Cykle
0 razy skomentowano

Portfonia | Mavoy Music

Dodany przez | 19/11/2014
Informacje
 
 

Połowa października za nami, a więc nie ma lepszego momentu na powrót z kolejnymi wywiadami z utalentowanymi blogerami i twórcami projektów muzycznych w Polsce w ramach naszego cyklu zatytułowanego Portfonia!

Swoją historią i muzyczną perspektywą podzieli się z nami w tym epizodzie Maciej Wojcieszek, członek redakcji naszego medium muzycznego oraz twórca bardzo lubianego (szczególnie na Twitterze) – zarówno przez użytkowników, jak i wielu artystów, o których pisze – projektu Mavoy Music.

Odwiedź jego bloga! Polub MM na Facebooku! Polub MM na Twitterze

Kim jesteś na co dzień?

Dwudziestojednoletnim studentem filologii polskiej na KUL, mocno wierzącym, że nie trzeba ukończyć dziennikarstwa, by coś osiągnąć w mediach (patrz: Marek Niedźwiedzki!) Nieco nieśmiałym, ale podobno kulturalnym i posiadającym poczucie humoru.

Co Cię inspiruje w życiu?

Nadzieja

Jakie nosisz w sobie marzenia?

Ambitnie – audycja w Trójce albo Czwórce w dobrym czasie antenowym albo kolumna w jednym z popularnych tygodników opinii. Wiem nawet którym, ale nie będę im robił reklamy, bo akurat ten dział jest naprawdę słabszy od innych. Kilka świetnych koncertów – wciąż liczę, że uda mi się zobaczyć kilku tytanów starszej generacji – m.in. Leonarda Cohena, Davida Bowie, Davida Gilmoura oraz/i Rogera Watersa czy też Boba Dylana. Po pierwsze jednak – naturalnie – zaspokojenie potrzeb serca i poznanie Kogoś, kto będzie w stanie zrozumieć moje fascynacje i podzielić moje oddanie muzyce.

Parę ciekawostek na twój temat?

  • dwa lata temu stworzyłem Jessie Ware Polska – fanpage na Twitterze i Facebooku. Z radością mogę stwierdzić, że Jessica traktuje swoich fanów po prostu fantastycznie, jesteśmy po prostu starymi przyjaciółmi. Nie mogę się doczekać na szósty koncert, na którym będę.
  • mam dość dużą kolekcję wszystkiego, co z muzyką związane – kompaktów niestety mogłoby być więcej, ale mam też kasety magnetofonowe, winyle (w tym kilka oryginalnych, amerykańskich z lat 60!), książki, gazety (dużo zagranicznych!) i plakaty.
  • najlepszym koncertem, w jakim kiedykolwiek uczestniczyłem byli The Black Keys na tegorocznym Openerze, prawdziwa gitarowa moc i niesamowita publiczność. Żałuję, że nie mogłem porównać tego z Whitem. Uwielbiam festiwale, chciałbym żyć wiecznie w jednym z nich.
  • kocham kino, szczególnie filmy Christophera Nolana, ale i ambitne dramaty, zainteresowani mogą znaleźć mój profil na Filmwebie – mawoj93. Moim ulubionym serialem jest obecnie Hannibal.

Kiedy powstał twój blog i w jakich okolicznościach się to wydarzyło?

