to tak jakby wymieszanie wszystkiego tego, co słyszeliśmy wcześniej podczas odsłuchu płyty – mocny bit, zmodyfikowany komputerowo głos, funkowa gitara, elementy muzyczne, które tak bardzo przypominają muzykę z lat 80.

Podsumowując, najnowsza płyta Morodera to rzeczywiście déjà vu w świetne neonów, przy dyskotekowej kuli w tanecznych rytmach muzyki elektronicznej. Choć muzyk zaliczył parę wpadek na tym albumie, krążek wypada całkiem dobrze. Staruszek po prostu wie, co dobre.

Plusy

- płyta nawiązująca do muzyki disco z ubiegłych dekad, ale w nowoczesnej oprawie
- udane piosenki "4 U With Love", "Diamond", "Right Here", "Right Now", "74 Is The New 24"
- melodyjne kompozycje z bogatymi aranżacjami

Minusy

- nieudane utwory "Don’t Let Go", "Tom’s Dinner", "Back And Forth"

Ocena recenzenta
Nota
6.0

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota

Ocena została już oddana