Cykle
0 razy skomentowano

Odtwarzamy, Polecamy! | 13.03.2016

Dodany przez | 13/03/2016
Informacje
 
 

Marcowe Odtwarzamy, Polecamy!

Już niedługo wiosna! Redaktorzy SoundUniverse polecają muzykę, która ostatnio zaprząta ich głowy. Jest trochę dubstepów, popu, ale też staroszkolnego rocka. Miłego czytania i słuchania!

1) Aleksandra Degórska

Piosenka | Jeff Buckley – I Know It’s Over (posłuchaj tutaj)


Ten facet brał na warsztat różne utwory i wszystko zamieniał w złoto. Nie inaczej sprawa się ma z utworem The Smiths I Know It’s Over. Buckley przy akompaniamencie samej gitary śpiewa w taki sposób, który nie można opisać słowami. Dreszcze gwarantowane. Utwór pochodzi z najnowszej płyty Buckleya You & I, na której znajdą się jego pierwsze jego nagrania z 1993 roku obejmujące covery słynnych wykonawców. 

Buckley-large

Album | Daniel Bloom – Lovely Fear (posłuchaj tutaj)

Dużo syntezatorów, ładne melodie i świetni goście. Aż żal, że ta płyta ma tylko 8 utworów. Lovely Fear to pierwszy autorski krążek eleganckiego Blooma, który zapewne kojarzyć się Wam będzie bardziej jako kompozytor muzyki filmowej. Jego album jest bardzo marzycielski i świetnie się go słucha. Moim faworytem jest numer Addicted, w którym udziela się Tomasz Makowiecki. Podczas warszawskiego koncertu, na którym miałam przyjemność być, Bloom wyznał, że właśnie ten utwór jest mu niezwykle bliski. Daniel wspomniał, że jakiś czas temu Makowiecki podesłał mu tekst, on zaś zaczął komponować do tego muzykę i tak to się wszystko zaczęło. Warty uwagi jest również kawałek How we disappear z wokalem Gaby Kulki czy Lovely Fear z Iwoną Skwarek – są to zdecydowanie najbardziej nastrojowe numery na tej płycie.

Daniel Bloom - Lovely Fear

2. Kamila Jasińska

PiosenkaPainkiller feat. Pendulum – Freestylers (Noisia Remix) (posłuchaj tutaj)

Istne wariactwo. Mamy Freestylersów, mamy Pendulum i mamy Noisię. Arsenał basowych jeźdźców. Każdy dodał coś od siebie i mamy uderzenie zawstydzające niejedną bombę atomową. Gdy takie rzeczy lecą z głośników, to podłoga się trzęsie, kości kruszą a mózg staje w poprzek. Ta trójka potężnych producentów ma na koncie mnóstwo kooperacji z gwiazdami undergroundowej muzyki, ale takie kolabo to po prostu sztos.

Freestyles feat. Pendulum

Album | Dope D.O.D – Da Roach (posłuchaj tutaj)

Miałam dylemat co Wam polecić. Wybierałam między albumem z 2011 roku i tym. Czemu wybrałam ten? Sama nie do końca znam odpowiedź. Dope D.O.D. to ludzie potężnej energii, mocnego rave’u, spójnego wizerunku i czystego przekazu. Są wariatami, nieokiełnanymi scenicznymi bestami i są piekielnie dobrzy w tym, co robią. A robią miazgę. Miałam szczęście spędzić z nimi długie godziny i do tej pory nie mogę się otrząsnąć po tym, jacy są świetni. Kupili moją duszę na koncertach i moje serce poza nimi. Obowiązkowa pozycja do odsłuchu dla wszystkich niegrzecznych słuchaczy lubiących zrobić trochę zamętu.