Mój pierwszy blog powstał w 2008 roku, ale z perspektywy czasu patrzę na niego z takim wstydem, że nawet nie podam adresu. Pierwsze posty pod aktualną domeną pochodzą z 2011 roku. Dość szybko jednak zabrakło czasu na regularne pisanie. Za sprawą felietonów w pewnym popularnym tygodniku przeniosłem się na Twittera. Postanowiłem, że będę wrzucał linki do artykułów z najważniejszych portali i blogów muzycznych, do tego podrzucając własne rekomendacje i inne ciekawostki. Nie spodziewałem się odnieść wielkiego sukcesu, choć w odróżnieniu od bloga, od zawsze tweetuję w języku angielskim. Ku mojemu zdumieniu i naprawdę bez dużych starań, konto zyskało naprawdę imponujące grono obserwatorów – artystów (w tym Kamala Graya z The Roots, gitarzysty The E Street Band Nilsa Lofgrena, Anny Calvi i Kat DeLuny), dziennikarzy (m.in. z TIME, NME, Billboardu, USA Today, Absolute Radio, BBC 6 Music i TOK FM) i innych organizacji muzycznych. Udało mi się zawiązać wiele interesujących znajomości, a także uruchomić nowe kąciki na profilu np. muzyczny kalendarz. W tym roku reaktywowałem bloga, koncentrując się na polecanych piosenkach (głównie debiutantów), a także zamieszczając recenzje i notowania prywatnej listy przebojów. Powstał też profil na Facebooku, na razie mało popularny, ale zamierzam to zmienić.

Jakie inne witryny/projekty muzyczne polecasz?

Z polskich blogów dwa najmocniej zaprzyjaźnione czyli Way Of Survival dla wyśmienitych recenzji i Pop Goes The Blog dla profesjonalnego spojrzenia na brytyjski rynek bestsellerów. Z serwisów zagranicznych najlepszą robotę robią: Pigeons And Planes (oprócz dobrego przeglądu nowości duże poczucie humoru, trochę tekstów mniej poważnych), Breaking More Waves (najlepsze wyczucie świeżych artystów) i Indie Shuffle (duży przegląd zarówno debiutantów i nowych artystów, przy każdej pozycji porównanie, jakiego innego artystę przynajmniej teoretycznie przypomina).  Na Twitterze mocno inspiruje mnie @ThatEricAlper, kanadyjski bloger wrzucający wiele ciekawostek z historii muzyki. No i oczywiście warto mieć konto premium na Spotify.

Jaka jest twoja definicja hasła „muzyka”?

Nie jestem poetą, oddam więc głos Komuś, kto wyraził to znacznie lepiej ode mnie, a pod czym mogę się podpisać:

Urodziłem się z muzyką we mnie. Muzyka była jedną z moich części. Jak moje żebra, moje nerki, wątroba, serce. Jak moja krew. Miałem w sobie tą siłę, gdy pierwszy raz pojawiłem się na scenie. To było dla mnie koniecznością – jak jedzenie i picie” (Ray Charles)

Co zawdzięczasz muzyce? Co zmieniła w twoim życiu?

Niewątpliwie nadała mu sens, pomagając uporać się z niską samooceną i samotnością. Jak wiadomo, miłość do muzyki nigdy nie pozostaje nieodwzajemniona!

Czy masz ulubione gatunki muzyczne? Jeśli tak to jakie i dlaczego?

Jestem zasadniczo wrogiem klasyfikowania muzyki na gatunki. Dobra muzyka obroni się sama, bez nazewnictwa. Ale jeśli już… nie przepadam za country, reggae, heavy metalem i komercyjną elektroniką, w szczególności brostepem i big roomem. Poza tym – oczywiście w różnych ilościach – słucham:  bluesa, disco (naturalnie chodzi o amerykańskie!), dream popu, dubstepu, elektrosoulu, folku, funku, grunge’u,  hip-hopu,  house’u, indie,  jazzu, lo-fi, muzyki klasycznej, muzyki filmowej, popu,  punku, R&B, rocka, shoegaze, soulu , swingu, synthpopu i trip-hopu.

Jacy są twoi muzyczni idole i dlaczego oni?

Dwie fantastyczne dziewczyny, które miałem okazję spotkać osobiście i porozmawiać. Od dłuższego czasu należę do fandomów obu – w wypadku starszej z nich w praktyce go stworzyłem – w obu jestem dość popularną postacią. Ich muzyka mocno różni się od siebie, ale fascynuje mnie w podobnie silnym stopniu. To Lana Del Rey i Jessie Ware.

Jakie są twoje ulubione krążki i dlaczego?

