Recenzje
0 razy skomentowano

Death of a Bachelor

Dodany przez | 31/01/2016
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Brandon Urie

Kompozytorzy / Producenci

Brendon Urie, Jake Sinclair, JR Rotem, Royal, Sam Hollander

Wytwórnia

Fueled by Ramen

Data Wydania

15/01/2016

Tracklista
 

1. Victorious (2:58)
2. Don't Threaten Me with a Good Time (3:33)
3. Hallelujah (3:00)
4. Emperor's New Clothes (2:38)
5. Death of a Bachelor (3:23)
6. Crazy=Genius (3:18)
7. LA Devotee (3:16)
8. Golden Days (4:14)
9. The Good, the Bad and the Dirty (2:51)
10. House of Memories (3:28)
11. Impossible Year (3:22)

 

Muzyka Panic! At the Disco od początku była eklektyczna. W ich dorobku znajdziemy utwory taneczne, rockowe, popowe, elektroniczne i inspirowane wieloma gatunkami muzycznymi. W większości są to bardzo chwytliwe, czasem taneczne kawałki lub ładne ballady. Ilość używanych instrumentów zawsze jest pokaźna, a ich połączenie nietuzinkowe. Nie da się ukryć, że P!ATD to ciekawy zespół, który często zaskakuje nas muzycznymi rozwiązaniami.

W przypadku piątej płyty trudno już mówić o zespole, bo na placu boju został już tylko Brendon Urie, ale trzeba powiedzieć, że radzi sobie świetnie. Wydaje się, jakby rozwinął skrzydła, nareszcie był panem samego siebie i tworzył to, co mu się podoba jakkolwiek dziwne i ekscentryczne by to było.

Płyta jest koncept albumem dotyczącym zamknięcia pewnego rozdziału w życiu wokalisty i rozpoczęcia “nowego” życia jako mąż i dojrzały człowiek oraz muzyk. Jeśli wydajesz pierwszą płytę jako nastolatek, po 11 latach tworzenia muzyki masz inne inspiracje, inne spojrzenie na muzykę, inne pomysły. Na szczęście wciąż jest to Panic! At The Disco, które znamy, a nawet lepsze.

Album inspirowany jest muzyką Franka Sinatry, która – jak przyznaje Urie – towarzyszyła mu od najmłodszych lat. Kolejną muzyczną inspiracją był zespół Queen. W tytułowym Death of a Bachelor Urie wczuwa się właśnie w rolę Franka Sinatry w jazzowych zwrotkach, podczas gdy refreny są w bardziej nowoczesnej aranżacji: z elektronicznymi bitami i wysokimi zaśpiewami, których mógłby koledze pozazdrościć Adam Levine z Maroon 5. W stylu Sinatry jest też zamykający płytę spokojny Impossible Year.

Nie można na tym albumie nie zwrócić uwagi na śpiew Brendona, który zawsze potrafił ciekawie wykorzystać swoje możliwości wokalne. Bardzo przyjemnie słucha się jego ciepłego, głębokiego głosu w zwrotkach Death of a Bachelor. Naturalnie wychodzi mu też śpiewanie w wyższych rejestrach czy krzyki.

Płytę otwiera taneczny Victorius i choć niezbyt podoba mi się ten początkowy chór klaszczących cheerleederek, utwór jest niesamowicie chwytliwy. Don’t Threaten Me With a Good Time opowiada o tym, jak nasz bohater budzi się z kacem, zastanawia się, gdzie jest i co stało się poprzedniej nocy. Hallelujah to kawałek gospelowy, La Devotee – taneczny, Crazy=Genius jazzowy i swingujący w zwrotkach, a bardziej szorstki w refrenie. Moim faworytem jest niepokojący, chwytliwy i dramatyczny Emperor’s New Clothes z rymowanymi strofami i rockowo-operowymi fragmentami w stylu Queen. Został do niego nagrany świetny teledysk, który nadaje piosence nowego wyrazu i z powodzeniem nadaje się na Halloween.

The Good, the Bad and the Dirty i House of Memories nie są aż tak zapamiętywalne, jak reszta, ale nie jest to dużą wadą.

Nie ma wątpliwości, że to interesująca płyta, a Urie jest charyzmatycznym i utalentowanym kompozytorem i wokalistą, potrafiącym pisać dobre i chwytliwe kawałki. Często są one skomplikowane, ale nie na tyle, żeby nie spodobać się masowej publiczności, przyzwyczajonej raczej do prostych utworów. To ambitna płyta, chyba najlepsza w dorobku Panic! At The Disco, solidny, trochę ponad półgodzinny popowy album, którego słucha się z przyjemnością.

Plusy

-bogactwo inspiracji
-wszechstronny wokal
-melodyjność i chwytliwość
-spójność, mimo wykorzystania wielu gatunków muzycznych
-ciekawe aranżacje

Minusy

- słabsze utwory Golden Days i The Good, the Bad and the Dirty

Ocena recenzenta
Nota
8.5

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota

Ocena została już oddana