3. Maciej Wojcieszek 

Piosenka | The Kills – Doing It To Death (posłuchaj tutaj)

Przyznam się, że nie zwracałem większej uwagi na The Kills do ostatniego albumu The Dead Weather (nie umiem powiedzieć dlaczego). Znakomity krążek supergrupy zwrócił moją uwagę na inne dokonania Alison Mosshart. Amerykańsko-brytyjski duet zapowiedział właśnie nową płytę. Ash & Ice zostanie wydane 3 czerwca i znajdzie się na nim 13 utworów. Całość promuje drapieżne Doing It To Death

The_Kills_-_Ash_&_Ice_cover

Album | Låpsley – Long Way Home (posłuchaj tutaj)

Talent Holly Fletcher promuję na swoim blogu od dawna, a teraz planuję napisać recenzję debiutanckiego albumu. Låpsley często bywa porównana do Jamesa Blake’a – wykonuje ballady ozdobione minimalnym elektronicznym podkładem, ale jej nagrania są chyba jednak cieplejsze od utworów rodaka. Młoda, zaledwie dwudziestoletnia wokalistka zaimponowała mi szczególnie świetną EP Understudy, promowaną przez Falling Short. Długo oczekiwane Long Way Home to klasyczny post break-up album, gdzie artystka nie waha się otworzyć przed słuchaczem i zwierzyć mu się ze swojego bólu. Słychać to szczególnie w singlach promujących wydawnictwo – polecam wam Hurt Me i znakomite Love Is Blind.

Lapsey - Long Way Home

4. Adam Jęczmyk

Piosenka |  Blues Pills – Devil Man (posłuchaj tutaj)

Niesamowite, jak mocno można wierzyć w reinkarnację słuchając wokalistki tej formacji. Cioteczka Janis z pewnością uśmiecha się bardzo szeroko na dźwięki wydobywające się z gardzieli Elin Larsson. Frontmenka pochodząca ze Szwecji jest żywym (i piekielnie atrakcyjnym) potwierdzeniem o nieśmiertelności ducha lat ’70 w muzyce rockowej. No i ten genialne rasowo brzmiące gitary, grzmiący bas i wyjęta z zaplecza Billa Warda perkusja!

Blues Pills

Album | [Splitterblast 035] V.A. – Speed Is What You Need Vol.2 (posłuchaj tutaj)

Breakcore, terrorcore, speedcore, splittercore, mashcore, dancecore, lolicore, polcore, samplecore, shitcore, trashcore, extratone. Jeśli nie znasz jeszcze tych terminów – kompilacja, którą zaproponowałem wyczerpie temat w zupełności. Najprościej mówiąc – zaskakujące połączenie dźwięku wieszającego się peceta, dropów dubstepowych, internetowych szlagierów oraz brzmień rodem z horror disco. To muzyka z gatunku: sąsiad mnie wkurzył, wiec nastawię na full i idę do pracy. Jak się jednak okazuje, niektóre utwory po jednokrotnej dousznej aplikacji mają działanie kojąco-relaksacyjne. Zalecane łączenie z demolowaniem mieszkania sąsiada. PRO-TIP : nie podawać dzieciom poniżej 5 roku życia. Nie zrozumieją magii tej muzyki.

Splitterblast

5. Maciek Kmiotek

Piosenka | Kids Without Instruments – Velvet Lights (posłuchaj tutaj)

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego debiutancka EP-ka Kids Without Instruments nie zdobyła większej popularności. Wydany w 2011 roku minialbum, na którym znajdziemy sześć utworów, to moim zdaniem drobna perełka elektronicznego popu. FrankJavCee i Marion mają talent do tworzenia wpadających w ucho, zgrabnych kompozycji, które wbijają się w pamięć człowieka na długo. Tak jest w przypadku promującego EP-kę utworu Velvet Lights. Wciąż liczę na to, że duet zagości na dużej scenie – mam nadzieję, że jeszcze się doczekam.

KWI

Album | Bliss n Eso – Running on Air (posłuchaj tutaj)

Moja miłość do australijskiego hip-hopu trwa od lat. Uwielbiam jego lekkość i melodyjność, a także umiejętną i co najważniejsze, mądrą zabawę słowem. Wszystkie te elementy znajdziemy w zasadzie na każdym albumie trio Bliss n Eso, przez co dość długo wahałem się, który z nich polecić Wam dziś. Wybór ostatecznie padł na wydany w 2010 roku Running on Air. Mam do tej płyty niesamowity sentyment – oprócz zalet, które wymieniłem wcześniej, nieodparcie kojarzy mi się ona z nieco bardziej beztroskimi czasami, przez co za każdym razem wracam do niej z ogromną przyjemnością. Poza tym to właśnie na tym longplayu znajduje się mój ulubiony utwór chłopaków z Sydney – Reflections, którego tekst zachwyca mnie od nowa przy każdym przesłuchaniu.

BlissnEso