Recenzje
0 razy skomentowano

The 20/20 Experience: 2 Of 2

Dodany przez | 21/11/2013
Informacje
 
Gł. Gatunek
Dod. Gatunki
Wykonawcy Uczestniczący

Justin Timberlake / Drake / Jay Z

Kompozytorzy / Producenci

Justin Timberlake / Jerome "J-Roc" Harmon / Daniel Jones / Rob Knox / Timbaland / Elliott Ives / The Benjamin Wright Orchestra

Wytwórnia

RCA

Data Wydania

27/09/2013

Tracklista
 

1. Gimme What I Don't Know (I Want) (5:15)
2. True Blood (9:31)
3. Cabaret (feat. Drake) (4:32)
4. TKO (7:04)
5. Take Back The Night (5:53)
6. Murder (feat. Jay Z) (5:07)
7. Drink You Away (5:31)
8. You Got It On (5:55)
9. Amnesia (7:04)
10. Only When I Walk Away (7:05)
11. Not A Bad Thing (11:31)

 

Justin Timberlake w tym roku rozpieszcza swoich fanów. Długa przerwa od nagrywania utworów najwyraźniej bardzo dobrze na niego wpłynęła. Po niemal siedmioletniej ciszy w marcu tego roku powrócił z nową płytą, a niedługo po jej premierze ogłosił, że ma zamiar wydać jej drugą część, gdyż nagrał zbyt dużo piosenek. Czy utwory na czwartym krążku Amerykanina prezentują podobne muzyczne rejony? Czy mają zbliżony poziom, czy może są jakościowo dużo gorsze? I wreszcie – czy wydanie tego albumu było ze strony Justina odpowiednim posunięciem? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszej recenzji.

Na pierwszej części Justin umieścił dwanaście piosenek, do których można było się przyczepić w jednej kwestii. Chodzi mi tutaj o ich długość – niektóre z nich niemiłosiernie się dłużyły i ciężko było się powstrzymać od tego, by nie skorzystać z przycisku „przewiń”. Wypadłyby o wiele lepiej, gdyby były skrócone o połowę. Kto przeraził się ich długością i z tego powodu szybko zmęczył się, przesłuchując The 20/20 Experience, na drugiej części nie ma czego szukać. Justin ponownie poeksperymentował w tej sprawie – najdłuższy kawałek trwa ponad 11 minut! Jeśli chodzi o podkład, Timberlake wspólnie z Timbalandem niezbyt się wysilili. Nowa płyta wokalisty ponownie prezentuje popowe rejony wymieszane z R&B, gdzieniegdzie mamy soulowe i elektroniczne smaczki. Czyli dokładnie to samo, czym uraczył nas Timberlake ostatnim razem. Nie są to jednak kopie utworów z jedynki – jest coś, co je różni od siebie. Tamte w większości charakteryzowały się umiarkowanym tempem, tutaj mamy nieco więcej przebojowości i nietrudno dostrzec, że płyta The 20/20 Experience: 2 Of 2 jest nieco bardziej nastawiona na sukces komercyjny.

Płytę w pierwszej kolejności promował utwór Take Back The Night, który nie prezentuje żadnej znaczącej zmiany w stylistyce. Ten chwytliwy utwór inspirowany twórczością Michaela Jacksona idealnie nadaje się do potańczenia, ale nie tylko. Słucha się go z ciekawością i z dużą przyjemnością. Wyrazistości dodają trąbki i klawisze. Jednak to nie jedyny moment na płycie, nad którym unosi się duch Króla Popu. Wystarczy sięgnąć po True Blood, w którym nie sposób nie dostrzec inspiracji utworem Thriller. To kolejny taneczny numer, w którym mamy dobiegające zewsząd nieco mroczne dźwięki. Jego długość (ponad dziewięć minut) może odrzucać, ale nie warto się zniechęcać, tylko dokładnie wsłuchać w ten utwór, gdyż oferuje naprawdę dobrą rozrywkę. Podkład elektryzuje i wciąga – przynajmniej tak było w moim przypadku. Myślę, że True Blood zasługuje na to, by dopisać go do grupy najlepszych kawałków Justina Timberlake’a. Drink You Away to mieszanka country i soulu, która w połączeniu z gitarowymi dźwiękami tworzy wyróżniającą się i miłą dla ucha całość. Na osobny opis z całą pewnością zasługuje Murder. Po raz kolejny wykorzystano tutaj taneczny bit. Jak dla mnie zbędna jest tutaj wstawka Jaya Z. Justin ze swoim przybierającym mroczny wyraz wokalem mógłby obronić się sam. Bujające TKO wykorzystuje patenty z dwóch poprzednich płyt. Refren wpada w ucho, a cały utwór ma w sobie coś, co po prostu przykuwa uwagę.

Natomiast w Cabaret gościnnie pojawia się Drake i jego udział nic specjalnego nie wnosi do utworu, który bez niego nie straciłby na jakości. Kawałek zawierający w sobie elementy hip-hopu, rhythm and bluesa i elektroniki można zaliczyć do udanych momentów na tej płycie. Łaskawym okiem patrzę również na otwierające płytę Gimme What I Don’t Want Know (I Want). Spokojna, bujająca aranżacja wprowadza słuchacza w dobry nastrój. Można powiedzieć, że nogi same aż rwą się do tańca. Jak widać, na razie nie jest tak źle, w każdym z wymienionych wyżej kawałków da się dostrzec jakieś pozytywne strony. Żeby nie było tak kolorowo, niestety muszę teraz trochę skrytykować. Bo niestety ten album do ideałów nie należy. You Got It On nie posiada tego czegoś, powiedziałabym nawet, że to mdły, nieprzykuwający uwagi moment. Numer dla wrażliwców, Justin pokazuje w nim swoją delikatniejszą stronę. Only When I Walk Away jest zbyt chaotyczne – rozpoczyna się gitarowo, miałam nadzieję na fajny, nieco bluesowo-rockowy kawałek. Niestety później następuje zmiana tempa, zamiast gitar pojawiają się tandetne bity, robi się dubstepowo, pod koniec dochodzi reggae i niestety nie jest to zbyt fajny zabieg. W pamięć nie zapada Amnesia ani wieńczący płytę utwór Not A Bad Thing.

Z jednej strony cisną nam się na usta pozytywne słowa – nowy album Justina to taneczny (ale nie banalny), momentami oldschoolowy materiał. Z drugiej strony nie da się nie zauważyć, że jest niespójny, chwilami nudny oraz monotonny. Pod tymi względami poprzednia część prezentowała się dużo lepiej. Nie zapominajmy jednak, że i tutaj jest kilka interesujących pozycji. Gdyby połączyć większość kawałków z poprzedniego krążka i parę mocnych punktów z dzisiaj opisanego, wyszedłby nam niemal idealny, popowy materiał.

Plusy

– utwory są bardziej przebojowe niż te na poprzedniej płycie
– nawiązania do twórczości Michaela Jacksona

Minusy

– długość piosenek
– mało nowych pomysłów
– momentami jest monotonnie

Ocena recenzenta
Nota
6.3

Przewiń
Ocena czytelników
Twoja nota

Ocena została już oddana