  • Amy Winehouse – Back To Black, jeden z najsmutniejszych krążków, świadectwo głębokiego osamotnienia i wątpliwości Amy.
  • Bruce Springsteen – Born In The USA, wspaniały dziennik z amerykańskiej autostrady gdzieś w latach 80.
  • Lana Del Rey – Born To Die, największa popowa perła ostatnich lat.
  • Michael Jackson – Thriller, najsławniejszy album R&B w historii, dzieło geniuszu Michaela i Quincy’ego Jonesa.
  • Pink Floyd – Dark Side Of The Moon, prawdziwie przełomowy album, jeden z najbardziej imponujących od strony produkcyjnej. Do tej pory pamiętam wieczór, kiedy słuchałem go po raz pierwszy.
  • Prince – Purple Rain, ścieżka dźwiękowa do filmu, z epickim nagraniem tytułowym i balladą The Beautiful Ones.
  • Radiohead – OK Computer, najciekawszy krążek w dyskografii Brytyjczyków.
  • SBTRKT – SBTRKT, ulubiony album klubowy, z bitami na długo pozostającymi w pamięci.
  • The Beach Boys – Pet Sounds, pierwszy kultowy album i idealna pozycja na wakacje.
  • The Doors – The Doors, debiut Kalifornijczyków pozostał ich najlepszym albumem, standard za standardem!

Jakie są twoje ulubione teledyski i dlaczego te?

Wszechczasów: Michael Jackson – Thriller, największy klasyk wszech czasów, klip który stał się także sławą w historii kina

W tym roku: Jack White – Lazaretto, prawdziwy popis montażysty i specjalisty od oświetlenia.

Który region świata/kraj na świecie najbardziej Cię muzycznie fascynuje?

Wielka Brytania.

Czy polska muzyka jest warta uwagi? Jeśli tak to czyja?

Oczywiście jest, trzeba tylko uważnie szukać. Wśród wyróźniających się polskich projektów trzeba naturalnie wymienić indierockowców z Curly Heads, jak również ich lidera Dawida Podsiadłę (liczę, że wyda też więcej piosenek jako Night Crawler). Nie można pomijać artystów starszego pokolenia – nie przepadam za Perfectem czy Lady Pank, ale Hey, Republika i moi ulubieni Myslovitz (ale tylko z Arturem Rojkiem!) to wysoka klasa. Scenę R&B reprezentują Iza Lach, a także jak najbardziej – Ania Dąbrowska, Krzysztof Kiljański i Smolik. W Polsce świetnie rozwinięty jest electropop za sprawą The Dumplings, Fair Weather Friends, KAMP czy Rebeki. Nie można pominąć KARI i Brodki. Ze starszych artystów, którzy są dla mnie ważni muszę też oczywiście koniecznie wspomnieć o Ewie Demarczyk, Kalinie Jędrusik, Czesławie Niemenie. Przemysławie Gintrowskim, Jacku Kaczmarskim i psychodelicznej grupie SBB, w latach 70 porównywanej przez zagraniczne media do Pink Floyd.

Kto według Ciebie jest skazany na wielką muzyczną karierę?

Nawiążę do artystów, o których pisałem na blogu. W świecie popu – na pewno Ryn Weaver, za którą stoją twórcy hitów: Charli XCX – Benny Blanco i lider Passion Pit – Michael Angelakos. Niia może wkrótce stać się nową Jessie Ware, a TALA – następczynią FKA Twigs. Wśród mężczyzn świat czarnej muzy podbiją Kwabs, Sway Clarke II, Leon Bridges, Daniel Wilson. Raperzy? Największe ambicje ma Raury, coraz więcej do powiedzenia mają też Skepta i Theophilus London. Warto przyglądać się talentowi Laurel i Laury Doggett.  Haerts opuścili świat elektro, by na debiutanckim albumie znakomicie nawiązać do twórczości Fleetwood Mac. Mocno liczę, że jak najwięcej osób pozna talent moich koleżanek – elektrosoulowej Ellen McKechnie (występującej jako Only Girl) i synthpopowej Veigi Sanchez (Salt Ashes).

Jaka jest twoja dziesiątka piosenek wszech czasów?